test SmartAI S7 Max, recenzja SmartAI S7 Max, opinia SmartAI S7 Max

Test robota sprzątającego SmartAI S7 Max

SmartAI S7 Max to ciekawy robot sprzątający, który oferuje dwa tryby pracy – odkurzanie i mopowanie. Jak sprawdzi się on w praktyce?

Akcesoria SmartAI S7 Max

Akcesoriów w zestawie jest całkiem sporo:

  • instrukcja,
  • pilot z bateriami,
  • 2x ściereczka,
  • 4x boczne szczotki,
  • dodatkowy filtr,
  • narzędzie do czyszczenia,
  • stacja ładująca,
  • zasilacz z różnymi końcówkami,
  • dwa pojemniki – na kurz i wodę.

Instrukcja dobrze wyjaśnia parowanie robota z aplikacją oraz jego użytkowanie. Na pewno plusem są cztery sztuki bocznych szczoteczek, filtr HEPA oraz dwie ściereczki – jak się one zużyją to łatwo je podmienicie. Pilot również służy do sterowania urządzeniem. Przyda się on jeśli nie chcecie instalować aplikacji, w innym przypadku tak naprawdę nie będziecie z niego korzystać. Stacja ładująca jest mała i bez problemów powinniście znaleźć na nią wystarczającą ilość miejsca.

Tak jak wspomniałem w zestawie są dwa pojemniki. Oznacza to, że robot nie będzie w stanie jednocześnie mopować oraz odkurzać z maksymalną mocą. Pojemnik na kurz ma pojemność 600 ml, a na wodę 350 ml. Ich montaż czy uzupełnianie wody są naprawdę proste, więc tutaj na pewno nie będziecie mieli z tym problemów.

Wygląd, obsługa i specyfikacja SmartAI S7 Max

Pod względem wyglądu robot nie wyróżnia się na tle konkurencji. Ma na górze wystającą część z laserem, który służy mu do nawigacji, a poza tym jest cały biały. Jego średnica wynosi 330 mm, a wysokość 101 mm. SmartAI S7 Max jest więc wyższy od robotów bez laserowej nawigacji, ale i tak taka wymiary spokojnie powinny pozwolić na wjechanie pod np. łóżko.

Obsługa robota jest naprawdę prosta i przyjemna. Pojemniki można bardzo łatwo wyjąć, wyrzucić zebrany brud czy uzupełnić poziom wody. Ściereczka przyczepiana jest na rzepy, wiec tutaj również łatwo można ją wymienić. Robot porozumiewa się z nami głosowo, więc w razie problemów na pewno się o tym dowiemy. Z boku znajduje się jego włącznik oraz wejście na kabel zasilający. Możecie więc go ładować bez wykorzystywania stacji ładującej, co na pewno w części przypadków okaże się przydatne. Na samej górze znajdują się też dwa przyciski pozwalające na szybkie włączenie czyszczenia, zatrzymania go lub nakazanie robotowi powrotu do stacji ładującej.

SmartAI S7 Max ma akumulator o pojemności 3200 mAh, co powinno starczyć na do 120 minut sprzątania. Całość wspiera możliwość przerwania pracy, powrotu do stacji w celu doładowania i następnie kontynuowanie przerwanego sprzątania. Sam czas ładowania wynosi do 300 minut.

Maksymalne ciśnienie wynosi 3200 Pa, co powinno spokojnie wystarczyć na wyczyszczenie nawet gęstych dywanów. Zastosowane koła nie rysują paneli, natomiast nie znalazłem, informacji o pokonywanych przeszkodach. Główna szczotka ma szerokość ok. 150 mm, a plusem są dwie boczne pozwalające na sprzątanie różnych zakamarków.

Robot do nawigacji wykorzystuje system SmartAI Navi 3.0 oparty na LIDARze. Dzięki temu ma on dokładnie wykrywać przeszkody oraz mapować pomieszczenia. Nawigacja powinna także bez problemów działać w ciemności. Oczywiście nie zabrakło tutaj też dodatkowych czujników, które pozwalają na wykrywanie przeszkód czy np. schodów. Dodam jeszcze, że producent deklaruje głośność na poziomie poniżej 65 dBA.

