Oddaj smartfon i dostań nowy za darmo. Czyli jak… nie robić marketingu

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Dawno już nie mieliśmy tak agresywnej akcji marketingowej na rynku smartfonów. Marka Lava oferuje swoje urządzenie za darmo, o ile oddamy jej smartfon realme.

Smartfonowa wojna w Indiach. Smartfon za darmo jeśli oddasz… smartfon

Przyznam szczerze, że brakuje mi tych rynkowych złośliwości, jakimi obdarzali się producenci smartfonów. Samsung uderzający w Apple przy okazji swoich reklam, czy Huawei rozdający swoje powerbanki osobom czekającym w kolejce po zakup nowego iPhone’a.

W listopadzie w Indiach zadebiutował smartfon Lava Agni 5G. Reklamowany jako pierwszy hinduski smartfon z 5G. Sprzedaż chyba nie szła zbyt dobrze, bo firma producent postanowił na agresywną kampanię marketingową, której główne hasło wygląda tak:

realme ma bardzo mocną pozycję w Indiach i tańsze smartfony marki sprzedają się tam jak szalone. Nic dziwnego, że to właśnie ona stała się celem kampanii, w ramach której można dostać Lava Agni 5G za darmo. Warunek jest jeden, trzeba w zamian oddać… swój smartfon. Promocja dotyczy jednego, konkretnego modelu – realme 8 5G. Dlaczego właśnie jego?

Czytaj też: Pierwsze 6-nm GPU dla karty graficznej pokazuje pazury, czyli taktowanie Radeon RX 6500 XT

Marketingowiec płakał jak to wymyślał

realme 8 5G jest wskazywany jako bezpośredni konkurent Lava Agni 5G (kosztują tyle samo), co z resztą idealnie obrazu poniższa grafika.

Większy ekran, równa się lepszy ekran. Więcej aparatów, równa się… więcej aparatów? realme 5G obok aparatu głównego ma aparat do zdjęć makro oraz czujnik głębi ostrości. Lava Agni 5G ma to tego aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 5 Mpix (jakie to musi robić zdjęcia!). Za to naprawdę chciałbym wiedzieć, dlaczego układ MediaTek Dimensity 810 z Agni 5G jest lepszy od MediaTeka Dimensity 810 z realme 5G. Ten sam układ, z takim samym procesorem i takim samym taktowaniem.

Czytaj też: Premiera Samsunga Galaxy S21 FE. Będzie hit, czy na hit jest za późno?

Reklama

Zupełnie inną kwestią jest to, że ten patriotyczny, prawdziwie hinduski smartfon korzysta z chińskiego ekranu, amerykańskiego szkła na ekranie i tajwańskiego procesora. Te detale…

Nie mniej, z braku złośliwości w świecie największych producentów, takie uszczypliwości wśród mniejszych graczy to ciekawe urozmaicenie rynku. Mam wielką nadzieję, że takich akcji marketingowych będzie więcej. Dzięki nim rynek jest znacznie ciekawszy.