Gromada galaktyk zadziwia astronomów i komputery. Trudno wyjaśnić dokonane odkrycia

Naukowcom udało się zidentyfikować serię rzadkich obiektów radiowych w gromadzie galaktyk Abell 3266. Ich natura jest niezgodna z istniejącymi teoriami dotyczącym nie tylko pochodzenia tych obiektów, ale nawet ich właściwości.

Galaktyki odpowiadają za jedynie kilka procent całkowitej masy gromad, natomiast resztę stanowi ciemna materia oraz gaz rozgrzany do temperatury powyżej 10 000 000 stopni Celsjusza. Pojedyncza gromada może mieć średnicę liczoną w milionach lat świetlnych i składać się z setek, a nawet tysięcy galaktyk.

Czytaj też: Gromada kulista w obiektywie teleskopu Hubble’a robi wrażenie. Odkryto ją ponad 60 lat temu

Kiedy dochodzi do zderzania gromad, emitowane są wtedy ogromne ilości energii, które napędzają gorącą plazmę i wysyłają emisje radiowe. Te ostatnie mogą mieć różne kształty i rozmiary. Jedna z nich miała kształt łuku i kierowała się w stronę wybrzeży gromady, napędzana falami uderzeniowymi przemieszczającymi się przez plazmę. Na Ziemi podobne zjawisko można zaobserwować, gdy samolot przekracza barierę dźwięku.

Gromada galaktyk Abell 3266 znajduje się około 800 milionów lat świetlnych od Ziemi

Zainteresowanie naukowców wzbudzają również radiowe pozostałości po śmierci supermasywych czarnych dziur, które znajdują się w centrach galaktyk. Czarne dziury wystrzeliwują ogromne strumienie plazmy daleko poza granice galaktyki. Kiedy strumienie te tracą pęd, zaczyna dochodzić do ich rozpraszania. Powstałe w ten sposób pozostałości są czymś, co określa się mianem skamieniałości radiowych.

Szczegółowe ustalenia dotyczące gromady galaktyk Abell 3266 zostały zaprezentowane na łamach Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Oddalona o około 800 milionów lat świetlnych wydaje się idealnym obszarem do poszukiwania wszelkiej maści rzadkich obiektów. Problem polega na tym, że do niedawna nie wykryto żadnego z takowych.

Przełom w badaniach nastąpił dzięki wykorzystaniu radioteleskopu ASKAP oraz radiointerferometru ATCA. Żółtym kolorem zaznaczono obszary aktywnego dopływu energii, natomiast niebieskim – gorącą plazmę, zaobserwowaną na falach promieniowania rentgenowskiego. Czerwone kolory odnoszą się z kolei do obiektów widocznych przy niższych częstotliwościach – takie struktury są starsze i mają mniej energii.

Czytaj też: Trójwymiarowa mapa pokazała milion nowych galaktyk. Przez cały czas zakrywały je sąsiadki Drogi Mlecznej

Najbardziej tajemniczy w tym wszystkim pozostawał fakt, że nawet zaawansowane modele fizyczne nie pasują do zgromadzonych danych. Z tego względu naukowcy starają się wypełnić luki. Dzięki algorytmowi udało im się zmniejszyć ostrość obrazu głównego, aby poszukać bardzo słabej emisji, która jest niewidoczna w wysokiej rozdzielczości. Dokonali dzięki temu pierwszej detekcji radiowego halo w Abell 3266.