Słońce ostrzelało Merkurego plazmą i znacząco wpłynęło na jego funkcjonowanie

Nie jest łatwo być Merkurym – planetą położoną najbliżej Słońca i wystawioną na regularne „ostrzały” z jego strony. Potwierdzają to wydarzenia sprzed kilku dni.

11 kwietnia doszło bowiem do koronalnego wyrzutu masy, który w mniej niż dobę dotarł do Merkurego. Naukowcy przypuszczają, że mogło w ten sposób dojść do powstania tymczasowej atmosfery wokół tego niezwykle ekstremalnego obiektu, a być może także i dorzucenia świeżej materii do tamtejszego ogona.

Czytaj też: Takich wschodów słońca nie widuje się na co dzień. Uwiecznił go marsjański lądownik InSight

Koronalne wyrzuty masy dotykają również Ziemi, jednak są zazwyczaj pochłaniane dzięki jej magnetyzmowi. Wywołują również burze magnetyczne, w czasie których wysokoenergetyczne

cząstki kierują się po liniach pola magnetycznego w stronę biegunów. Wchodzą tam w interakcje z innymi cząsteczkami i uwalniają energię w postaci światła tworzącego efektowne zorze.

Słońce i Merkurego dzieli niemal 3-krotnie mniejszy dystans niż naszą gwiazdę i Ziemię

Jest to dość pozytywny skutek, ale istnieją również nieco mniej optymistyczne aspekty aktywności Słońca. Zdarzają się bowiem uszkodzenia satelitów krążących po orbicie naszej planety oraz zakłócenia w funkcjonowaniu sieci energetycznych. Pole magnetyczne Merkurego jest znacznie słabsze od ziemskiego. Poza tym, odległość dzieląca tę planetę od Słońca jest niemal trzykrotnie mniejsza niż w przypadku Ziemi.

Merkury jest więc pozbawiony stałej atmosfery, a tamtejsze atomy są nieustannie wyrzucane w przestrzeń kosmiczną. W efekcie za pierwszą planetą od Słońca tworzy się ogon przypominający te, które ciągną się za kometami. Jednocześnie ciągły strumień naładowanych cząstek emitowanych przez Słońce, między innymi w postaci jąder helu, węgla, azotu, neonu i magnezu uzupełniają szczątkowe ilości atomów na Merkurym. W efekcie tworzy się tam tymczasowa, cienka warstwa atmosfery.

Czytaj też: Merkury to najbliższa Słońcu planeta, ale na jej powierzchni znajduje się lód

Wcześniej nie było jasne, czy pole magnetyczne Merkurego jest na tyle silne, aby wywoływać burze geomagnetyczne. Badania opublikowane na początku tego roku wykazały jednak, że jest to możliwe. Strumień naładowanych cząstek przepływa wokół linii pola tej planety pomiędzy biegunami i może wywoływać burze geomagnetyczne. Jak wyjaśnia Hui Zhang z University of Alaska Fairbanks, zjawisko to przypomina ziemskie procesy, a największą różnicą w przypadku Merkurego są jego rozmiary, a także obecność znacznie słabszego pola magnetycznego i szczątkowej atmosfery.