Ten mały SSD może odmienić handheldy i mini-PC. A to dopiero początek

CES 2026 tradycyjnie kojarzy się z dużą elektroniką, ale to właśnie w segmencie pamięci masowej dzieją się dziś zmiany, które najszybciej odczuwają twórcy, gracze i osoby pracujące mobilnie. Lexar przyjechał do Las Vegas z premierami, które wpisują się w dwa kluczowe trendy: rosnące znaczenie bezpieczeństwa danych oraz presję na skracanie czasu zgrywania i przenoszenia coraz cięższych plików.
...

Co istotne, te nowości nie są prezentowane jako pojedyncze gadżety. Widać wyraźną próbę budowania spójnego workflow: karta ma sens w duecie z czytnikiem, przenośny SSD staje się akcesorium do telefonu, a kompaktowy NVMe ma pasować do urządzeń, które do tej pory często były skazane na kompromisy pojemności i szybkości.

TouchLock: przenośny SSD, który traktuje telefon jak klucz

Najbardziej wyrazistą premierą jest TouchLock Portable SSD, czyli przenośny dysk zaprojektowany wokół idei bezpiecznego dostępu bez haseł. Lexar stawia tu na odblokowanie przez NFC, zbliżenie sparowanego smartfona ma pełnić rolę klucza, a dodatkową warstwę ochrony zapewnia sprzętowe szyfrowanie AES 128-bit. W praktyce to rozwiązanie celuje w scenariusz, w którym nośnik z ważnymi materiałami chodzi z użytkownikiem i powinien pozostać bezużyteczny dla osoby postronnej.

fot. Lexar

Warto zwrócić uwagę na formę: dysk ma format zbliżony do karty płatniczej i wspiera MagSafe, co sugeruje bardzo konkretne zastosowanie. To sprzęt pomyślany tak, by fizycznie żyć przy smartfonie, a nie leżeć w torbie z kablami. W świecie, w którym telefon bywa centrum zarządzania materiałami foto-wideo, taki projekt ma sens operacyjny, mniej sytuacji, w których dysk jest gdzieś obok, zamiast być zawsze pod ręką.

Pod względem osiągów Lexar komunikuje do 450 MB/s odczytu i 420 MB/s zapisu przez USB-C, a także podwyższoną odporność na upadki do 2 metrów. To nie jest produkt z ambicją bicia rekordów w syntetycznych testach, tylko nośnik nastawiony na przewidywalność: szybkie przeniesienie plików i spokojną głowę w razie zguby lub kradzieży.

Play X: mały SSD do handheldów i mini-PC

Druga nowość Lexar Play X PCIe 4.0 NVMe: wygląda jak odpowiedź na rosnący rynek handheldów, mini-PC i coraz smuklejszych laptopów. Mówimy o formacie M.2 2030, ale z kompatybilnością z mocowaniem M.2 2230, a także z dołączonym adapterem umożliwiającym montaż w slocie M.2 2280. To sprytny zabieg: jeden nośnik ma pasować do kilku klas urządzeń i oszczędzać użytkownikowi polowania na odpowiedni rozmiar.

fot. Lexar

Lexar podkreśla też konstrukcję nastawioną na mobilność i trudniejsze warunki: wysoki poziom integracji układu, kontroler, pamięć flash i sterowanie w jednej strukturze oraz odporność IP57 na kurz i wodę. W praktyce jest to komunikat, że Play X ma być komponentem do życia, nie tylko do komputera stojącego na biurku, czyli ma wytrzymać transport, częste przekładanie i użytkowanie w terenie.

Deklarowana wydajność jest typowa dla mocnego PCIe 4.0: do 7400 MB/s odczytu i 6500 MB/s zapisu, przy pojemnościach 512 GB, 1 TB oraz 2 TB. Jeśli te parametry będą się bronić w realnych obciążeniach, to Play X może stać się atrakcyjną modernizacją dla urządzeń, które do tej pory bywały ograniczane przez wolniejszą pamięć lub mniejsze możliwości rozbudowy.

2 TB microSD: małe karty, duże tempo pracy

Lexar pokazał również kartę Silver Plus microSDXC o pojemności 2 TB w standardzie UHS-I, pozycjonowaną pod nagrywanie 4K60. Firma podaje transfery do 255 MB/s odczytu i 180 MB/s zapisu. W praktyce to propozycja dla tych, którzy chcą utrzymać niewielki format nośnika, ale przestają godzić się na wolne zgrywanie materiału i wąskie gardła w pracy z wideo.

fot. Lexar

To w ogóle interesujący sygnał z CES: producenci pamięci masowej coraz częściej sprzedają nie tyle karty i czytniki, ile gotowe rozwiązania dla konkretnych nawyków pracy. Wideo 4K i mobilna produkcja nie wybaczają dziś wolnych ogniw w łańcuchu, nawet jeśli teoretycznie wszystko jest kompatybilne.

SL260 i wątek AI: pamięć masowa jako narzędzie pracy, nie magazyn

Wśród nowości pojawia się także Lexar Air Portable SL260 SSD, ultralekki dysk (19 g), komunikujący do 400 MB/s odczytu i zapisu przez USB 3.2 Gen1. To sprzęt o bardzo jasnej roli: szybki, mobilny nośnik do kopii bezpieczeństwa, przerzucania plików i pracy w biegu. W tej klasie wygrywa nie benchmark, tylko to, że dysk jest na tyle poręczny, by faktycznie z nim wychodzić, a nie zostawiać go w domu.

Równolegle Lexar akcentuje strategię AI Storage Core, zestaw priorytetów, takich jak wydajność, niezawodność i elastyczność, oraz zapowiada produkty celowane w rosnące obciążenia związane z AI. Na tym etapie to bardziej kierunek niż lista konkretnych urządzeń, ale sama narracja jest znacząca: w świecie, w którym modele, projekty i biblioteki danych rosną lawinowo, pamięć masowa ma być częścią produktywności, a nie jedynie dodatkiem.

Największy potencjał cichego gamechangera widzę jednak w zestawie microSD 2 TB i szybki czytnik. To elementy, które nie krzyczą designem, ale potrafią oszczędzić czas codziennej pracy, a w praktyce właśnie to odróżnia wygodny setup od frustrującego. Jeśli Lexar dowiezie obiecywane transfery w realnych warunkach, wielu twórców odczuje różnicę natychmiast, bez zmiany całego sprzętu.

A wątek AI jest tu o tyle ważny, że przypomina: rośnie nie tylko rozmiar plików, ale i tempo, w jakim musimy je przetwarzać. W 2026 roku pamięć nie jest tłem, to coraz częściej jeden z głównych elementów komfortu pracy.