Zmodernizowana wyrzutnia BM-27 Uragan 'Buriewij', wyrzutnia BM-27 Uragan

Czym jest wyrzutnia rakiet Buriewij? Opisujemy ukraińską wersję BM-27 Uragan

Już kilka razy mogliśmy obejrzeć, jak w akcji sprawdza się ukraińska wyrzutnia rakiet Buriewij, czyli ta na bazie poradzieckiego systemu artylerii rakietowej BM-27 Uragan. Pozostaje więc pytanie, co ukraiński przemysł zrobił z oryginałem, że jego nazwa zupełnie od niego odbiega? 

Trwająca wojna rosyjsko-ukraińska przypomina raz jeszcze, jak ważne jest posiadanie nie tylko własnej armii oraz stosownego arsenału, ale też powiązanie swojej gospodarki oraz przemysłu z sektorem militarnym. Produkcja broni „na swoim terenie” jest wręcz kluczowa do skutecznego prowadzenia wojny, bo pozwala nie tylko utrzymać ciągłość dostaw, ale też obniżyć koszty zakupu, zachować budżet wewnątrz własnego kraju i sprawdzać w praktyce inżynierów, którzy potencjalnie mogą stworzyć lepsze i jeszcze bardziej zabójcze systemy. 

W przypadku Ukrainy przemysł wojskowy wypada bardzo ciekawie, bo od dekad państwo starało się wymieniać poradzieckie i rosyjskie sprzęty na te własnej produkcji. Z jednej strony ukraińskie firmy opracowują na ich podstawie nowe systemy, znacząco je ulepszając, a z drugiej modernizują (zwłaszcza ciężkie albo bardzo drogie) sprzęty wojskowe tak, aby możliwie najwięcej ich elementów pochodziło właśnie z ukraińskich fabryk. Gdzie w tym wszystkim jest wyrzutnia rakiet Buriewij? O tym właśnie poniżej.

Ukraińska wyrzutnia rakiet Buriewij, czyli wyjątkowy BM-27 Uragan

Zanim przejdziemy do tego, czym dokładnie jest ukraiński Buriewij, musimy cofnąć się znacznie dalej w przeszłość, bo do lat 70., kiedy trwały prace nad BM-27 Uragan. Za ich projekt i produkcję odpowiadała niegdyś sowiecka firma NPO Splav, która teraz jest uznawana za producenta jednych z najbardziej zaawansowanych wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet. Nic więc dziwnego, że kiedy w 1975 roku ten system zaczął trafiać na służbę Armii Radzieckiej, stał się pierwszą nowoczesną ciężką wyrzutnią rakietową, która stabilizowała pociski zarówno spinowo, jak i brzechwowo.

Czytaj też: Rozwój rosyjskich BMP, czyli bojowe wozy piechoty BMP-1, BMP-2 i BMP-3 pod lupą

Co jednak najciekawsze, BM-27 Uragan jest produkowany do dziś i służy kilkunastu krajom z Ukrainą (70 egzemplarzy w 2016 roku), Rosją (200 na służbie i 700 w magazynach), Kazachstanem (180 w 2016 roku) i Jemenem (ponad 50) na czele. Są jednak duże szanse, że obecnie fabryki zajmują się produkcją ulepszonego wariantu 9A53 Uragan-U, który przede wszystkim doczekał się dwóch zestawów wyrzutni z 15 kanistrami każdy. 

W oryginale BM-27 Uragan wykorzystuje 16-prowadnicową wyrzutnię pocisków kalibru 220 mm zamontowaną na tylnej części podwozia ZIŁ-135 z napędem 8×8. Podstawa jest zresztą ciekawa, bo jej napędzaniem zajmuje się para silników (jeden rozkręca cztery koła po lewej stronie, a drugi cztery po prawej), pozwalająca rozpędzać 20-tonowy system do nawet 65 km/h. Na froncie nie występuje sam, bo towarzyszy mu pojazd ładujący 9T452, który przewozi dodatkowe rakiety i wykorzystuje dźwig do ładowania rakiet do wyrzutni, co trwa około 20 minut. 

