Meike wykorzystał lukę i zaproponował obiektyw 85 mm f/1.8 Mark II dla bezlusterkowców Canona

O syndromie oblężonej twierdzy, jaki wykazuje Canon, pisałem już przy wielu okazjach. Producent ten zajadle bowiem broni dostępu do swojego bezlusterkowego systemu RF przed niezależnymi wytwórcami optyki. Canon skutecznie zablokował Sigmę i Viltroxa (co prawda da się kupić nawet w Polsce jedyne natywne szkło RF tego ostatniego), jednak w przypadku Meike i najnowszej portetówki 85 mm f/1.8 nie będzie to możliwe.
...

Zamknięty ekosystem Canon RF i walka o protokoły

Strategia Canona jest od dawna jasna – producent na obiektywach zarabia dużo więcej, niż na aparatach, więc bagnet RF ma być niedostępną dla obcych twierdzą. Niezależni producenci mogą oferować pełnoklatkowe obiektywy manualne, bez elektroniki, i tylko takie. Jedyny wyłom, jaki Canon uczynił w swoim murze to licencjonuwanie mocowania RF dla obiektywów z autofokusem, ale tylko dla aparatów z matrycą APS-C – złośliwi powiadają zresztą, że nie z dobroci serca, tylko z powodu niesamowitej biedy, jaka panowała w portfolio Canona, jeśli chodzi o systemowe szkła tej kategorii i niechęć lub niemożność zaradzenia temu we własnym zakresie.

W przypadku pełnej klatki zgody Canona jednak nie było i nie ma – firma grozi procesami każdemu, kto spróbuje, o czym przekonała się przecież Sigma. Także próby wprowadzenia przez Meike obiektywu 85 mm f/1.4 z natywnym mocowaniem RF spełzły na niczym.

Canon

Skoro się nie dało pokonać restrykcji, należało je zatem ominąć podstępem – narzędzia do tego ma wielu producentów, ale pierwszą firmą, jaka zdecydowała się na taki krok, jest – nieprzypadkowo – także Meike. Najnowszy obiektyw 85 mm f/1.8 Mark II jest przeznaczony dla bezlusterkowców, ale zamiast mocowania RF przeznaczonego dla aparatów EOS R, Meike zastosowało doskonale znany lustrzankowy bagnet EF. Skoro Canon sam oferuje i promuje adaptery EF-RF, które pozwalają na użycie starszych szkieł z pełną funkcjonalnością, to czemu nie wykorzystać tego faktu? Nowy obiektyw 85 mm f/1.8 Mark II jest dostępny zarówno samo, jak i w zestawie z takim właśnie adapterem EF-RF i właśnie zestawy najbardziej promuje producent. Dają one bowiem użytkownikom aparatów EOS R gotowe, sprawdzone rozwiązanie.

Firma oferuje dwie wersje adaptera – podstawowy model MR-EFTR-A zapewnia działanie automatyki ekspozycji, sterowanie przysłoną oraz autofokus. Droższy wariant MR-EFTR-B został wzbogacony o pierścień sterujący, znany z high-endowych obiektywów Canona, współpracuje z systemem stabilizacji obrazu oraz obsługuje dane EXIF, co znacznie poprawia ergonomię pracy. W ten sposób, za ułamek ceny szkła RF, użytkownik otrzymuje komplet, który jest może nieco większy gabarytowo, ale co do zasady zachowuje się niezwykle podobnie do szkieł systemowych.

Canon

Co nowego w Meike 85 mm f/1.8 II?

Meike 85 mm f/1.8 Mark II to rozwinięcie modelu sprzed kilku lat. Konstrukcja optyczna oparta na 11 elementach w 7 grupach ma oferować lepszą ostrość i mniejsze aberracje chromatyczne niż poprzednik. Producent chwali się też szybszym i cichszym silnikiem STM autofokusa oraz zmniejszoną minimalną odległością ostrzenia do 65 centymetrów. 11 -listkowa przysłona kołowa powinna generować przyjemny, miękki efekt bokeh. Szkło waży 369 gramów, wyposażone zostało w gwint na filtry 62 mm. Układ optyczny jest identyczny z modelem, który Meike oferuje już od listopada dla systemów Sony i Nikon – zmieniono jedynie mechaniczne mocowanie, krótszy jest też tubus ze względu na większy niż w bezlusterkowcach dystans między bagnetem a matrycą aparatu (FFD).

Sam obiektyw w mocowaniu EF kosztuje 229,99 dolarów. Zestaw z podstawowym adapterem to wydatek 239,99 dolarów, a wersja z adapterem wyposażonym w pierścień – 269,99 dolarów. To kwoty, które wyglądają bardzo atrakcyjnie, zwłaszcza gdy porównamy je z ceną systemowego Canona RF 85 mm f/2 IS STM. Jeśli Meike dowiezie jakość optyczną (a chińscy producenci radzą sobie coraz lepiej w tej kwestii) i sprawność działania, to może być hit, zwłaszcza wśród hobbystów.

Canon

Czytaj też: Twoje dokumenty nie trafią już tak łatwo na Kindle’a. Podziękuj za to Microsoftowi

Pomysł jest tak prosty, że aż trzeba zapytać, dlaczego inni producenci nie promują swoich szkieł w ten sposób?

Strategia Meike jest na tyle prosta i logiczna, że można by się spodziewać, iż inni niezależni producenci także pójdą w ich ślady. Jak do tej pory nikt jednak się na to nie zdecydował, choć przecież wielu z nich ma bogate portfolio optyki EF i spokojnie mogliby wdrażać nowe konstrukcje z tym bagnetem. Canonowi będzie bardzo trudno zablokować tego typu działania, choć większość obiektywów EF zewnętrznych producentów obsługuje protokół komunikacyjny pozyskany w wyniku inżynierii wstecznej. Jednak Canon nigdy nie ścigał nikogo w związku z tym, a skoro sam sprzedaje adaptery i wspiera mocowanie EF w swoich nowych aparatach, to ma niewielkie pole manewru.

Dla nas, użytkowników, każda próba wyważenia zamkniętych drzwi z napisem RF to dobra wiadomość – konkurencja oznacza w końcu niższe ceny i więcej opcji do wyboru. Pozostaje tylko pytanie, czy Canon będzie jak do tej pory ignorował pozostawioną furtkę, czy też wprowadzi ograniczenia w funkcjonowaniu adapterów i obiektywów EF do oprogramowania aparatów.