Księżyc przyjął cios. W piątkowy poranek o jego powierzchnię rozbiło się… coś

Nie milkną echa związane z zamieszaniem wywołanym przypuszczalnie przez fragment chińskiej rakiety, który miał uderzyć w powierzchnię Księżyca. Wygląda na to, że do kolizji faktycznie doszło.

Wątków w całej historii było wiele, a jednym z pierwszych podejrzanych okazała się firma SpaceX. W stronę Srebrnego Globu miał zmierzać fragment rakiety Falcon 9, lecz z czasem za bardziej prawdopodobnego kandydata uznano Chińczyków i stopień ich rakiety wykorzystanej w 2014 roku do rozpoczęcia misji Chang’e 5-T1.

Czytaj też: Chiński łazik Yutu-2 znalazł szklane kulki na Księżycu

Biorąc pod uwagę profil lotu wspomnianej misji oraz ruch tajemniczego kawałka kosmicznego złomu, astronomowie doszli do porozumienia. Uznali, że prawdopodobnie mają do czynienia z rakietą Long March 3C, która weszła na niezwykle wydłużoną orbitę wokół Ziemi. Koniec przelotu okazał się dla niej dość brutalny, ponieważ rzekoma rakieta uderzyła wczoraj rano. Czas kolizji okazał się zgodny z przewidywaniami naukowców.

Niestety, nie udało się bezpośrednio zaobserwować tych wydarzeń, ponieważ miały one miejsce po niewidocznej stronie Księżyca. Jedyna nadzieja pozostaje więc w zdjęciach wykonanych przez satelity krążące wokół Srebrnego Globu. Porównanie fotografii pochodzących sprzed kolizji oraz po jej nastąpieniu umożliwi rekonstrukcję wczorajszych wydarzeń. Jak na razie ekspertom pozostają przypuszczenia, z których wynika, iż w wyniku uderzenia powstał krater mający około dwudziestu metrów średnicy.

Co ciekawe, chińskie władze zaprzeczyły, jakoby zaobserwowane szczątki były fragmentem rakiety. Z wydanego komunikatu wynika, że Long March 3C powróciła na Ziemię, dokonując przelotu przez atmosferę. Górny stopień rakiety Chang’e-5 miał całkowicie spłonąć, nie stwarzając żadnego zagrożenia. Tak przynajmniej stwierdził rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Wang Wenbin.

Czytaj też: Amerykańskie Siły Kosmiczne zamierzają urządzać patrole wokół Księżyca

Istnieje jednak możliwość, że Wenbin się pomylił. Chang’e-5 to zupełnie inna misja niż Chang’e 5-T1. Start tej pierwszej miał miejsce w 2014 roku, natomiast drugiej – w 2020. Astronomowie, którzy śledzili obiekt znajdujący się na Księżycu, byli przekonani, że pochodzi on z chińskiej misji Chang’e 5-T1. To nie pierwszy raz, kiedy fragment rakiety rozbija się o Księżyc. Na przykład elementy związane z misjami Apollo z lat 60. i wczesnych 70. również uderzyły w naszego naturalnego satelitę. Z kolei 2009 roku NASA rozbiła o Księżyc sondę kosmiczną LCROSS. W tym przypadku mowa jednak o celowym działaniu, mającym na celu zbadanie składników tworzących powierzchnię Srebrnego Globu.