Samonaprawiający się kompozyt może służyć przez 500 lat. Naukowcy ujawnili szczegóły nowatorskiego projektu

Delaminacja, czyli rozwarstwianie się kompozytów, to zmora inżynierów od lat 30. ubiegłego wieku. Wygląda na to, że ci odnaleźli jednak rozwiązanie tego problemu. Zamiast bezskutecznie walczyć z pęknięciami, można sprawić, by materiał sam je naprawiał. I to nie przez kilka cykli, lecz całe ich setki. W praktyce może to oznaczać żywotność liczoną w stuleciach. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych przekonują, iż to jak najbardziej realna perspektywa.
...

Prąd elektryczny uruchamia proces leczenia

Klucz do sukcesu tkwi w inteligentnej kombinacji znanych już komponentów. Chodzi o termoplastyczną międzywarstwę stworzoną metodą druku 3D, która sama w sobie znacząco podnosi odporność na rozwarstwianie. Druga część układanki to cienkie warstwy przewodzące na bazie węgla. Gdy przez taki materiał przepływa prąd, nagrzewa się on, topiąc termoplastyczne rdzenie. Ta stopiona substancja wypełnia wszelkie szczeliny – od widocznych gołym okiem po mikroskopijne pęknięcia. Proces jest samosterujący, ponieważ więcej materiału naprawczego trafia tam, gdzie ubytek jest większy. Po schłodzeniu i zestaleniu warstwy kompozytu są znów trwale połączone, a jego strukturalna wytrzymałość wraca do normy.

Czytaj też: Atomowe skręty dają efekty, jakich fizycy nie przewidzieli. Teraz poznają prawdę o materiałach magnetycznych

Wierzymy, że opracowana przez nas technologia samonaprawiania może być długoterminowym rozwiązaniem problemu delaminacji, pozwalając komponentom przetrwać wieki – tłumaczy Jason Patrick z NC State University

Materiał przetrwał tysiąc uszkodzeń i napraw.

Najbardziej wymowne są dane z testów. Naukowcy z North Carolina State University poddali materiał ponad 1000 cykli kontrolowanego niszczenia i naprawy. W każdym cyklu tworzono 5-centymetrowe rozwarstwienia, a następnie uruchamiano proces samoleczenia. Wyniki są imponujące: początkowa odporność na pękanie nowego kompozytu była o 175% wyższa niż w konwencjonalnych materiałach. Z czasem, po wielokrotnych naprawach, ta przewaga maleje, lecz proces jest bardzo powolny. Po tysiącu cykli wytrzymałość ustabilizowała się na poziomie około 40-60% wyjściowej wartości konwencjonalnego FRP. Oznacza to, iż przez pierwsze kilkaset uszkodzeń nowy materiał jest po prostu mocniejszy od tych, z których buduje się dziś skrzydła odrzutowców.

Na podstawie tych danych oszacowano potencjalną żywotność. Przy założeniu, że proces naprawczy byłby uruchamiany raz na kwartał, komponent mógłby działać 125 lat. Jeśli zaś naprawiałby się tylko raz do roku, jego życie wydłuża się do pół tysiąclecia. To kontrast w porównaniu z projektowaną trwałością obecnych kompozytów, która rzadko przekracza 40 lat.

Perspektywy sięgają od energetyki po eksplorację kosmosu

Oczywistymi beneficjentami takiej technologii są branże, w których wymiana części jest niezwykle kosztowna i skomplikowana. Dotyczy to zarówno lotnictwa, gdzie samolot to inwestycja przekraczająca często miliard złotych, jak i energetyki wiatrowej, gdzie sama logistyka wymiany gigantycznej łopaty to ogromne wyzwanie. Prawdziwie przełomowe zastosowania rysują się jednak w kosmonautyce. Sondy czy statki kosmiczne operują w środowiskach, gdzie jakakolwiek fizyczna interwencja serwisanta jest niemożliwa. Materiał, który przez stulecia mógłby samodzielnie korygować mikrouszkodzenia spowodowane uderzeniami mikrometeorytów czy ekstremalnymi wahaniami temperatury, to zupełnie nowa jakość w projektowaniu misji.

Czytaj też: Dziwaczny stan materii w grafenie. Kwantowa magia doprowadziła do przejścia nadciekłości w nadstałość

Korzyści wykraczają poza czystą ekonomię. Wydłużenie cyklu życia konstrukcji oznacza mniej odpadów, mniejszy ślad węglowy związany z produkcją nowych elementów oraz redukcję emisji generowanych przez ciężki sprzęt potrzebny do ich wymiany. To ważny argument w kontekście zrównoważonego rozwoju. Cała technologia została opisana na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences. Co ciekawe, jest ona już chroniona patentem i licencjonowana przez firmę założoną przez głównego autora, Jasona Patricka.

Napisane przez

Aleksander Kowal

RedaktorZ wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.
Specjalizacje
AstronomiaChemiaFizykaMatematykaTechnologiaGeologia