Ta kometa znajdzie się rekordowo blisko Ziemi. Przelot będzie miał miejsce już dziś

W maju 2017 roku obserwatorium PanSTARRS odkryło kometę, którą nazwano C/2017 K2. Mimo ogromnej odległości, jaka dzieliła ją wtedy od Ziemi, astronomowie byli w stanie określić, że jej koma rozciąga się na długości około 130 000 kilometrów.

Z czasem przewidziano też, że jej orbita zbliży ten obiekt do naszej planety, a naukowcy ustalili, iż rekordowe zbliżenie nastąpi 14 lipca 2022 roku. A tak się składa, iż ten dzień właśnie nadszedł i nic nie wskazuje na to, by astronomowie pomylili się w swoich osądach.

Czytaj też: Kometa spłonęła niczym węgielek. Tak załatwiło ją Słońce

Oczywiście nie ma co tworzyć apokaliptycznych scenariuszy związanych z oczekiwanym przelotem. Odległość dzieląca Ziemię i K2 będzie na tyle duża, że trudno mówić o realnym zagrożeniu kolizją. Wystarczy wspomnieć, iż jasność komety wyniesie zaledwie 7 magnitudo i nie uda się jej zauważyć gołym okiem. Ile dokładnie wyniesie ten dystans? Około 1,8 jednostki astronomicznej, czyli mniej niż dwukrotność odległości między naszą planetą a Słońcem.

Kometa C/2017 K2 została wykryta w 2017 roku

Niska jasność nowego gościa w wewnętrznym Układzie Słonecznym jest nieco zastanawiająca, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę jego stosunkowo duże rozmiary. Jądro komety ma bowiem od 30 do 160 kilometrów średnicy. Co ciekawe, w momencie detekcji, około pięciu lat temu, K2 opuściła już tzw. Obłok Oorta i było wtedy jasne, iż emituje ona tlenek węgla, co było powiązane ze zjawiskiem sublimacji. Teraz jednak, kiedy kometa znalazła się bliżej Słońca, jej aktywność nieco ustała.

To, co czyni tę kometę wyjątkową, to fakt, że została wcześnie odkryta. Byliśmy w stanie śledzić sposób, w jaki kometa zmienia się wraz z odległością od Słońca w znacznie większym zakresie, niż zrobiono to kiedykolwiek wcześniej. wyjaśnia David Jewitt z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles

Czytaj też: 5 milionów lat temu w Ziemię uderzył meteoryt. Teraz wiemy, skąd dokładnie pochodził

W grudniu czeka nas kolejny stosunkowo bliski przelot K2. W tym przypadku również nie mamy jednak co liczyć na „kosmiczne fajerwerki”, ponieważ kometa znajdzie się po drugiej stronie Słońca względem naszej planety. Jej oddalenie wyniesie wtedy około 2,5 jednostki astronomicznej – będzie więc większe niż w czasie lipcowego spotkania. Mimo to, dzisiejszy przelot powinien dostarczyć istotnych informacji na temat pochodzenia oraz cech tego obiektu.