Kosmiczni autostopowicze, czyli jak obcy mogą dostać się na Ziemię

Wcale nie chodzi nam o film pt. Autostopem przez galaktykę, lecz konkretny naukowy problem, którym zajął się zespół zarządzany przez Anthony’ego Ricciardiego.

To właśnie on, wraz ze swoimi współpracownikami, opublikował na łamach BioScience artykuł odnoszący się do potencjalnych pozaziemskich form życia, które mogłyby trafić na naszą planetę. I to niekoniecznie w stylu znanym z Hollywood, czyli efektownej inwazji na Stany Zjednoczone. W tym przypadku w grę wchodzi „inwazja” na mniejszą skalę i z wykorzystaniem naszych własnych statków.

Czytaj też: NASA mówi jasno: musimy być gotowi na znalezienie życia pozaziemskiego

Podstawę nowych badań stanowiły doświadczenia z Ziemi, a dokładniej ze środowisk, które zostały zdominowane przez gatunki inwazyjne. Wykorzystując wnioski, do których doszli, naukowcy wzywają do zacieśnienia współpracy między astrobiologami poszukującymi życia pozaziemskiego i badaczami zajmującymi się gatunkami inwazyjnymi na Ziemi. I choć wiedza na temat pozaziemskich form życia to głównie spekulacje, to najbardziej prawdopodobne wydają się mikrobiologiczne, przypominające bakterie, organizmy.

Mówiąc „obcy” naukowcy mają zazwyczaj na myśli mikroorganizmy takie jak bakterie

Oczywiście apel Ricciardiego nie oznacza, że ryzyko skażenia naszej planety przez kosmitów jest wysokie – wręcz przeciwnie. Wynika to z faktu, iż warunki panujące w przestrzeni kosmicznej dość skutecznie uniemożliwiają wszelkiego rodzaju podróże na gapę. Chodzi oczywiście o takich „pasażerów”, którzy znaleźliby się na przykład na ścianach statku kosmicznego. W grę wchodzą również zanieczyszczone próbki, które trafiłyby do ziemskich laboratoriów. W tym przypadku jednak procedury wydają się bardziej szczelne.

Poszukiwanie życia poza naszą planetą jest ekscytującym przedsięwzięciem, które może przynieść kluczowe odkrycia w niedalekiej przyszłości. Jednak w obliczu rosnącej liczby misji kosmicznych (w tym tych, które mają na celu zwrócenie próbek na Ziemię), kluczowe będzie zmniejszenie ryzyka skażenia biologicznego w obu kierunkach. Anthony Ricciardi, McGill University

Mówiąc „oba kierunki” Ricciardi ma na myśli zarówno przywiezienie niechcianych gości na Ziemię, jak i zostawienie naszych własnych organizmów na przykład na Marsie. O tym, że nie jest to niewykluczone, świadczy historia izraelskiej sondy Beresheet, która rozbiła się o powierzchnię Księżyca. W efekcie na Srebrnym Globie przez konkretniej nieokreślony czas mogło występować życie w postaci niezwykle odpornych zwierząt, czyli niesporczaków. Niestraszne są im zarówno niskie jak i wysokie temperatury, a nawet funkcjonowanie w wysoce napromieniowanym czy pozbawionym wody środowisku.

Czytaj też: Życie pozaziemskie w Układzie Słonecznym – gdzie go szukać?

Co ciekawe, agencje kosmiczne takie jak NASA od dawna mają świadomość problemu, a tzw. polityka ochrony planetarnej jest prowadzona od lat 60. ubiegłego wieku. Trudności mogą pojawić się jednak za sprawą rosnącej liczby misji kosmicznych, szczególnie tych o międzyplanetarnym charakterze. Tym bardziej, że ludzkość coraz chętniej zapuszcza się w potencjalnie zamieszkałe obszary. Dotyczy to zarówno państwowych agencji, ale i prywatnych firm o wielkich aspiracjach, takich jak SpaceX.