Test Asus VivoBook 15 K513E. Więcej OLED-ów w laptopach!

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Asus VivoBook 15 K51E to kolejny laptop w ofercie producenta wyposażony w ekran OLED. W dodatku to najtańszy laptop z takim ekranem na rynku. Czy warto dać mu szanse i czy ma do zaoferowania coś więcej niż tylko piękny ekran?

Specyfikacja Asus VivoBook 15 K512E

  • obudowa o wymiarach 359 x 235 x 17,9mm, masa 1,8 kg,
  • ekran OLED o przekątnej 15,6 cala, rozdzielczość 1080 x 1920 pikseli, 60 Hz,
  • procesor Intel Core i5-1135G7,
  • 16 GB pamięci RAM (2x 8 GB DDR4-3200 CL22),
  • zintegrowana karta graficzna Intel Iris Xe,
  • dysk SSD 512 GB (PCIe 3.0),
  • Wi-Fi 6, Bluetotoh 5.0, czytnik linii papilarnych, kamera 720p,
  • podświetlana klawiatura z blokiem numerycznym,
  • porty – 1x USB 3.2 Gen 1, 1x USB 3.2 Gen 1 typu C, 2x USB 2.0, HDMI 1.4, Jack 3,5mm, czytnik kart microSD,
  • akumulator 42 Wh, własny port ładowania,
  • Windows 10, aktualizowany do Windows 11,
  • cena: 3 999 zł

Asus VivoBook 15 wygląda… jak VivoBook? I trochę oszukuje

Zapewne niewiele Wam to powie, ale każdy kto miał okazję już korzystać z laptopa z serii VivoBook powie sobie – Aha, to jestem w domu! Laptopy z tej serii mają bardzo charakterystyczny wygląd.

Przede wszystkim sprawiają wrażenie znacznie dłuższych niż w rzeczywistości. A po otwarciu, klapa wydaje się znacznie niższa niż podstawa. Taki już urok VivoBooków, do którego można się szybko przyzwyczaić. W przypadku 15-calowego wariantu obudowa nie wydaje się jednak przez to kompaktowa. Wręcz przeciwnie, podstawa po otwarciu obudowy wydaje się ogromna, ale to iluzja, która bardzo szybko przemija.

Koniec końców jak na 15-calowy laptop VivoBook 15 jest stosunkowo kompaktowym komputerem. A przy tym lekkim i cienkim, ale za to bardzo dobrze wykonanym. Choć… trochę oszukuje. Metalowa jest tylko klapa, a wszystko pozostałe bardzo skutecznie metal udaje. Cała podstawa jest plastikowa, ale bardzo dobrej jakości.

Asus nie pożałował portów w VivoBooku 15

Asus VivoBook 15 ma do zaoferowania pełen pakiet portów. Na lewym boku zaczynamy skromnie, od dwóch portów USB.

Trzeci znajdziemy na prawym boku. W towarzystwie portu HDMI, USB-C, gniazda Jack 3,5mm oraz czytnika kart microSD. Na deser warto wspomnieć o czytniku linii papilarnych, umieszczonym w rogu touchpada.

Klawiatura to kolejny znak rozpoznawalny VivoBooka. Bardzo wygodna, z żółtym enterem

Kolejna cecha charakterystyczna serii VivoBook to klawisz Enter z kolorową obwódką. W tym przypadku żółtą. Kontrastuje on z otoczeniem zarówno przy wygaszonym, jak i aktywnym podświetleniu. Białym i 3-stopniowym.

Klawiatura przypadnie do gustu miłośnikom szybkiego pisania. Klawisze przyjemnie sprężynują i mają przy tym spory skok. Jak na mój gust mogłyby być nieco bardziej miękkie, ale i tak jest to bardzo wygodna klawiatura do pracy. I podobnie – działa w sposób charakterystyczny dla serii VivoBook. Sporo miejsca na podstawie pozwoliło dodać pełny blok klawiszy numerycznych z prawej strony.

Touchpad nie jest umieszczony symetrycznie. Został przesunięty do lewej strony, co wynika właśnie z zastosowania klawiatury numerycznej. Dzięki temu jest dokładnie pod spacją i podczas pisania nie przesuwamy po nim przypadkowo dłonią. Sam touchpad jest bardzo wygodny. Może nie za duży, ale odpowiednio śliski i bardzo dobrze sprawdza się w codziennej pracy.

Ekran OLED w laptopie to ciągle rzadkość. Dlaczego?!