Z racji wzbogacenia kabiny rozwiązaniami ochrony przed zagrożeniami nuklearnymi, biologicznymi i chemicznymi, znajdująca się w niej sześcioosobowa załoga po rozłożeniu systemu w ciągu trzech minut może rozpocząć ostrzał bez ryzykowania swojego życia lub zdrowia. Proces ten wymaga przede wszystkim opuszczenia podnośników stabilizujących i podniesienia osłony przeciwwybuchowej, a sama załoga ma dostęp do lunety panoramicznej PG-1 przeznaczonej do celowania oraz noktowizora (w przypadku kierowcy). 

Pojazd ładujący 9T452

Jeśli idzie o rodzaje pocisków, BM-27 wykorzystuje 220-mm rakiety z rodziny 9M- o długości od 4,8 do 5,2 metra i wadze 270-280 kg, do której zalicza się od 89,5 do 100-kilogramowa głowica bojowa. Najbardziej niestandardowym wariantem jest 9M59 z dziewięcioma przeciwpancernymi minami PTM-3, który może rozsiewać je na dystansie od 10 do 35 km. Bardzo podobny do niej jest wariant 9M27K3 z aż 312 minami przeciwpiechotnymi PFM-1 oraz 9M27K2 z 24 minami przeciwpancernymi PTM-1. 

Te bardziej tradycyjne pociski (9M27F, 9M27K1) to kolejno przykład rakiety z typową głowicą fragmentacyjną z 51,7 kg materiału wybuchowego oraz kasetowej z 30 podpociskami. Warto przy okazji wspomnieć, że pełna salwa 16 rakiet może zostać wystrzelona w ciągu ledwie 20 sekund, a wspomniane pociski z minami wielokrotnie służyły rosyjskiemu wojsku do np. błyskawicznego otaczania wrogich oddziałów polami minowymi w celu uniemożliwienia im odwrotu.

Ukraiński Buriewij na froncie. To zmodernizowana wyrzutnia BM-27 Uragan

Przechodząc już do głównego tematu, w 2018 roku Ukraina oraz Czechy rozpoczęły współpracę, która miała za zadanie zmodernizować BM-27 Uragan do wariantu Buriewij. Najważniejsza zmiana? Wymiana podwozia samochodu z czteroosiowego ciężarowego ZIŁ-135Ł na znacznie nowocześniejszy Tatra 815 z napędem 8×8. 

Czytaj też: Polskie Leopardy, czyli najbardziej zaawansowane czołgi w rękach Wojska Polskiego

Wyrzutni 9P140 jednak nie tknięto w żadnym stopniu, więc to nadal blok szesnastu pięciometrowych prowadnic, ale na szczęście przy okazji postarano się o nowocześniejsze systemy. Jakie dokładnie? Mowa przede wszystkim o wprowadzeniu do projektu cyfrowego systemu kierowania ogniem z nawigacją GPS oraz inercyjną, co zostało uzupełnione szerokopasmową kodowaną łącznością cyfrową.

Dzięki temu połączeniu BM-27 Uragan Buriewij może wykorzystywać bezpośrednio dane uzyskiwane przez np. drony, a na dodatek współpracować z systemami zarządzania polem walki.

Czytaj też: Poradzieckie systemy Toczka. Opisujemy zestawy rakietowe, które niedawno zyskały wiele uwagi

Można więc uznać, że mimo swojego sędziwego wieku, warianty BM-27 są dosyć nowoczesne. Sprawiają zresztą wrażenie znacznie bardziej nowoczesnych względem oryginału, a powyżej możecie obejrzeć, jak wyglądają na froncie. Są to zresztą dosyć unikalne nagrania, bo z tego co nam wiadomo, powstało do tej pory zaledwie kilka egzemplarzy Buriewij.