Energia z wiatru pokonała tę z węgla i atomu. Rekordowa doba w Stanach Zjednoczonych

Jak wynika z raportu opublikowanego przez U.S. Energy Information Administration, 29 marca energia pochodząca z wiatru była drugim źródłem zasilania w tym kraju.

Energia wiatrowa „pokonała” więc produkowaną z wykorzystaniem węgla oraz elektrowni atomowych. Oczywiście Amerykanów, podobnie jak inne nacje, czeka jeszcze długa droga w kierunku przejścia na alternatywne źródła energii, jednak obecne trendy bez wątpienia są zadowalające. Okazuje się, iż ogromny udział w sukcesie z 29 marca miały tzw. Wielkie Równiny.

Czytaj też: Energia odnawialna magazynowana pod wodą. Ocean Battery oferuje rewolucję

Obszar ten rozciąga się na terenie środkowej Kanady i Stanów Zjednoczonych, a pod koniec marca w jego obrębie aż 90 procent energii elektrycznej pochodziło ze źródeł odnawialnych. Główny udział w jej produkcji miał wiatr. Warto mieć na uwadze, że wiosną produkcja energii w elektrowniach węglowych i jądrowych jest zazwyczaj niższa. Marzec jest też najbardziej wietrznym miesiącem w roku. Aby ostudzić nieco entuzjazm, dodajmy, iż w marcu elektrownie gazowe, węglowe i jądrowe wytworzyły więcej energii niż elektrownie wiatrowe.

Energia pozyskiwana z elektrowni wiatrowych dominuje między innymi na Wielkich Równinach

Prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden, zakładał, że do końca dekady 80 procent energii elektrycznej będzie wolne od dwutlenku węgla. Część tej energii miała być produkowana między innymi z wykorzystaniem elektrowni atomowych. Amerykanów czeka jeszcze wiele pracy, zanim osiągną wyznaczony cel, jednak niewątpliwym plusem jest to, że w ubiegłym roku udział źródeł nisko- i bezemisyjnych w produkcji energii elektrycznej wyniósł w tym kraju 42 procent.

Czytaj też: Powstaje elektryczny pociąg nieskończoności o zerowej emisji. Energię ma zapewniać mu grawitacja

Zdaniem ekspertów, jeśli władze USA realnie myślą o osiągnięciu wyznaczonych celów, to liczba instalacji wiatrowych powinna zostać podwojona do końca dekady. Nadrzędnym celem jest bowiem zapewnienie zerowych emisji netto do połowy stulecia. Takie założenia postawiło sobie znacznie więcej krajów, wliczając w to sygnatariuszy porozumień paryskich, lecz obecnie w wielu przypadkach osiągnięcie tych celów wydaje się mało prawdopodobne.