Słońce uwiecznione z nowej perspektywy. W takich okolicznościach jeszcze go nie widzieliście

26 marca sonda Solar Orbiter znalazła się w stosunkowo niewielkiej odległości od Słońca. Dystans dzielący ją od naszej gwiazdy wyniósł około 1/3 odległości między Słońcem a Ziemią, co umożliwiło wykonanie niezwykłych zdjęć.

Odległość ta sprawiła również, że osłony termiczne Solar Orbiter rozgrzały się do około 500 stopni Celsjusza. Innowacyjna technologia na szczęście umożliwiła rozproszenie tego ciepła, dzięki czemu instrumenty naukowe mogły nadal funkcjonować. Tych jest łącznie dziesięć: niektóre pełnią role teledetekcyjne względem Słońca, inne monitorują natomiast warunki panujące wokół samej sondy.

Czytaj też: NASA sfotografowała rozbłysk słoneczny. Zobaczcie najnowsze zdjęcie

W ten sposób naukowcy mogą uzyskać pełen obraz sytuacji, łącząc ze sobą nie tylko to, co Solar Orbiter „widzi”, lecz również to, co „czuje”. Za główny cel misji sondy uznaje się zbadanie związku między Słońcem a heliosferą, czyli obszarem rozciągającym się poza planetami Układu Słonecznego. Wypełniona naładowanymi elektrycznie cząstkami, z których większość została wyrzucona przez Słońce, heliosfera generuje wiatr słoneczny. Z jego istnieniem wiąże się tzw. pogoda kosmiczna.

Kompletowanie informacji dotyczących związków między Słońcem a heliosferą wymaga zaangażowania zarówno urządzeń rejestrujących sytuację wokół sondy, jak i obserwacji czynionych przez jej instrumenty. Oczywiście im bliżej Słońca znajdzie się statek kosmiczny, tym łatwiejsze staje się śledzenie ruchów cząstek wyrzucanych przez naszą gwiazdę. 21 marca przez Solar Orbiter przetoczyła się chmura cząstek energetycznych, którą wykrył detektor EPD. Jako pierwsze zostały odebrane wysokoenergetyczne cząstki, podczas gdy te słabsze udało się zidentyfikować dopiero później.

Słońce i jego związek z heliosferą to główny cel misji sondy Solar Orbiter

Sugeruje to, iż owe cząstki musiały powstać w atmosferze Słońca, bliżej jego powierzchni. Również 21 marca, ale z wykorzystaniem RPW (Radio and Plasma Waves) udało się wykryć oscylacje znane jako częstość plazmowa. Jak wyjaśnia Milan Maksimovic, są one dowodem na to, że do sondy dotarły energetyczne elektrony. Wspomniany wcześniej detektor EPD dostarczył danych sugerujących, iż cząstki mogły zostać przyspieszone za pośrednictwem wstrząsu koronalnego w stopniowy, a nie gwałtowny sposób.

Czytaj też: Pozaziemska skała najstarszym dowodem na eksplozję supernowej? Dowody sięgają początków Układu Słonecznego

Wśród innych instrumentów wykorzystywanych przez naukowców związanych z misją Solar Orbiter można wymienić przyrząd magnetometryczny (MAG), instrument Polarimetric and Helioseismic Imager (PHI), Spectral Imaging of the Coronal Environment (SPICE), czy Solar Wind Analyser (SWA). Łącząc dostarczone przez nie dane badacze będą w stanie opowiedzieć historię aktywności słonecznej od powierzchni Słońca, aż do Solar Orbiter, Ziemi i innych planet. To powinno natomiast umożliwić monitorowanie pogody kosmicznej i przewidywanie warunków, jakie mogą dotyczyć naszej planety w czasie rzeczywistym.