Aplikacja SmartAI S7 Max

Aplikacja to SmartAI, która do złudzenia przypomina Tuya (jedną z najgorszych appek do robotów, z jakimi miałem do czynienia). Na szczęście nie jest tak źle. Aplikacja jest częściowo przetłumaczona na nasz język, choć samo zarządzanie robotem jest po angielsku (nadal uważam, że lepszy angielski niż tragiczne tłumaczenie polskiego). Muszę tu też dodać, że zespół SmartAI opracowuje polskie tłumaczenie i w najbliższym czasie pojawi się ono w aplikacji. Parowanie jest bardzo łatwo, choć na screenie poniżej znajdziecie część w kompletnie innym języku – nic z tego nie zrozumiecie. Na szczęście instrukcja dobrze wyjaśnia sam proces parowania.

Sama aplikacja jest naprawdę prosta do ogarnięcia. Macie możliwość zarządzania mapami, utworzenia stref zakazanych czy wirtualnych ścian. Szybko też włączycie automatyczne czyszczenie, sprzątanie danego pomieszczenia czy obszaru. W trybie odkurzania możecie zmienić jego moc, a w trybie mopowania ilość wody. Jest też opcja ręcznego sterowania robotem, zmiany języka czy włączenia trybu nie przeszkadzać. Moim zdaniem działa to wszystko naprawdę fajnie i co więcej jest logicznie poukładane. Ostatnim plusem jest możliwość połączenia robota z Asystentem Google czy Alexą. Umożliwia to sterowanie głosowe, co na pewno zostanie docenione przez użytkowników takich rozwiązań.

Testy SmartAI S7 Max

Ponieważ robot inaczej działa w trybie mopowania i odkurzania to osobno się do nich odniosę. Osobiście nie jestem fanem takiego rozwiązania, ale na szczęście tym razem źle to nie działało. Zazwyczaj w trybie mopowania tego typu roboty po prostu rozcierają kurz po całym pomieszczeniu i bez wcześniejszego odkurzenia nie ma co włączać tego trybu. Niby odkurzanie wtedy działa, ale jest to zazwyczaj w znacznie słabszym trybie, które naprawdę słabo zbiera nawet większy kurz. Tym razem jednak tak źle nie było i tryb mopowania sprawdził się w praktyce. Zacznijmy jednak od samego odkurzania odkurzania.

SmartAI S7 Max bez problemów radzi sobie z różnego rodzaju brudem czy kurzem. Piasek czy resztki jedzenia są dobrze odkurzone. W teście z rozsypanym ryżem konieczne było włączenie maksymalnej mocy, aby robot sobie z nim poradził. Końcowo jednak całe pomieszczenie zostało wysprzątanie i ani jedno ziarnko ryżu nie pozostało na podłodze.

Urządzenie potrafi mieć problem z kablami na ziemi, więc tutaj trzeba je wcześniej posprzątać. Nie ma za to łopotów z kartonami i ogóle rzecz biorąc robot dosyć delikatnie obchodzi się z przeszkodami. Bardzo dobrze je wykrywa i lekko podjeżdża, bez uderzania przy pełnej prędkości. SmartAI S7 Max nie miał też problemów z suszarką i nie zacinał się na jej nóżkach. Generalnie pomieszczenia były też bardzo dobrze mapowane, robot wszędzie dojeżdżał i nie miał tutaj problemów z różnymi przeszkodami.

Plusem na pewno jest brak problemów z moim gęstym dywanem. Urządzenie poruszało się na nim bez większych problemów, boczne szczotki nie wkręcały się we włosie, a sam dywan został dobrze odkurzony. Szkoda tylko, że nie ma automatycznego wykrywania dywanów, zwiększania na nich mocy, a w trybie mopowania ich omijania. SmartAI S7 Max bardzo dobrze radzi sobie z bokami pomieszczeń, które są dobrze wyczyszczone. Co więcej dzięki dwóm bocznym szczoteczkom robot może podjechać do boku z dowolnej strony. Jednakże ze względu na kształt urządzenia rogi pozostaną nie ruszone. Jest to jednak standard dla okrągłych robotów sprzątających.

