Niektóre obiekty kosmiczne nie spalają się w ziemskiej atmosferze, a po prostu ją muskają

Otarł się o atmosferę, przeleciał dwa stany i zniknął w płomieniach. Uwieczniono kolejnego earthgrazera

Wszystko potoczyło się dość szybko. Pojawił się, przeleciał odległość blisko 300 km i zniknął. Obiekt o specyficznej nazwie earthgrazer przeleciał nad stanami Georgia i Alabama. Według NASA to bardzo rzadkie zjawisko.

Earthgrazer, którego polska nazwa jest co najmniej komiczna – meteor muskający atmosferę, to bardzo rzadki rodzaj ciała niebieskiego. Earthgrazer przelatuje przez ziemską atmosferę na tak dużej wysokości, że nie spala się w niej ani nie rozpada na kawałki. Po prostu ociera się o naszą planetę i wraca do przestrzeni kosmicznej. To naprawdę rzadkie zjawisko. NASA Meteor Watch, która monitoruje tego typu zjawiska, donosi, że earthgrazery są bardzo rzadkie.

Earthgrazer uchwycony przez NASA

Bardzo rzadkie zjawisko

Kula ognia pojawiła się na niebie we wtorek, 9 listopada, ok. 18:30 czasu wschodniego (EDT) i została „wykryta przez trzy kamery NASA”. Obiekt wszedł w ziemską atmosferę pod bardzo płytkim kątem, zaledwie 5 stopni. Leciał bardzo długo i pokonał dystans blisko 300 km, zaliczając aż dwa stany – Georgię i Alabamę. NASA podaje:

Meteor był po raz pierwszy widziany na wysokości 88 km nad miastem Taylorsville w stanie Georgia, poruszając się na północny-zachód z prędkością blisko 62000.

Taylorsville znajduje się ok. 90 km na północny-zachód od Atlanty. Ścieżka earthgrazera była tak długa, że automatyczne oprogramowanie NASA nie było w stanie przetworzyć wszystkich danych. Dalsze badania potwierdziły, że obiekt pokonał dystans ponad 300 km. Końcowym punktem, w którym był widziany było ok. 54 km nad miastem Lutts, w południowym Tennessee.

NASA mówi, że earthgrazery są wyjątkowo rzadkie, więc każdy, kto miał okazję zobaczyć obiekt nad Georgią i Alabamą, może nazywać się mianem szczęściarza. Zachmurzenie tej nocy było dość duże, więc bezpośrednie obserwacje obiektu były utrudnione.

Co roku na całym świecie mamy do czynienia ze wzrostem obserwacji meteorów, gdyż nasza planeta przechodzi wtedy przez szeroki strumień szczątków pozostawionych przez kometę Enckego.