Rosyjskie drony kamikaze KUB-BLA w Ukrainie, KUB-BLA w Ukrainie, Rosyjskie drony kamikaze, KUB-BLA

Rosyjskie drony kamikaze KUB-BLA w Ukrainie. O celach może decydować sztuczna inteligencja

Po raz ostatni więcej o KUB-BLA wspominało się w 2019 roku, kiedy to miała miejsce Międzynarodowa Wystawa Broni i Sprzętu Wojskowej w Abu Zabi. Wtedy to Kałasznikow, a dokładniej mówiąc, należąca do tej spółki firma ZALA Aero, zaprezentowała światu swoje własne drony kamikadze, które są zdolne wykryć i zaatakować konkretny cel, operując w pełni autonomicznym trybie. Te właśnie drony Rosja wykorzystuje obecnie w swojej inwazji na Ukrainę i świat dostał na to jednoznaczne dowody.

Patrząc na to, co dzieje się obecnie w Ukrainie i jakie informacje na temat popełnianych zbrodni wojennych do nas docierają, trudno powiedzieć, co jest gorsze. Oddział niemających skrupułów Rosjan czy latający dron sterowany z góry określonymi zasadami, który w teorii podczas działania w trybie autonomicznym powinien stanowić zagrożenie „tylko” dla wojskowych. Nie będzie to jednocześnie pierwszy raz, kiedy drony zostaną skierowane przeciwko ludziom nawet w trybie autonomicznym.

Czytaj też: Tureckie drony na Ukrainie pokazały wojnę przyszłości. Bayraktar TB2 wyrządzają ogromne szkody

To niestety pytania, na które odpowiadają obecnie Ukraińcy, płacąc za to własną krwią, bo jeśli zastanowimy się, jak Rosja korzysta z dronów kamikaze KUB-BLA patrząc na to, co do tej pory dokonywali najeźdźcy, to stanie się jasne, że oddanie życia w ręce ślepo działających systemów musi mieć miejsce. Jeśli jesteście zainteresowani tematem, odsyłam do wcześniejszego artykułu na temat tego, jak zautomatyzowane zabójcze bronie mogą zachwiać światem i dlaczego potrzebujemy regulacji i zakazów.

Co wiemy o KUB-BLA, czyli dronach kamikaze rosyjskiego ZALA Areo?

KUB-BLA to przykład amunicji krążącej, która działa na podobnej zasadzie co drony Switchblade stosowane przez wojsko Stanów Zjednoczonych. Powstały po to, aby zapewnić zupełnie nowy sposób rażenia statycznych celów lądowych i przed wspomnianą prezentacją w 2019 roku, były testowane w konflikcie w Syrii w latach 2015-2018 i w 2021 roku weszły na służbę. Jeśli wierzyć doniesieniom, okazały się skuteczne podczas atakowania powstańców w syryjskim mieście Idlib, a teraz nadszedł czas na ich wykorzystanie w Ukrainie.

Czytaj też: Dlaczego zdalnie sterowane miny Goliath nie opłaciły się nazistom?

O dostęp do informacji na temat KUB-BLA jest obecnie ciężko, dlatego w głównej mierze musimy polegać na tym, co zostało ujawnione światu podczas prezentacji w 2019 roku i doniesieniach analityków. Według przedstawionych wtedy oficjalnych szczegółów, te drony kamikaze mierzą 1210 x 950 x 165 mm i korzystając z elektrycznego układu napędowego, rozpędzają się do 80-130 km/h. Energii wystarcza im ponoć na 30 minut lotu lub przelecenie do 7 kilometrów, ale spółka Kałasznikow twierdzi, że ten UAV może pozostawać na niebie nawet przez sześć godzin.

Głównymi zaletami dronów KUB-BLA ma być bezproblemowy start bez przyciągania uwagi wrogów, wysoka dokładność działania, łatwość użycia i skrytość. Spółka wspomina, że dzięki niewielkim rozmiarom i naturze układu napędowego, te drony kamikaze za 160000 dolarów są trudne do wykrycia przez systemy obrony powietrznej. Warto wspomnieć, że na pokładzie tego stałopłatowego drona znajduje się przede wszystkim 3-kilogramowy ładunek użyteczny, obejmujący przede wszystkim kamerę oraz ładunek wybuchowy.

Efekt wybuchu ładunku na KUB-BLA

Wspomniany materiał wybuchowy jest aktywowany w momencie uderzenia w cel, na który dron może zanurkować autonomicznie lub na decyzję operatora, który może dostrzec okazję do ataku. Przy udanym ataku KUB-BLA zabija na miejscu, detonując ładunek o sile rażenia dużego granatu ręcznego, który może nawet przebić proste formy pancerza.

Czytaj też: Rosyjska flota desantowa wykorzystuje polskie Ropuchy, czyli okręty desantowe projektu 775

Drony KUB-BLA w Ukrainie

Wygląda na to, że Rosjanie postanowili wykorzystać drony KUB-BLA do uderzenia w samo serce Ukraińskiego oporu – prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Tak przynajmniej uważa cześć analityków, twierdząc, że te drony kamikaze zostały wysłane przez rosyjskie oddziały w okolicy stolicy Ukrainy, aby na własną rękę „polować” na Zełenskiego. Sugeruje to fakt, że jeden z dronów spadł na dom w Podolu, czyli w historycznej dzielnicy Kijowa w pobliżu budynków rządowych i ambasad.

Czytaj też: Broń hipersoniczna – czym jest i kto ją ma?

W praktyce dron może być zdalnie sterowany przez operatora albo właśnie latać na własną rękę i obserwować cele naziemne. Wedle doniesień, może wykorzystywać system sztucznej inteligencji, na podstawie którego do jego pamięci zostaje wgrany wygląd konkretnej osoby, na którą zaczyna polować. Dokonuje tego w prosty sposób, bo po prostu porównując ciągle widziany obraz (twarz obserwowanego celu) z własną bazą danych zdjęć poszukiwanego celu. Trudno jednak powiedzieć, czy tak właśnie był wykorzystywany do tej pory w Ukrainie.