Zagadkowa aktywność na Merkurym. Badacze wykryli jasne smugi i mówią, co to oznacza

Przez długi czas Merkury postrzegano jako wypaloną, nieruchomą skałę krążącą zbyt blisko Słońca. Najnowsze analizy sugerują jednak, że ta planeta może skrywać coś nieoczywistego. Tajemnicze jasne smugi, widoczne na jej powierzchni, od lat intrygowały badaczy. Ich natura wreszcie zaczyna wychodzić na jaw, a wnioski każą na nowo spojrzeć na najbliższego sąsiada naszej gwiazdy.
...

Algorytmy AI przesiewają tysiące zdjęć

Zespół pod kierunkiem Valentina Bickela z Uniwersytetu w Bernie sięgnął po zaawansowane algorytmy głębokiego uczenia. Naukowcy przeanalizowali za ich pomocą ogromny zbiór, opiewający na 100 tysięcy fotografii wykonanych przez sondę MESSENGER między 2011 a 2015 rokiem. Dzięki tej skali udało im się stworzyć szczegółową mapę i zlokalizować 402 osobliwe jasne struktury, zwane fachowo lineae. Ich rozkład nie jest przypadkowy. Blisko 90 procent smug znaleziono w stosunkowo świeżych kraterach uderzeniowych, których średnica sięga około 10 kilometrów. Co ciekawe, formacje te wyraźnie częściej występują na nasłonecznionych stokach, zwłaszcza na południowych zboczach kraterów położonych na półkuli północnej. Ponad połowa z nich skupia się na wulkanicznych równinach, co stanowi istotną różnicę w porównaniu z innymi jasnymi formacjami.

Czytaj też: Rok trwa tam 30 godzin, a za planetą ciągną się kosmiczne warkocze. To najbardziej ekstremalny świat jaki znamy

Najważniejsza jest jednak proponowana przez badaczy geneza tych smug. Zdaniem zespołu aż 87 procent z nich wyłania się z jasnych zagłębień lub podobnych struktur na krawędziach kraterów. To sugeruje, że mogą one wciąż ewoluować, a nie są jedynie dawno zastygłymi śladami przeszłości. Kluczem do zagadki ma być siarka elementarna oraz inne lotne związki. Naukowcy uważają, iż materiał ten może przeciskać się przez szczeliny w skorupie planety, powstałe po dawnych zderzeniach z asteroidami. Proces ten byłby napędzany przez ciepło pochodzące zarówno z wnętrza Merkurego, jak i od intensywnego promieniowania słonecznego.

Czytaj też: Planetoida 2024 YR4 zmierza w stronę Księżyca. Eksperci ostrzegają przed największą kolizją w historii ludzkości

Materiał lotny mógłby dotrzeć na powierzchnię z głębszych warstw poprzez sieci pęknięć w skale, spowodowanych wcześniejszym uderzeniem – zauważa Bickel

Szacuje się, że smugi mogą przyrastać w tempie od 0,3 do nawet 2,5 metra rocznie. W skali geologicznej to całkiem szybko, lecz i tak zbyt wolno, by zmiany były widoczne na zdjęciach z czteroletniej misji MESSENGER. Brak bezpośredniej obserwacji takiej dynamiki pozostaje jednym z głównych zastrzeżeń wobec całej teorii.

Sonda BepiColombo dostarczy kluczowych danych

Prawdziwy test czeka nas za kilka lat. Kluczową rolę ma odegrać wspólna misja Europejskiej i Japońskiej Agencji Kosmicznej, BepiColombo. Jej nominalna faza naukowa rozpocznie się pod koniec tego roku. Nowa sonda dostarczy zdjęcia o znacznie wyższej rozdzielczości, sięgającej nawet 6 metrów na piksel. Co najistotniejsze, pozwoli to na bezpośrednie porównanie stanu powierzchni z obserwacjami sprzed 15-17 lat. Jeśli smugi rzeczywiście są aktywne, na nowych obrazach powinny być widoczne subtelne zmiany w ich kształcie lub zasięgu. Będzie to ostateczny sprawdzian dla hipotezy o współczesnej aktywności geologicznej. Gdyby się potwierdziła, nasze rozumienie Merkurego zmieniłoby się diametralnie. Zamiast martwego muzeum z czasów formowania się Układu Słonecznego, mielibyśmy do czynienia z dynamicznym, wciąż ewoluującym światem.