Koniec z przejrzystymi limitami Gemini, Google wprowadza zmienne zasady dostępu
Największe zaskoczenie wiąże się z zastąpieniem stałych, dziennych limitów zapytań przez tak zwany podstawowy dostęp. W praktyce oznacza to, że liczba dostępnych zapytań może się zmieniać z godziny na godzinę, w zależności od aktualnego obciążenia serwerów. Jeden z testerów miał możliwość wykonania zaledwie trzech zapytań do Gemini 3 Pro, zanim system poinformował go o wyczerpaniu limitu – to mniej niż w poprzednim systemie, który pozwalał na około 5 zapytań. Gdy dzienny limit Gemini 3 Pro zostanie przekroczony, system przełącza się na model 2.5 Flash do odpowiedzi tekstowych.

Podobne restrykcje dotyczą generowania obrazów. Limit dla Nano Banana Pro został obniżony z trzech do dwóch grafik dziennie, a po jego wykorzystaniu użytkownicy są automatycznie przekierowywani do starszego modelu Fast. Różnica w jakości między tymi rozwiązaniami jest wyraźnie widoczna, szczególnie w kwestii detali i ogólnej estetyki generowanych obrazów.
Czytaj też: Żegnaj Orange 3G, nie będziemy tęsknić! (no, może trochę)
NotebookLM traci funkcjonalności. Nawet płacący użytkownicy są ograniczani
Zmiany nie ominęły również NotebookLM – funkcje Infografiki i Slide Decks oparte na modelu Nano Banana Pro zostały całkowicie wyłączone dla użytkowników darmowych. Co ciekawe, nawet osoby opłacające plan Pro otrzymały dodatkowe ograniczenia w korzystaniu z tych możliwości. Firma nie precyzuje konkretnych liczb, sugerując jedynie, że limity będą się zmieniać dynamicznie. I o ile w przypadku użytkowników darmowych takie podejście – jakkolwiek uciążliwe – nie budzi wątpliwości prawnych, to już w przypadku subskrypcji rodzi się pytanie o sensowność płacenia za usługę, która nie gwarantuje stabilnych warunków użytkowania i która zapewne wzbudzi uwagę europejskich regulatorów.
Google tłumaczy zmiany gwałtownym wzrostem popularności swoich rozwiązań AI. Choć to wytłumaczenie jest bardzo prawdopodobne, trudno nie odnieść wrażenia, że firma testuje przy okazji także gotowość użytkowników do płacenia za dostęp do najnowszych technologii. Niestety dla potentata, zamiana funkcjonalnego produktu w demo technologiczne może mieć zupełnie odwrotny skutek.