Gazowy olbrzym 3-krotnie masywniejszy od Jowisza ukrywał się zaskakująco blisko Ziemi

TOI-2180 b to nowo odkryta egzoplaneta, którą namierzyli astronomowie z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside. W jej przypadku mogłoby się sprawdzić powiedzenie, że najciemniej jest pod latarnią.

No dobra, może nie znajduje się tuż obok naszej planety, ale odległość 379 lat świetlnych to w kosmicznej skali naprawdę niewiele. Wspomniana planeta pozasłoneczna ma taką samą średnicę jak Jowisz, ale jej masa jest przy tym trzykrotnie wyższa. Zdaniem naukowców w jej skład wchodzi 105 razy więcej pierwiastków cięższych od helu i wodoru niż ma to miejsce w przypadku Ziemi. Taka sytuacja jest niespotykana w całym Układzie Słonecznym.

Czytaj też: Para wodna w atmosferze egzoplanety. TOI-674 b znajduje się naprawdę blisko Ziemi

Jak wynika z publikacji dostępnej na łamach The Astronomical Journal, TOI-2180 b jest wyjątkowa z kilku względów. Potrzebuje ona bowiem kilkuset dni, aby wykonać pełne okrążenie wokół swojej gwiazdy. Jej odległość od naszej planety wynosi 379 lat świetlnych, a astronomowie są w stanie dostrzec ją z wykorzystaniem metody tranzytu. Oznacza to możliwość obserwacji tego obiektu w momencie, gdy przechodzi on przed tarczą swojego gospodarza.

Zdaniem astronomów TOI-2180 b to gazowy olbrzym 3-krotnie masywniejszy od Jowisza

Jak wyjaśnia Paul Dalba, który był jednym z naukowców zajmujących się badaniami nad TOI-2180 b, spełnienie trzech powyższych warunków zdarza się bardzo rzadko. Większość gazowych olbrzymów spoza Układu Słonecznego okrąża swoje gwiazdy w stosunkowo krótkim czasie, dlatego 261 dni, w czasie których robi to TOI-2180 b, jest szczególnie imponującym (i długim) rezultatem.

Co ciekawe, zazwyczaj poszukiwacze egzoplanet wymagają co najmniej trzech tranzytów, aby potwierdzić, że faktycznie mają do czynienia z takim obiektem. Pojedyncze przejście jest znacznie mniej miarodajne, ponieważ może wynikać z obecności czegoś innego niż planeta pozasłoneczna. W tym przypadku zdarzył się tylko jeden tranzyt, ale przykuł on uwagę tzw. naukowców obywatelskich, którzy poinformowali o swoim odkryciu Dalbę. Ten, korzystając z instrumentów wchodzących w skład Lick Observatory, dowiódł wraz ze swoimi współpracownikami, że sygnał faktycznie może pochodzić od egzoplanety.

Czytaj też: Egzoplaneta, na której rok trwa kilka godzin. Początkowo jej wykrycie uznano za błąd w pomiarach

Z czasem do pracy zaangażowano 14 różnych teleskopów rozmieszczonych na trzech kontynentach. W ciągu 11 dni wykonały one aż 20 000 obserwacji gwiazdy TOI-2180. Na żadnym z tych obrazów nie udało się dojrzeć „pewnego” widoku planety orbitującej wokół tego obiektu, choć astronomowie przypuszczają, iż teleskop TESS zobaczy tamtejszą egzoplanetę w lutym tego roku. Wtedy dotychczasowe ustalenia mogłyby zyskać potwierdzenie.