W 45 dni na Marsa. Naukowcy wymyślili nowy sposób podróży na Czerwoną Planetę

Nadał nie udało się wykonać załogowego lotu na Marsa, ale wygląda na to, że ludzkość jest coraz bliższa realizacji tego celu. Jednym z pomysłów jest w tym przypadku wykorzystanie lasera, który umożliwiłby dostanie się na Czerwoną Planetę w 45 dni.

Przedstawiciele McGill University twierdzą, że mający 10 metrów średnicy laser rozmieszczony na Ziemi mógłby odpowiadać za nagrzewanie plazmy wodorowej znajdującej się w komorze umieszczonej za statkiem kosmicznym. W efekcie powstałby odpowiednio silny ciąg zapewniający transport w stronę Marsa. Po trwającej 1,5 miesiąca podróży statek (załogowy bądź nie) mógłby wykorzystać lokalną atmosferę do przeprowadzenia manewru tzw. hamowania aerodynamicznego.

Czytaj też: Marsjański lądownik bliski kresu. NASA wskazała na winowajcę jego potencjalnej śmierci

Nawet jeśli takie rozwiązanie wydaje się zbyt niebezpieczne dla załogowych lotów, to i tak mogłoby świetnie nadać się do dostarczania zapasów dla potencjalnych kolonizatorów Czerwonej Planety. Jak dokładnie miałoby to działać? Kluczowa wydaje się wiązka laserów, łączących się w strumień o średnicy 10 metrów. Jego całkowita moc, opiewająca na 100 megawatów, mogłaby zapewniać zasilanie dla 80 000 gospodarstw domowych.

Sam statek miałby natomiast krążyć po ziemskiej orbicie. Wyposażony w reflektor mógłby odbijać wystrzeliwaną z Ziemi wiązkę w stronę komory grzewczej zawierającej plazmę wodorową. Po rozgrzaniu komory do temperatury niemal 40 tysięcy stopni Celsjusza sam wodór uległby nagrzaniu do około 10 tysięcy stopni. W efekcie doszłoby do jego wyrzucenia przez dyszę i wytworzenia ciągu odpychającego statek od naszej planety.

Z wykorzystaniem laserów lot na Marsa mógłby potrwać 45 dni

W pewnym momencie jego prędkość wyniesie 170 kilometrów na sekundę – w takim tempie dotrze do Marsa w 45 dni, osiągając na koniec swojej podróży prędkość rzędu 16 kilometrów na sekundę. Bardziej problematyczne może być natomiast jego rozmieszczenie na orbicie, a następnie bezpieczne wylądowanie na powierzchni Czerwonej Planety. Na obecną chwilę jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się w tym przypadku hamowanie aerodynamiczne, czyli wykorzystanie oporu marsjańskiej atmosfery do obniżenia prędkości statku.

Czytaj też: Firma Destinus zbuduje hipersoniczny samolot z napędem wodorowym. A przynajmniej tak twierdzi

Nawet w takich okolicznościach przebywanie na pokładzie statku mogłoby okazać się mało przyjemnym lub wręcz zabójczym doświadczeniem. W grę wchodzą bowiem wysokie przeciążenia rzędu 8g, które trwałyby co najmniej kilka minut. O ile w takich warunkach da się przetrwać, o tyle ciepło wygenerowane na skutek tarcia o marsjańską atmosferę mogłoby być bardziej zabójcze. Z tego względu kluczowe będzie teraz zaprojektowanie osłon termicznych, które zapewnią wyższą ochronę przed ciepłem.