Tak skażona woda z Fukushimy zanieczyszcza oceany. Obrazuje to nowa animacja

Minęło już 10 lat od katastrofy w Fukushimie, a radioaktywny duch tego zdarzenia nadal unosi się nad światem. Japońscy naukowcy postanowili sprawdzić, czy światu zagraża skażona woda z miejsca katastrofy?

26 sierpnia 2021 r. rząd Japonii przyjął ustawę o odprowadzaniu wody skażonej po awarii elektrowni Fukushima do Oceanu Spokojnego. Mowa oczywiście o wodzie „oczyszczonej”, ale jednak wciąż zawierającej pierwiastki promieniotwórcze. Liczne badania naukowe wykazały, że duże ilości radionuklidów wpływają negatywnie na morskie łańcuchy pokarmowe, a tym samym na rybołówstwo i ludzkie zdrowie. Globalne skutki katastrofy w Fukushimie za 30-40 lat pozostają nieznane.

Z tego powodu, kluczowa jest właściwa ocena lokalizacji radioaktywnych ścieków i tego, czy zagrażają one światowym zasobom wody. Naukowcy z chińskiego Uniwersytetu Tsinghua opracowali modele analityczne (makro- i mikroskopowe), które symulują procesy dyfuzji pierwiastków promieniotwórczych z wody ściekowej. Nie są to pozytywne scenariusze, bo skażona woda w końcu dotrze do innych części świata.

(a) Procesy makroskopowej i mikroskopowej analizy dyfuzji i ich związki. Wyniki (b) makroskopowej i (c) mikroskopowej analizy dyfuzyjnej dla jednostkowego stężenia względnego około 29 Bq/m3. (d) Zmienność stężenia zanieczyszczeń w wodach w pobliżu trzech miast nadmorskich. (e) Porównanie krzywych stężenia zanieczyszczeń uzyskanych metodami makro i mikro.

Skażona woda zaleje świat

Wyniki przeprowadzonych symulacji można prześledzić na załączonej grafice. We wczesnych fazach zrzutu zanieczyszczeń, skażony obszar szybko się powiększa, osiągając 30 stopień szerokości geograficznej i 40 stopień długości geograficznej w ciągu 120 dni. Obecne prądy oceaniczne sprawiają, że prędkość transmisji zanieczyszczeń jest większa w kierunku szerokości geograficznej niż długości geograficznej.

Symulacje wykazały, że 1200 dni później, zanieczyszczenia obejmują niemal cały obszar północnego Pacyfiku – aż do wybrzeży Ameryki Północnej i Australii. Toksyny szybko rozchodzą się na wody południowego Pacyfiku, wzdłuż Kanału Panamskiego. Po 2400 dniach dotrą również do Oceanu Indyjskiego. Po 3600 dniach, czyli prawie 10 latach, obejmą niemal cały ocean Spokojny. Jak sytuacja będzie wyglądać za 20-30 lat? Łatwo się domyślić, że wcale nie lepiej.

Naukowcy obliczyli także stężenia zanieczyszczeń w wodach otaczających miasta Miyazaki, Szanghaj i San Diego, położonych wzdłuż równoleżnika 30oN. Okazało się, że miasto Miyazaki uległo zanieczyszczeniu jako pierwsze, a kolejne były Szanghaj i San Diego.

Czytaj też: Radioaktywne odpady i uśpione wirusy. Naukowcy ostrzegają przed topnieniem Arktyki

Różnice w stężeniach zanieczyszczeń wód wymienionych miast wynikają z silnego prądu oceanicznego w pobliżu Japonii. Fukushima jest położona w ogniu krzyżowym prądów Kuro Siwo i Oja Siwo, więc większość zanieczyszczeń nie migruje na północ i południe, a rozprzestrzenia się w kierunku wschodnim.

Na razie nie ma się czym martwić, ale pierwiastki radioaktywne sukcesywnie wypuszczane do Pacyfiku prędzej czy później trafią do wybrzeży Ameryki Północnej.

Wyniki symulacji są o tyle niepokojące, że pokazują, że radioaktywna woda z Fukushimy, mimo iż wstępnie oczyszczona, nie jest neutralna dla środowiska naturalnego. Łatwo można sobie wyobrazić, że skażając ryby, radionuklidy dotrą także do naszych organizmów, a długofalowe skutki mogą być katastrofalne.

Szczegółowe analizy można przeczytać w pracy opublikowanej w National Science Review.