Brimstone dla Ukrainy, brytyjskie pociski, Brimstone, pociski Brimstone

Brimstone dla Ukrainy. Czym są te brytyjskie pociski?

W ostatnich dniach ubiegłego miesiąca dowiedzieliśmy się o planie Wielkiej Brytanii na przekazanie pocisków Brimstone Ukrainie. Dziś mamy już pewność, że ukraińskie wojsko zaczęło ich używać, choć najnowsze doniesienia z frontu nie są w tej kwestii zbyt optymistyczne. W ręce Rosjan wpadł bowiem resztki i przynajmniej jeden kompletny egzemplarz Brimstone, którego głowica nie została zdetonowana po wystrzeleniu, a potwierdzające to zdjęcia zdradzają kilka ważnych informacji na ich temat.

Brimstone mógł nie powstać, ale analiza działań wojennych przywróciła pomysł na tapet

Brytyjskie Siły Powietrzne w 1982 roku wyraziły zapotrzebowanie na alternatywę dla bomby kasetowej BL755, którą miał stać się pocisk Brimstone. Program związany z jego rozwojem anulowano w 1990 roku, stawiając na nim wielki znak zapytania, ale po dwóch latach przywrócono go, kiedy przeanalizowano działanie brytyjskiego wojska w wojnie w Zatoce Perskiej.

Czytaj też: Rosyjskie wyrzutnie rakiet TOS-1. Przerażające, ale niepozbawione ogromnych wad

Cel Brimstone? Przede wszystkim zapewnienie Królewskim Siłom Powietrznym broni przeciwpancernej dalekiego zasięgu, umożliwiającą samolotom szturmowym atakowanie czołgów i pojazdów opancerzonych z dystansu. Do ich produkcji finalnie wybrano GEC-Marconi (część obecnego MBDA), która doczekała się kontraktu w 1996 roku. Następne kamienie milowe objęły odpalanie pocisku Brimstone z poziomu lądu w 1999 roku, a rok później – z lecącego samolotu Tornado GR4.

Finalnie wprowadzenie go na służbę opóźniono o 18 miesięcy z racji problemów w zakresie testów i chęci zwiększenia bezpieczeństwa samolotów w momencie wystrzelenia przy większych prędkościach. Oficjalnie wspomina się o produkcji ponad 2000 pocisków oraz koszcie całego programu na poziomie 370 mln funtów, z czego kolejne 10 mln przeznaczono na wersję Dual-Mode, która wprowadzała dodatek laserowego naprowadzania obok radiolokacyjnego (ten zapewnia pociskowi tryb pracy Fire and Forget). Obecnie uważa się, że w tej wersji pociski Brimstone kosztują 105000 funtów brytyjskich.

Wchodząc właśnie w wersje pocisków Brimstone, należy wspomnieć o ulepszeniu zapowiedzianym w 2010 roku w postaci Brimstone 2 oraz jeszcze nowszego Brimstone 3 (pod koniec lat 10. obecnego wieku). Powstał też wariant do użytku przeciwko celom morskim w postaci Sea Spear, ale nas szczególnie interesuje ten najstarszy. Nie bez powodu, bo wedle doniesień to właśnie on znalazł się w Ukrainie w liczbie kilkuset sztuk, choć oficjalnie szczegóły tego przekazania pozostają nieznane.

Brimstone w Ukrainie. Pozostałości pocisków i jeden niewybuch niestety wpadły w ręce Rosji

Chociaż nie znaliśmy szczegółów przekazania pocisków Brimstone Ukrainie, zdjęcia pochodzące ze strony rosyjskiej wskazały nam, że w grę wchodziła tak naprawdę pierwsza wersja, a nie żadna z tych znacznie ulepszonych. W praktyce ma to ogromny sens, bo tym ruchem Wielka Brytania pomogła Ukrainie, wyczyściła swoje magazyny, a finalnie zabezpieczyła się przed kradzieżą najnowszej technologii.

Rosja zdecydowanie skorzysta ze swoich zdobyczy, ulepszając swoje niespecjalnie zaawansowany, względem tego zachodniego, arsenał. Przynajmniej tak postąpiłby każdy racjonalnie działający kraj z nieskorumpowanym sektorem przemysłowym i wojskowym.

Czytaj też: Rosyjski termit, czyli deszcz ognia z pocisków 9M22S i wyrzutni Grad

Do tego jednak z pewnością dojdzie, bo Rosjanie położyli swoje lepkie rączki na pralkach zarówno szczątkach silnika rakietowego, jak i całym pocisku, który okazał się niewybuchem. Oznaczenia na nich wskazują, że to pociski z 2001 i 2004 roku, czyli zdecydowanie te pierwsze Brimstone o najmniejszych możliwościach bojowych.

Pierwsza wersja Brimstone – co umożliwiają te pociski?

Jeśli spojrzycie na ukraińskie sprzęty lotnicze i przeznaczenie Brimstone, to będziecie mogli uznać, że przekazanie tych pocisków wręcz ośmiesza Wielką Brytanie. Powód? Ukraina nie ma czym ich wystrzeliwać. Jak potwierdzają powyższe wpisy i zdjęcia, czymś je jednak wystrzeliwuje i najpewniej w grę wchodzi bardzo zmodernizowana wyrzutnia lądowa. Oficjalnie Brimstone to pociski powietrze-ziemia, ale alternatywnie można je też wykorzystać w formie pocisków ziemia-ziemia.

To 50-kilogramowe pociski o długości 1,8 metra i średnicy 180 mm, których tandemowa głowica bojowa waży 6,3 kilogramów. Zanim zniszczy cel, uderza w niego z prędkością około 450 metrów na sekundę (Mach 1,3), wyszukując go za pomocą radiolokalizatora (w nowszych wersjach dodano naprowadzanie laserem). Celność wynosi poniżej 1 metra marginesu błędu.

W praktyce Brimstone może być stosowany przeciwko celom lekko opancerzonym, bunkrom, szybkim łodziom czy nawet czołgom. Z celami ciężej opancerzonymi zdecydowanie powinien sobie poradzić, jako że jego tandemowa głowica przebija się przez pancerz reaktywny i ponad 700 mm stali.

Jeśli idzie o zasięg, Brimstone 1 może uderzać w cele oddalone o ponad 20 kilometrów przy wystrzeleniu ze stałopłata (np. myśliwca), ale zasięg ten spada do 12 km po połączeniu go ze śmigłowcami i jeszcze niżej przy odpaleniu z wyrzutni lądowej. Powody tego są proste – im niższa prędkość i wysokość wyrzutni, tym trudniej pociskowi walczyć z siłą grawitacji i oporu powietrza.

Czytaj też: Opisujemy rosyjski czołg T-90, który w najlepszej wersji T-90M Proryw-3 uległ Ukrainie

Obecnie trudno wskazać większe sukcesy z wykorzystaniem pocisków Brimstone po stronie Ukrainy. Czekamy więc na nagrania, szczegóły wspomnianej wyrzutni i przede wszystkim na to, czy aby Wielka Brytania nie dostarczyła temu państwu również nowszych wersji pocisków.

Aktualizacja – długo na nagranie wyrzutni nie musieliśmy czekać: