System „Stalowa Kopuła” ma chronić kraj przed rojami dronów i pociskami rakietowymi, a jego wartość przekracza 460 milionów dolarów (około 1686 milionów złotych). Prezydent Recep Tayyip Erdoğan nie ukrywa dumy z tego osiągnięcia. Podczas ceremonii przekazania pierwszych pojazdów armii tureckiej podkreślał, że dzięki nowemu systemowi Turcja znajduje się teraz w zupełnie innej lidze jeśli chodzi o obronę powietrzną. Nie jest to bowiem ot kolejny zakup sprzętu wojskowego. W praktyce to strategiczny krok w kierunku pełnej niezależności obronnej.
Turcja stawia własną Stalową Kopułę. System ma zestrzeliwać drony i rakiety… a nawet palić je laserem
Projekt Stalowa Kopuła został formalnie uruchomiony przez Komitet Wykonawczy Przemysłu Obronnego w sierpniu 2024 roku z jasnym założeniem – wszystko ma być projektowane i produkowane lokalnie. Dlatego też to tureckie firmy Aselsan, Roketsan, TÜBİTAK SAGE i MKE odpowiadają za poszczególne komponenty systemu. Jego cyfrowym kręgosłupem jest z kolei Projekt Systemu Przetwarzania w Chmurze Sił Zbrojnych, który został uruchomiony w grudniu 2024 roku. System wspierają również zaawansowane radary – dalekozasięgowy ERALP, mobilny MAR czy radar kierowania ogniem AKR. Własny satelitarny system pozycjonowania Kaşif ma zapewnić niezależność od GPS-a.
Czytaj też: Polacy pokazali nową broń, o której trąbią zagraniczne media. Postrach piechoty i czołgistów

Już na tym etapie (wykrywania celów) robi się ciekawie, bo tureccy inżynierowie stworzyli prawdziwy “system systemów”, który wykorzystuje sztuczną inteligencję do integracji danych z dziesiątek różnych źródeł. Kluczowym elementem jest Rozpoznany Obraz Sytuacji Powietrznej (RAP), który w czasie rzeczywistym analizuje zagrożenia w całym kraju. Oczywiście nie od razu całą kopułę zbudowano i dlatego też jej rozwój będzie postępował iteracjami. Wiemy, że pierwsza dostawa obejmuje 47 pojazdów różnego typu – od systemów radarowych po stanowiska walki elektronicznej i jest to dopiero początek budowy wielowarstwowej tarczy obronnej, która ma chronić Turcję przed zagrożeniami na niskich, średnich i wysokich pułapach.
Jak Stalowa Kopuła zestrzeliwuje zagrożenia?
System wykorzystuje nakładające się warstwy obrony. Na najniższym poziomie działają działa przeciwlotnicze Korkut, Burç i Gürz, które są zaprojektowane do zwalczania dronów i pocisków artyleryjskich. Wyżej znajdują się systemy rakietowe Hisar-A+, Sungur i Hisar-O+, a na szczycie dalekozasięgowy system Hisar-U/Siper. Najbardziej futurystycznym elementem jest z kolei broń laserowa Gokberk i Alka, która ma niszczyć cele za pomocą wiązek skoncentrowanej energii.
Czytaj też: Rosyjski niszczyciel jądrowy powraca. Amerykanie ze strachu zrezygnowali z tej broni w zeszłym wieku
Wiemy, że Stalowa Kopuła ma chronić najbardziej strategiczne punkty w kraju – stolicę Ankarę, kluczowe cieśniny Bosfor i Dardanele oraz budowaną elektrownię jądrową Akkuyu. To lokalizacje, których obrona jest krytyczna dla bezpieczeństwa narodowego i gospodarczego Turcji, ale musimy pamiętać, że realny sukces projektu będzie zależał od rozwiązania kilku istotnych problemów technicznych. Największym wyzwaniem może okazać się integracja starszych systemów zagranicznych z nowymi tureckimi rozwiązaniami. Szczególnie kontrowersyjne są rosyjskie systemy S-400, które Turcja zakupiła mimo sprzeciwu NATO, bo samo połączenie rosyjskiej technologii z systemami powiązanymi z NATO może rodzić problemy z interoperacyjnością.
Czytaj też: Nowy chiński BWP to nie jest kopia, a wyjątkowa broń szyta pod globalną dominację
Jeśli rozpoczęty już w praktyce projekt zakończy się sukcesem, to Turcja dołączy do ekskluzywnego grona państw rozwijających wielowarstwowe systemy obrony powietrznej. Obecnie podobne zdolności posiadają jedynie Stany Zjednoczone, Izrael i Chiny. To byłby znaczący skok technologiczny dla kraju, który jeszcze dekadę temu był w dużej mierze uzależniony od importu sprzętu wojskowego. Dlatego też Stalowa Kopuła to więcej niż system obronny – to symbol tureckich ambicji technologicznych i dążenia do strategicznej autonomii.