
Sprzedaż Galaxy S25 wzrosła po ośmiu miesiącach od premiery
Telefon, który pojawił się w zasadzie dokładnie rok temu, zaliczył typowy cykl spadającego zainteresowania, opisany powyżej. Wg danych Counterpoint, podanych przez IceUniverse, w 8-9 miesiącu od premiery zaczęły się jednak dziać dziwne rzeczy – dane pokazują wyraźne odwrócenie trendu w przypadku modelu S25. Mamy zatem sytuację taką, że w okresie, gdy telefon powinien być już w fazie schyłkowej, jego sprzedaż nagle przyspieszyła. W praktyce oznacza to, że konsumenci masowo wybierali ubiegłoroczny flagowiec w momencie, gdy w mediach coraz głośniej było o jego nowszym bracie.
Co napędza sprzedaż starszego modelu?
Ten nagły wzrost nie był przypadkiem ani wynikiem spontanicznej decyzji klientów, lecz był wynikiem przemyślanej i zsynchronizowanej akcji. Głównymi motorami sprzedaży Samsunga okazali się operatorzy komórkowi, którzy zaczęli oferować Galaxy S25 w niezwykle atrakcyjnych pakietach abonamentowych. Dla wielu osób szukających dobrego telefonu bez wydawania fortuny, starszy, ale wciąż potężny flagowiec w okazyjnej ofercie operatora stał się przekonującą propozycją. Nie bez znaczenia mogły być też być obawy o wzrost cen premierowych urządzeń, spowodowany rewolucją w cenach pamięci.

Do zakupów indywidualnych doszły także zamówienia od klientów biznesowych, którzy często kupują większe partie urządzeń, negocjując przy tym lepsze ceny. Sam Samsung nie pozostał bierny i uruchomił własne promocje na ten model, a wszystkie te czynniki razem podwyższyły popyt na urządzenia.
Samsung wzoruje się na Apple? Nowe, nie znałem
Tradycja kopiowania od Apple u Samsunga jest długa, ale dotyczyła zwykle wyglądu lub cech oprogramowania. Tym razem jednak koreański potentat zgapił zarządzanie cyklem życia produktu, Apple bowiem z powodzeniem i od lat sprzedaje na rynku równolegle kilka generacji iPhone’ów, każdą w innej cenie. Jest w tym zresztą logika – Galaxy S26 będzie flagowym nowością dla entuzjastów i tych, którzy chcą mieć najnowsze technologie, a Galaxy S25, po obniżce ceny i w atrakcyjnych pakietach, może trafić do zupełnie nowej grupy odbiorców – tych bardziej świadomych finansowo, firm czy osób, które nie potrzebują absolutnej najnowszej specyfikacji. Odkąd Samsung zaczął przykładać się do aktualizacji swoich urządzeń, przestało być to igranie z ogniem.

Czy to oznacza, że za rok zobaczymy podobny scenariusz z modelem S26? Być może – jeśli się raz uda, to dlaczego by nie spróbować ponownie? Sukces nie zawsze w końcu polega na tym, by wypuścić nowy model, ale czasem także na tym, by umiejętnie wydłużyć życie starego. Dla konsumentów, którzy nie ścigają się o każdą nowość, to dobra wiadomość.