Ekrany OLED są coraz powszechniej stosowane w smartfonach, czy telewizorach. W laptopach to ciągle rzadkość i… szkoda. Oczywiście nie są one idealne i są zastosowania, w których się nie sprawdzą. Jak granie w gry oraz panele OLED są zazwyczaj nieco ciemniejsze od np. IPS-ów.

Akurat w przypadku jasności na VivoBooka 15 nie ma co narzekać, bo mówimy o prawie 400 nitach, co jest ponadprzeciętną wartością jak na komputery przenośne. A na tym nie koniec zachwytów. Panel OLED daje nam perfekcyjną czerń i nieskończony kontrast. Na pochwałę zasługuje niemal idealna biel (nieco ponad 6600K) i średni wskaźnik delta E (bez kalibracji) na poziomie 1,7. Dla osób pracujących z multimediami VivoBook 15 będzie z tego powodu idealnym wyborem.

Na co dzień na ekran laptopa patrzy się z ogromną przyjemnością. Można w zasadzie włączać pulpit z efektowną tapetą tylko po to, żeby sobie na nią popatrzeć. Oglądanie filmów to też sama przyjemność. W zasadzie jedyną poważną wadą ekranu jest to, że na większość innych laptopów zaczniecie patrzeć z małym niesmakiem.

Pomówmy o wydajności. Asus VivoBook 15 to dobry laptop do… pracy

W codziennej pracy Asus VivoBook 15 spisuje się wzorowo. W zastosowaniach biurowych, przeglądaniu Internetu, oglądaniu filmów czy nieco bardziej zaawansowanej obróbce gier nie będziemy mieć żadnych problemów z szybkością reagowania na polecenia. Przez większy czas używałem go z podłączonym monitorem 4K i też nie stanowiło to najmniejszego problemu. O grach… raczej możemy zapomnieć. Chyba że będą to mało wymagające lub nieco starsze tytuły.

Laptop nie nagrzewa się w trakcie pracy. Dopiero mocne obciążenie go benchmarkami spowodowało mocniejsze nagrzanie się obudowy, ale nie na tyle, żeby nie dało się trzymać na niej dłoni. Na co dzień nieco większy szum wentylatorów powodował dopiero eksport większej paczki zdjęć. Poza tym laptop pracuje praktycznie bezgłośnie.

VivoBook 15 jest fabrycznie dostępny z Windowsem 10, ale już po pierwszym uruchomieniu zasygnalizował aktualizację do Windows 11. Przebiegła bezproblemowo i laptop działa z nim bardzo dobrze.

Benchmarki wypadły dobrze, poza pomiarem prędkości dysku. Tutaj wyniki są rozczarowujące, ale to nie jest coś, co przeszkadza w codziennej pracy.

Asus VivoBook 15 mógłby mieć większy akumulator. Pomimo tego, czas pracy jest przyzwoity

Umieszczenie akumulatora o pojemności 42 Wh w 15-calowym laptopie nie brzmi dobrze. Nawet pomimo oszczędnego ekranu OLED. W praktyce jednak nie jest tak źle. VivoBook 15 jest w stanie działać przez ok 7 godzin przy jasności ustawionej na 60%. Przy maksymalnej jasności i wydajności czas działania spada poniżej 4 godzin. Nie ma tragedii, ale zdecydowanie chciałoby się więcej.

Asus niestety uparcie pcha do laptopów nienależących do Intel EVO własne gniazdo ładowania, zamiast postawić na USB-C. Przez co zawsze musimy mieć ładowarkę ze sobą. Zasilacz o mocy 65W ładuje laptop do pełna w nieco poniżej 90 minut.

W swojej cenie Asus VivoBook 15 to bardzo dobry wybór

Zacznijmy od kopania VivoBooka 15. A to należy się za trochę zbyt mały akumulator i brak możliwości ładowania przez USB-C. Co prawda 15-calowego laptopa raczej nie będziemy za często używać poza domem, z dala od ładowarki, ale mimo wszystko mógłby działać nieco dłużej na pojedynczym ładowaniu.

Dalej jest już tylko lepiej. Mamy tu bardzo dobrą wydajność, wygodną klawiaturę, bardzo dobre wykonanie (pomimo użycia plastików) i stosunkowo kompaktowe wymiary, z niską masą na czele. No i ekran! Panel OLED to świetny wynalazek i dotychczas był on zarezerwowany głównie dla droższych urządzeń. Tutaj dostajemy go za mniej niż 4000 zł. Połączenie tych dwóch aspektów stawia VivoBooka 15 zdecydowanie powyżej rynkowej konkurencji.