planetoida-kukuczka

Mamy kolejną polską planetoidę, właśnie zatwierdzono jej nazwę

Planetoida została odkryta przez dwóch polskich astronomów – Michała Kusiaka i Michała Żołnowskiego. Komisja do spraw Nazewnictwa Małych Ciał działająca przy Międzynarodowej Unii Astronomicznej właśnie zatwierdziła jej nazwę.

2013 PV10 o średnicy 1,5-2 km okrąża Słońce w 4,39 roku i jest kolejną spośród prawie miliona skatalogowanych planetoid znajdujących się w Układzie Słonecznym. Kusiak i Żołnowski postanowili nazwać ją na cześć sławnego polskiego himalaisty, Jerzego Kukuczki, drugiego człowieka w historii, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, czyli 14 ośmiotysięczników.

Kusiak i Żołnowski odkryli ok. 1,8 tys. kandydatów na nieznane planetoidy. Jak dotąd 350 z nich otrzymało nowe oznaczenia. Astronomowie zapowiedzieli, że dwie kolejne, odkryte przez nich planetoidy zostaną nazwane na cześć Adama Małysza i Kamila Stocha.

2013 PV10 Kukuczka – jak nadaje się nazwy planetoidom?

Wszystko zaczyna się oczywiście od odkrycia nowego ciała niebieskiego. Jeśli zostanie sklasyfikowane jako planetoida, jego odkrywcy zgłaszają swoje odkrycie do Minor Planet Center – instytucji powołanej przez Międzynarodową Unię Astronomiczną, która zajmuje się numerowaniem planetoid. Numery otrzymują tylko te planetoidy, których orbitę znamy lub też potrafimy przewidzieć ją na podstawie długotrwałych obserwacji.

Po otrzymaniu numeru od Minor Planet Center, odkrywcy nowej planetoidy mogą zgłosić się do kolejnej instytucji. Jest nią Komisja do spraw Nazewnictwa Małych Ciał działająca przy Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Komisja otrzymuje wniosek od odkrywców i decyduje, czy zaproponowana przez nich nazwa spełnia wszystkie wytyczne. Na szczęście zasady dot. nazewnictwa planetoid nie są zbyt skomplikowane – Komisja ds. Nazewnictwa Małych Ciał Niebieskich wymaga tylko, aby nazwa była jednym słowem (chociaż zdarzają się wyjątki), nie była zbyt trudna w wymowie i żeby nie była obraźliwa. Oprócz tego nie może być zbyt podobna do nazwanej wcześniej planetoidy, a jeśli odkrywcy chcą ją nazwać na cześć jakiegoś polityka, muszą odczekać sto lat od jego śmierci.

Czytaj również: Zosiakaczmarek i Zolnowska – tak będą nazywały się dwie planetoidy

Międzynarodowa Unia Astronomiczna apeluje do odkrywców, aby nie nazywali planetoid imionami domowych zwierząt, chociaż mamy już planetoidę (2309) Mr. Spock nazwaną na cześć kota Jamesa Gibsona, który odkrył to ciało niebieskie. Gibson zresztą złamał też zasadę jednego słowa w nazwie, ale widocznie nikomu to nie przeszkadzało.

Dla ciekawskich: listę wszystkich planetoid, których nazwy powiązane są z naszym krajem znajdziecie tutaj.