lightyear one

Lightyear One to samochód elektryczny, który do ładowania podłączysz raz na kilka miesięcy

Pomysł na auto elektryczne, które ładowałoby swoje akumulatory głównie energią słoneczną nie jest nowy. Jak dotąd jednak żadna z takich eksperymentalnych konstrukcji nie weszła do produkcji seryjnej. Twórcy Lightyear One chcą to zmienić.

Elektryfikacja motoryzacji to, czy ktoś tego chce czy nie, nieunikniony scenariusz. Stąd też producenci aut oferują coraz większą liczbę modeli z napędem hybrydowym czy też w pełni elektrycznych. Nikt jak dotąd jednak nie postawił na samochód korzystający głównie z energii słonecznej.

Lightyear One to samochód napędzany słońcem

Twórcy Lightyear One już rok temu zapowiadali, że niebawem wprowadzą kilkaset eksperymentalnych egzemplarzy tego modelu do sprzedaży. Jak na razie plan ten nie został zrealizowany. Okazało się bowiem, że to osobliwe solarne auto wymaga jeszcze dopracowania. W tym celu w lipcu br. odbyła się kolejna faza testów, w trakcie której, dzięki wprowadzonym poprawkom, konstruktorzy Lightyear One ustanowili nowy rekord, jeśli chodzi o zasięg auta – aktualnie wynosi on 709 kilometrów na jednym ładowaniu. To o 109 kilometrów więcej niż Tesla S.

Na załączonym nagraniu możemy zobaczyć też, jak radzi sobie zawieszenie Lightyear One na bardzo różnych nawierzchniach. Nie wiem jak wam, ale przez te testy na mini-pagórkach i samą sylwetkę auta, kojarzy mi się ono ze starymi Citroenami z hydropneumatyką.

Czytaj również: Solarny Lightyear One zaoferował rekordowy zasięg na 60 kWh akumulatorze

Największym problemem tego projektu nadal pozostaje wydajność dostępnych paneli solarnych, która wynosi aktualnie od 25 do 35 proc. Taka wydajność, jak tłumaczy Lex Hoefsloot – dyrektor generalny Lightyear, powoduje, że auto musi zostać wyposażone w większą liczbę ogniw, co z kolei przełoży się na jego wyższą cenę końcową i zwiększoną wagę (parametr, który bardzo mocno wpływa na zasięg). Hoefsloot jest jednak dobrej myśli i twierdzi, że w ciągu kilku najbliższych lat problem z wydajnością paneli zostanie rozwiązany.

Jeśli rzeczywiście się tak stanie, Lightyear będzie musiał być ładowany z tradycyjnego gniazdka raz na kilka miesięcy. Pozostałą część energii elektrycznej potrzebnej do codziennych dojazdów do pracy będzie w stanie uzyskać z energii słonecznej. Aktualne zużycie prądu w modelu eksperymentalnym wynosi 83 Wh/km. Z kolei wydajność jego paneli pozwala na pokonanie dystansu 12 kilometrów po godzinie ładowania w pełnym słońcu. Na dojazdy do pracy powinno nam wystarczyć.