Opisujemy potężne haubice FH70, haubice FH70, FH70,

Opisujemy potężne haubice FH70, bo nie tylko M777 służą w Ukrainie

Szereg nagrań z frontu zwykle skupia się na skutkach ostrzału przeprowadzanego przez oddział artyleryjski, a nie sprzętu w jego rękach. Dlatego z racji rozdmuchanych informacji na temat przekazanych Ukrainie przez USA haubic M777, często to na nie pada podejrzenie co do ich wykorzystania. Nie można jednak zapominać, że o wolność suwerennego kraju „walczą” również potężne haubice FH70, na co niedawno dostaliśmy potwierdzenie. 

Czym są haubice? Wyjaśnienie w skrócie

Haubice to działa kalibru od ~75 mm wzwyż o stosunkowo krótkiej lufie, bo od 10 do 30 kalibrów. Są przeznaczone przede wszystkim do prowadzenia ostrzału pośredniego poza linią widzenia. Choć ich historia sięga końca XVI wieku (jeśli idzie o rodzaj jako taki), geneza nazwy zapuszcza korzenie aż w czasach husyckich. 

Czytaj też: Helikoptery Mi-17 dla Ukrainy. Sprawdzamy na co stać dar od USA

Każdy kto czytał Trylogię Husycką Andrzeja Sapkowskiego zapewne doskonale zna szczegóły, ale warto podkreślić, że tam występowały nie haubice, a armatohaubice. Różnice? Przede wszystkim możliwość prowadzenia ognia bezpośredniego, czego w haubicach brakuje.

FH70 – stara, ale ciągle doceniana

Ta holowana haubica została opracowana w latach 1968 do 1976 przez RFN, Włochy i Wielką Brytanię, a jej produkcję realizuje obecnie firma Rheinmetall. Nie można jednak zapominać, że na mocy licencji wytwarza ją również Japonia z wykorzystaniem swojego rodzimego przemysłu. 

Historię FH70 rozpoczęto w 1963 roku, kiedy to podjęto rozmowy na temat nowej artylerii bliskiego wsparcia, które postawiły na holowaną haubicę kalibru 155 mm. Wymagania obejmowały przede wszystkim możliwość wykorzystywania wszystkich rodzajów amunicji kalibru 155 mm i zdolności do wystrzeliwania 3 pocisków w ciągu 15-20 sekund lub 2 pocisków w trybie ciągłym przeciwko celom oddalonym o 24-30 kilometrów (zależnie od stosowanej amunicji).

Czytaj też: Nowe pojazdy dla Ukrainy. Opisujemy AMZ Dzik, M113, YPR-765, Piraha P, Mastif i Szakal

Znając te wymagania, początkowo dwa, a finalnie trzy kraje (Włochy przyłączyły się do programu dopiero w 1970 roku) opracowały projekt FH70, który obejmował: 1,7-litrowy silnik Volkswagena do napędzania systemów hydraulicznych i przemieszczania haubicy na krótkich dystansach bez stosownego ciągnika. Poza tym, ciekawymi elementami były elektroniczny wyświetlacz danych o ostrzale, który pobierał dane z konwencjonalnych celowników azymutalnych i wysokościowych oraz pionowy wylot zamka, który zapewniał zapłon i mieścił magazynek łącznie 12 spłonek.

Rzecz jasna projekt objął też hamulec wylotowy (skuteczność 32%), a poza tym dzieloną szynę i obrotową podstawę. Dodatkowo, początkowy system prostego wspomagania ładowania został szybko ulepszony ładowaniem hydraulicznym. Warto też wspomnieć o lunecie do prowadzenia ognia bezpośredniego, co poniekąd zapewniło FH70 charakter armatohaubicy.

Finalnie FH70 weszły na służbę w 1978 roku i pozostają na niej aż do dziś mimo tego, że w trakcie eksploatacji ujawniły się liczne wady konstrukcyjne. Udało się jednak zniwelować ich wpływ na operacyjność oddziału artyleryjskiego np. poprzez wprowadzenie nowych instrukcji obsługi FH70 na podstawie opracowań brytyjskiego pułku.

Dlaczego haubice FH70 można bez ogródek określić mianem potężnych?

Porównując starsze i nowe holowane haubice, nie sposób nie zwrócić szczególnej uwagi na ich rozmiary, bo co tu dużo mówić, te starsze wyglądają wręcz zabawkowo na tle właśnie np. FH70. To sprzęty o wadze 7,8 – 9,6 ton, które w transporcie mierzą 9,8 metra długości, 2,2 metra szerokości i 2,5 metra wysokości. Ich 6-metrowe lufy kalibru 155 mm mogą zostać uniesione w zakresie od -5 do +70 stopni, a na boku poruszać się do 56 stopni. 

Obsługą FH70 zajmuje się teoretycznie osiem osób, ale w praktyce poradzi sobie z nią 4-osobowy zespół z dowódcą na czele. W zależności od amunicji, ta haubica strzela na 24-30 kilometrów, mogąc wykorzystywać większość form 155-mm pocisków, które po wylocie z lufy rozpędzają się do 827 m/s. Warto jednak wspomnieć, że w przypadku FH70 praktycznie każdy kraj, który je wykorzystuje (Arabia Saudyjska, Maroko, Estonia, Włochy, Japonia) lub wykorzystywał (Wielka Brytania, Niemcy) opracowywał własne zapalniki, a podstawową amunicją od zawsze jest standardowy pocisk HE o wadze 43,5 kg z 11,3 kg wybuchowej mieszanki.

Haubice FH70 w Ukrainie to, obok M777, drugi sprzęt tego typu

Chociaż pewne jest, że FH70 trafiły w ręce ukraińskich sił zbrojnych, nie znamy szczegółów na ten temat. Nie wiemy też, jak wiele egzemplarzy przekazano, ale wiemy, że dokonały tego Włochy. Ukraińskie Ministerstwo Obrony potwierdziło wcześniej, że te otrzymane niedawno holowane haubice zostały już użyte w operacjach bojowych przeciwko rosyjskim celom. 

Czytaj też: Rosyjskie wyrzutnie rakiet TOS-1. Przerażające, ale niepozbawione ogromnych wad

Z kolei ukraińskie wojsko poinformowało, że nowe 155-milimetrowe haubice niszczą obecnie rosyjskie oddziały podczas walk we wschodnio-ukraińskim regionie Donbas.