W piątek w powierzchnię Księżyca uderzy obiekt. Będzie rozpędzony do niemal 9000 km/h

Choć Chińczycy dementowali informacje sugerujące, że to fragment ich rakiety zmierza w stronę Księżyca, to nie wydaje się, by mieli rację. Kolizja ma nastąpić w piątek.

Jak wyjaśnia Bill Gray, niestety nie będzie możliwe zaobserwowanie tego uderzenia, ale gdyby istniała taka szansa, zobaczylibyśmy rozbłysk oraz pył i fragmenty skał oraz samej rakiety wyrzucone w przestrzeń. Niektóre z nich mogą pokonać nawet setki kilometrów. W chwili zderzenia z powierzchnią naszego naturalnego satelity fragment rakiety będzie rozpędzony do około 8800 kilometrów na godzinę.

Czytaj też: Chiński łazik Yutu-2 znalazł szklane kulki na Księżycu

Kolizja będzie miała miejsce po niewidocznej stronie Księżyca. Do oceny jej skutków posłuży sonda Lunar Reconnaissance Orbiter. Wykonane przez nią zdjęcia, zrobione przed uderzeniem i po nim, posłużą do zidentyfikowania miejsca upadku tego niezidentyfikowanego jeszcze obiektu. Odnalezienie krateru nie będzie jednak łatwe, dlatego naukowcy sugerują, iż może to potrwać nawet wiele miesięcy.

Indyjski orbiter Chandrayaan-2 również powinien być w stanie zlokalizować krater. Średnica otworu powstałego na skutek uderzenia wyniesie około 20 metrów. Srebrny Glob, pozbawiony atmosfery, jest łatwym celem dla kosmicznych skał i innych obiektów. W związku z tym na jego powierzchni znajdują się liczne kratery, a największe z nich można łatwo zauważyć nawet z perspektywy naszej planety.

Fragment rakiety uderzy w niewidoczną stronę Księżyca

David Rothery z Open University przyznaje, że istnieje możliwość skażenia biologicznego w obrębie miejsca katastrofy. Fragmenty rakiet nie są bowiem sterylne i mogą się na nich znajdować mikroskopijne formy życia. W przeszłości o powierzchnię Księżyca rozbiła się izraelska sonda Beresheet, a naukowcy przypuszczają, że kolizję mogły przetrwać znajdujące się na niej niesporczaki. Te niezwykle wytrzymałe zwierzęta w teorii byłyby w stanie utrzymać się przy życiu, zostając jednymi z pierwszych form życia, które pozostawały przez jakiś czas na Księżycu.

Czytaj też: Czy rakiety kosmiczne mogą być ekologiczne? Wysokoenergetyczne paliwa na bazie boru to sugerują

Jeśli chodzi o pochodzenie tego obiektu, to początkowo uznawano go za stopień rakiety Falcon firmy SpaceX. Z czasem zdementowano jednak owe doniesienia, a kolejnymi winowajcami wydawali się Chińczycy oraz ich rakieta z 2014 roku. Tamtejsze Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaprzeczyło jednak, by obiekt był związany z misją księżycową Chang’e-5. Ich zdaniem doszło do spalenia fragmentu rakiety doszło podczas przelotu przez ziemską atmosferę.