Przejdę teraz może to trybu mopowania, którego najbardziej się obawiałem. W trybie trybie odkurzanie działa znacznie słabiej i należy go rozpatrywać jako tylko mały dodatek do mopowania. Na szczęście sam mop dobrze zbiera kurz i tylko przy jego naprawdę sporej ilości są zrobione kulki, które trzeba odkurzyć. Przy regularnym sprzątaniu takiego efektu nie będzie, a podłoga zostanie przetarta. Jest to wreszcie działające rozwiązanie, bowiem miałem roboty, gdzie w takim trybie podłoga potrafiła wyglądać gorzej niż przed mopowaniem. Oczywiście nadal warto najpierw odkurzyć mopowana powierzchnię, ale jeśli regularnie ją sprzątanie to również sam tryb mopowania pozwoli na jej odświeżenie. Nie ma co liczyć na wymycie mocno zaschniętych plam, ale z mniejszymi czy świeższymi zabrudzeniami powinien nawet sobie poradzić. Tak więc jeśli regularnie sprzątacie pomieszczenia i raz na jakiś czas nawet zamiast odkurzania chcecie tylko przemyć podłogę to robot da sobie radę.

SmartAI S7 Max nie miał żadnych problemów z powrotem do stacji ładującej. Jej położenie było dobrze rozpoznawane nawet po przeniesieniu robota i ten bez problemów trafiał na swoje miejsce. Urządzenie dobrze też wykrywa spadki, schody i tego typu wrażliwe miejsca. Odnośnie progów to nie poradził sobie z moimi dosyć wysokimi, natomiast nie próbował też na nie wjechać. Jest to plus bowiem część robotów po prostu próbowała je pokonać, co skutkowało zacinaniem się w trakcie pracy.

Czas działania na jednym ładowaniu spokojnie wystarczy na wysprzątanie 62 m^2 mieszkania, choć przy odkurzaniu na najwyższej mocy poziom naładowania naprawdę szybko schodzi. przy normalnym trybie nie powinno być tutaj jednak żadnych problemów, zresztą robot może też w trakcie pracy powrócić do stacji w celu doładowania się. Pojemność pojemników na wodę i kurz również spokojnie wystarcza i tutaj nie mam większych uwag.

Pozostała kwestia głośności. Podczas odkurzania w trybie quiet z odległości 40 cm wynosi ona ok. 62 dBA, w trybie strong ok. 72 dBA. W trybie mopowania jest to ok. 54 dBA. Robot jest więc głośny przy maksymalnej mocy, ale przy najsłabszej nie jest źle.

Test SmartAI S7 Max – podsumowanie

I tak doszliśmy do końca testu. SmartAI S7 Max jest więc na pewno ciekawą propozycją, choć szkoda, że tryb mopowania i odkurzania nie mogą działać w jednym czasie. Obsługa robota jest naprawdę prosta, aplikacja również jest łatwa do ogarnięcia (minusem jest tylko brak języka polskiego). Robot bardzo dobrze mapuje pomieszczenia, omija przeszkody czy nie ma problemów z dywanami (choć ich nie wykrywa). W trybie odkurzania dobrze radzi sobie z różnego rodzaju brudem, a w trybie mopowania nie rozciera kurzu po całej podłodze i ta rzeczywiście jest przetarta. Jakość sprzątania oceniam pozytywnie, a przecież to jest najważniejsze w tego typu urządzeniach.

Problem może być tutaj jednak cena. Robota znalazłem za kwotę 1377 zł lub 299,9 euro – tutaj znajduje się link. Jeśli podczas zakupu wspomnicie o CHIP.pl to otrzymacie dodatkowy prezent o wartości 39 euro. Tutaj szkoda jednak, że nie jest ona niższa, bowiem wydaje mi się trochę zbyt wysoka jak na możliwości oferowane przez ten sprzęt. W tej cenie można też znaleźć ciekawe konstrukcje, które oferują jednoczesne odkurzanie i mopowanie, co jest po prostu wygodniejsze. Natomiast jeśli znajdziecie go w niższej cenie to moim zdaniem warto rozważyć zakup testowanego sprzętu.