Pipegun #1, Tozz Bike

Pipegun #1 odpowiada, czy warto łączyć hulajnogę, rower i deskę w jeden pojazd EV

Na obecnym rynku elektrycznych pojazdów robi się coraz tłoczniej. Zwłaszcza jeśli mówimy o hulajnogach i elektrycznych rowerach, które zdecydowanie najbardziej upodobali sobie poszukujący nowej, prywatnej formy transportu. Wygląda jednak na to, że wystarczy zaszaleć, aby podbić nagłówki serwisów i tego też dokonała firma Tozz Bike, ujawniając Pipegun #1.

Firma połączyła trzy tradycyjne pojazdy w jeden i czeka na oklaski. Co dokładnie ma do zaoferowania Pipegun #1?

Startup Tozz Bike z Turcji miał okazję zabrać swój projekt na niedawną imprezę Design Week Turkey, gdzie odwiedzający mogli na własne oczy zobaczyć, jak może wyglądać połączenie hulajnogi, roweru typu BMX oraz deskorolki. Co tu dużo mówić, sprawia… ciekawe wrażenie, ale i tak lepiej zapomnijcie o tym, że kiedykolwiek będziecie w stanie go kupić.

Czytaj też: Expedition jest niczym elektryczny rower szutrowy nowej generacji od CVD

Tak przynajmniej wynika z obecnych na ten moment informacji, wedle których postawnie wyłącznie 20 limitowanych produkcyjnie egzemplarzy. Przedsprzedaż na nie w cenie od 2100 dolarów najpewniej już zakończono szybko, a klienci otrzymają je szybko, bo już w styczniu tego roku. Strona producenta sugeruje jednak, że plany z Pipegun #1 znanym też pod nazwą PG-1 są nastawione na masową produkcję.

Co ciekawe, firma przygotowała dwie wersje Pipegun #1, choć te różnią się od siebie wyłącznie układem napędowym. Podstawą dla ich obu jest nietypowe wspomniane połączenie, które obejmuje koła i kierownicę rodem z BMX’a oraz platformę inspirowaną deską i hulajnogą jednocześnie. Mowa o 20-calowych obręczach Eclat owiniętych czerwonymi oponami Salt Tracer BMX, ramą ze stali nierdzewnej, hamulcami tarczowymi z tyłu i oświetleniem LED na przedniej części pokładu.

Czytaj też: Grube opony i kilowatowy silnik – tym chce nas kupić ebike FT1000MD od CSC

W wersji tańszej połączono 250-watowy silnik Bafang w piaście o momencie obrotowym na poziomie 45 Nm, który zapewnia napęd do maksymalnie 25 km/h i możliwość wjeżdżania pod 12-stopniowe nachylenia. Nieznany w myśl specyfikacji i producenta pakiet akumulatora litowo-jonowego ma z kolei oferować zasięg do 45 km na jednym ładowaniu. Opcja z 500-watowym silnikiem od Bafang gwarantuje już 60-Nm moment obrotowy, prędkość maksymalną 35 km/h i zasięg do 60 km.

Czytaj też: Zadzwonisz i pod drzwiami pojawi się on – polski Triggo. Ten imponujący elektryczny pojazd zawita na CES 2022

Dzięki możliwości ruszenia z miejsca „z kopa”, bo po odepchnięciu się, najbardziej energożerny etap jazdy został całkowicie wyeliminowany. Tego typu projekt ma więc więcej sensu, niż może się z początku wydawać, ale zdecydowanie trzeba określić go niszowym.