Słońce zadziała niczym gigantyczny teleskop, ale najpierw trzeba spełnić pewien warunek

Ludzkość, przynajmniej jak na razie, nie dysponuje teleskopami, których zwierciadła miałyby średnice liczone w kilometrach, dlatego trzeba szukać innych sposobów na obserwowanie egzoplanet i potencjalnego życia na nich występującego.

Z tego względu naukowcy proponują, by przekształcić Słońce w gigantycznych rozmiarów soczewkę. Pomoże w tym zjawisko soczewkowania grawitacyjnego, związane z faktem, iż każdy masywny obiekt wypacza czasoprzestrzeń. W efekcie przelatujące w jego pobliżu światło ulega zakrzywieniu, dzięki czemu można zobaczyć źródło tego światła w powiększeniu. A tak się składa, iż nasza gwiazda jest na tyle masywna, by mogła posłużyć na przykład do obserwowania pobliskich egzoplanet w wysoce szczegółowy sposób.

Czytaj też: Kolejny rozbłysk słoneczny wykryty. Czy Ziemia jest bezpieczna?

O jakim poziomie szczegółowości mowa? Na tyle dużym, by dało się zaobserwować kontynenty, wyspy, a nawet hipotetyczne miasta zbudowane przez pozaziemską cywilizację. Niestety, jest jedno „ale” – i to dość poważne. Aby taka konfiguracja zadziałała potrzebne byłoby umieszczenie teleskopu w odległości około 650 jednostek astronomicznych od Słońca pełniącego rolę soczewki.

Słońce i odległy teleskop mogłyby stanowić zgrany duet

1 jednostka astronomiczna odnosi się do odległości dzielącej naszą planetę i Słońce. Wyobraźmy więc sobie, że taki teleskop musiałby znaleźć się 650-krotnie dalej. Aby ukazać skalę trudności tego przedsięwzięcia wystarczy dodać, iż najodleglejszy statek wystrzelony przez ludzi, Voyager 1, w ciągu niemal 50 lat lotu przebył 157 jednostek astronomicznych. Nie jest więc nawet w 1/4 wymaganej w tym przypadku odległości.

Na szczęście tę kosmiczną podróż można nieco przyspieszyć, tak, aby nie trzeba było czekać dwustu lat na odpowiednie umiejscowienie teleskopu. Jak wyjaśnia Slava Turyshev z Jet Propulsion Laboratory, istnieje kilka technologii, które mogłyby pomóc. W grę wchodzi wykorzystanie napędu z żaglem słonecznym, zasilania pokładowego i komunikacji. Każdy z tych aspektów mógłby zostać wprowadzony do użytku w stosunkowo krótkim czasie.

Czytaj też: Dwa bliźniacze teleskopy na różnych półkulach Ziemi. Takiego „skanowania” nieba nie robił jeszcze żaden obiekt!

Założenia są ambitne, ponieważ inżynierowie chcieliby umieścić teleskop w odpowiednim miejscu w ciągu mniej niż 25 lat. To z kolei oznaczałoby konieczność osiągnięcia prędkości, do jakiej nie rozpędził się żaden statek kosmiczny w historii ludzkości. Z użyciem żagla słonecznego, przynajmniej w teorii, można byłoby umieścić statek w pobliżu Słońca, by stamtąd ruszył on w dalszą drogę z ogromną prędkością. Turyshev wyraża gotowość do startu misji w okolicach 2034 roku, jednak warto podkreślić, iż ostateczny cel obserwacji z użyciem takiego układu w postaci Słońca i teleskopu musiałby być znany jeszcze przed wylotem.