
Próbki skalne przywiezione z głębokości przekraczającej 500 metrów skrywają zaskakującą historię. Znaleziono w nich pozostałości organizmów morskich, które żyły w czasach, gdy region ten wcale nie przypominał dzisiejszej, skutej lodem pustki. To odkrycie rzuca nowe światło na przeszłość jednego z największych lądolodów Ziemi i jego potencjalną przyszłość.
Wiercenie na krańcu świata. Dotarcie do skał sprzed milionów lat
Prace prowadzono na Wyniesieniu Lodowym Crary, obszarze położonym na ogromnym Lodowcu Szelfowym Rossa. Naukowcom udało się przebić przez 523 metry lodu, a następnie wydrążyć kolejne 228 metrów w głąb starożytnego podłoża skalnego i osadów. Pod względem głębokości jest to rekordowy wyczyn dla tego regionu Antarktydy. Operacja zakończyła się w styczniu 2026 roku, a cenne rdzenie zostały przetransportowane ponad 1100 kilometrów przez lodową pustynię do bazy Scott, skąd trafią do laboratoriów w Nowej Zelandii.
Czytaj także: Wyciągnęli z Antarktydy lód sprzed miliona lat. Otworzyliśmy wrota do przeszłości Ziemi
Samo przedsięwzięcie było technologicznym majstersztykiem. Praca w temperaturach spadających dziesiątki stopni poniżej zera, przy ciągłym zagrożeniu załamaniem pogody, wymagała nie tylko specjalistycznego sprzętu, ale i żelaznej wytrwałości. Każdy centymetr wydobytego materiału to bezcenny zapis klimatyczny, którego nie dałoby się odczytać w żaden inny sposób.
Prastary ocean pod lodem. Dowody w postaci muszli i szczątków
Analiza pierwszych próbek przyniosła fascynujące wnioski. Część osadów wyglądała typowo, podobnie jak te znajdowane obecnie pod grubą czapą lodową. Jednak w niektórych warstwach natrafiono na fragmenty muszli i szczątki organizmów, które do życia potrzebowały dostępu światła słonecznego. Tego typu materiał pochodzi zwykle z otwartej wody, spod cienkiego szelfu lodowego lub z krawędzi lodowca, gdzie formują się góry lodowe.
Wstępne datowanie wskazuje, że zebrane osady obejmują okres sięgający 23 milionów lat wstecz. Oznacza to, że naukowcy mają do dyspozycji zapis z czasów, gdy średnia temperatura na Ziemi była wyraźnie wyższa niż obecnie, przekraczając o ponad 2°C poziom sprzed epoki przemysłowej. W takich warunkach obszar, który dziś dźwiga gigantyczną masę lodu, mógł być w znacznym stopniu wolnym od lodu oceanem.
Do tej pory modele klimatyczne dotyczące zachowania lądolodu opierały się głównie na danych z bardziej odległych lokalizacji, co wprowadzało spory margines niepewności. Nowe rdzenie dostarczają bezpośrednich, namacalnych dowodów na to, że otwarta woda faktycznie istniała w samym sercu dzisiejszej zmarzliny. To bez wątpienia pozwoli na budowę znacznie dokładniejszych symulacji.
Lód, który martwi naukowców. Klucz do zrozumienia przyszłych zmian
Satelitarne obserwacje ostatnich dekad jednoznacznie pokazują, że Lądolód Antarktydy Zachodniej traci masę w coraz szybszym tempie. Główną niewiadomą pozostaje próg temperaturowy, po którego przekroczeniu proces ten stanie się gwałtowny i praktycznie nieodwracalny. Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa dla prognozowania wzrostu poziomu mórz na świecie.
Czytaj także: Lodowa kapsuła czasu z Antarktydy zaskakuje badaczy. Nikt nie spodziewał się takiego odkrycia
Nowo pozyskane próbki oferują coś unikalnego – sekwencję warunków środowiskowych rozciągniętą w czasie. Dzięki nim badacze będą mogli prześledzić, jak lądolód reagował na ocieplenie oceanów w odległej przeszłości, gdy klimat był cieplejszy od dzisiejszego. To pozwoli lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące topnieniem i stworzyć solidniejsze prognozy. Potencjalne konsekwencje są ogromne, ponieważ stopnienie tego lądolodu mogłoby podnieść globalny poziom morza o cztery do pięciu metrów.
Taka perspektywa nie napawa optymizmem, ponieważ oznaczałaby konieczność przesiedlenia milionów ludzi z terenów przybrzeżnych na całym globie. Dlatego każda, nawet najdrobniejsza wskazówka pomagająca przewidzieć tempo przyszłych zmian, ma nieocenioną wartość. Badania w nowozelandzkich laboratoriach potrwają jeszcze wiele miesięcy, a może i lat. Naukowcy będą skrupulatnie analizować skład chemiczny osadów, precyzyjnie datować poszczególne warstwy i rekonstruować dawny klimat. Każdy krok przybliża nas do odpowiedzi na pytanie, jak szybko może zniknąć zachodnioantarktyczny lód i czy jesteśmy w stanie cokolwiek z tym zrobić.