Rosja przywróci do życia radziecki akcelerator cząstek? Nowe informacje w sprawie ukrytego kompleksu badawczego

Gdzieś pod Moskwą, głęboko pod ziemią, leży uśpiony gigant z innej epoki. Opuszczony kompleks badawczy, którego budowę rozpoczęli jeszcze radzieccy naukowcy, może niedługo znów zasiać iskrę w rosyjskiej fizyce wysokich energii. Decyzja o reaktywacji tego projektu byłaby przede wszystkim strategicznym ruchem w obliczu narastającej izolacji naukowej Rosji. Instytut Kurczatowa przeznaczył na ocenę stanu tego kolosa 176 milionów rubli, choć to dopiero pierwszy krok w długiej i kosztownej drodze. Kompleks UNK koło Protwina, technicznie ukończony ponad dekadę temu, nigdy nie został uruchomiony. Teraz Rosja, odcięta od współpracy z CERN i innymi zachodnimi ośrodkami, spogląda w stronę własnego, niedokończonego dziedzictwa.
...

Historia niedokończonego projektu

UNK, czyli Zjednoczony Kompleks Akceleratorów, to prawdziwy pomnik radzieckich ambicji naukowych. Jego 21-kilometrowy tunel wydrążony na głębokości 60 metrów oraz podziemne hale eksperymentalne z pełną infrastrukturą czekają gotowe od 2013 roku. Oficjalnie prace wstrzymano w latach 90., lecz tak naprawdę inwestycja dogasała przez kolejne dwie dekady. Michaił Kowalczuk, szef Instytutu Kurczatowa, w rozmowie z Kommiersantem podkreślał, iż w projekt włożono ogromne zasoby. Dziś, w nowej rzeczywistości geopolitycznej, Moskwa liczy, że te dawne inwestycje w końcu się zwrócą.

Czytaj też: Polacy i Rosjanie stworzyli wspólnie nowy stan skupienia. To hybryda światła i materii

Przez udział w projektach [CERN] nie tylko zachowaliśmy nasz potencjał naukowy i przetrwaliśmy trudny okres, ale także wzbogaciliśmy się intelektualnie i technologicznie. Dziś jesteśmy samowystarczalni – twierdzi Kowalczuk

Ta retoryka samowystarczalności mocno przebija z oficjalnych wypowiedzi. Sankcje Zachodu, które odcięły rosyjskich badaczy od kluczowych eksperymentów, stały się głównym motorem do odkurzenia starych planów. Jak widać, międzynarodowa współpraca naukowa, która przez lata pozwalała Rosji utrzymywać poziom, teraz jest pretekstem do zamknięcia się we własnej bańce.

Nowe zastosowania dla starej infrastruktury

Co właściwie chcą tam badać? Rosyjscy fizycy rozważają wykorzystanie odświeżonego akceleratora do produkcji wiązki neutrin, która miałaby pokonać trasę około 4000 kilometrów w kierunku jeziora Bajkał. Na miejscu czeka już Baikal Deep Underwater Neutrino Telescope, detektor zanurzony kilometr pod taflą wody. To pomysł, który mógłby dać Rosji mocną pozycję w badaniach nad tymi nieuchwytnymi cząstkami. Projekt wymagałby jednak postawienia dodatkowego detektora w pobliżu samego akceleratora, co kolejna rzecz do sfinansowania. Anatoli Romaniouk, rosyjski fizyk od lat pracujący w CERN, patrzy na te zamierzenia z ostrożną nadzieją.

Jeśli ten projekt zostanie zrealizowany, istnieje nadzieja, że uda się przynajmniej w pewnym stopniu spowolnić naukowe zacofanie rosyjskiej fizyki w stosunku do nauki światowej. Myślę, że możliwe jest znalezienie obszaru fizyki wysokich energii, gdzie badania z pomocą tego zderzacza mogłyby być korzystne

Jego słowa „spowolnić zacofanie” są dobitne. Nikt nie mówi tu o prześcignięciu LHC, a o próbie utrzymania choćby minimalnej zdolności badawczej w kraju. Modernizacja do 3 TeV brzmi imponująco, lecz w świecie, gdzie Wielki Zderzacz Hadronów operuje na 13-14 TeV, to wciąż ogromny dystans do konkurencji.

Geopolityczny kontekst naukowych ambicji

Cała sprawa nabiera dodatkowego wymiaru, gdy zestawimy ją z szerszym kontekstem. Reaktywacja radzieckiego projektu zbiegła się w czasie z doniesieniami wywiadu USA o rosyjskich planach odbudowy strefy wpływów. Kreml stanowczo temu zaprzecza. Dmitrij Pieskow, rzecznik Putina, zdementował te informacje, nazywając je błędnymi ocenami.

Nie wiemy, na ile są wiarygodne; to jest pierwsza [kwestia]. Rzeczywiście widzieliśmy kilka pojedynczych doniesień na ten temat. Ale nawet jeśli to odpowiada rzeczywistości, jest to jedna z tych sytuacji, w których wywiad dokonuje błędnych ocen, badań i wniosków. To absolutnie nie odpowiada rzeczywistości – wypowiedział się rzecznik prezydenta Rosji

Czytaj też: Fizycy rozwiązali problem z “Teorii wielkiego podrywu”. Reaktory fuzyjne naprawdę to potrafią!

Paradoks jest uderzający. Z jednej strony Rosja sięga po symbole swojej wielkomocarstwowej przeszłości, jak ten akcelerator, aby zbudować przyszłość. Z drugiej – odcina się od politycznych konotacji tamtej epoki. Reaktywacja UNK to przede wszystkim próba znalezienia dla Rosji miejsca w świecie nauki, który dla niej się zawęził. To gra o niezależność, ale też gra przeciwko czasowi i ograniczonym zasobom. Oczywiście przyznane 176 milionów rubli to zaledwie zaliczka, kropla w morzu potrzeb. Prawdziwe koszty modernizacji i utrzymania takiego kolosa będą astronomiczne. Czy Rosja, której gospodarka jest obciążona wojną i sankcjami, znajdzie na to środki?