Najdziwniejszy zwrot akcji energetyki? Węgiel się skończył, ale to nie koniec historii

Są miejsca, w których historia nie kończy się na muzeum i tablicy pamiątkowej. Czasem zostaje pod ziemią w postaci pustych korytarzy, szybów i tuneli, które kiedyś karmiły gospodarkę, a później stały się kłopotliwym wspomnieniem. Jednak czy ten problem stworzony przez ludzi można odpowiednio załatać a nawet skutecznie wykorzystać?
...

Pomysł z kanadyjskiego Cumberland na Wyspie Vancouver przyciąga uwagę, bo oto właśnie miasteczko zbudowane na węglu sprawdza, czy zalane, opuszczone kopalnie mogą stać się kręgosłupem lokalnej sieci ciepła i chłodu. Chodzi tu o coś bardzo przyziemnego, bo o to, czy da się efektywnie i sensownie ogrzać budynki używając wody, która od dekad stoi w starych wyrobiskach.

Co Cumberland ma pod ziemią i dlaczego to w ogóle kusi?

Cumberland liczy około 4800 mieszkańców i przez dziesięciolecia żyło z górnictwa. Gdy kopalnie zamknięto, pod miasteczkiem została rozległa sieć tuneli, bo geologiczny labirynt, którego nie da się “usunąć” ani łatwo wykorzystać. Dziś jednak cała ta infrastruktura wraca do rozmowy dzięki partnerstwu z inicjatywą ACET prowadzoną przez University of Victoria. Oznacza to analizy, mapowanie, weryfikację lokalizacji szybów i ocenę, czy w ogóle da się z tego zbudować sensowny biznesowo system energii dla budynków publicznych i nowych inwestycji.

Czytaj też: Niesamowite osiągnięcie w fotowoltaice. Słońce niszczyło, ale teraz zaczęło chronić

Pompa ciepła – zdjęcie poglądowe /Fot. Pexels

Sam pomysł jest banalny, ale ma sens na papierze, bo opiera się na tym, że temperatura pod ziemią zmienia się wolniej niż na powierzchni. Woda w zalanych wyrobiskach bywa zimą relatywnie ciepła, a latem chłodna, więc może działać jak olbrzymi bufor. Nie jest to geotermia “wulkaniczna” ani żadna magia z gorącą parą, a ot niskotemperaturowe źródło dla pomp ciepła, które przenoszą energię tam, gdzie jej potrzeba. Musimy pamiętać, że pompa ciepła nie “grzeje prądem” w prosty sposób jak grzejnik elektryczny. Jej przewaga bierze się z tego, że większość energii bierze z otoczenia (tu: z wody w kopalni), a prąd zasila głównie sprężarkę i osprzęt. Jeśli więc istnieje dostęp do stabilnego źródła temperatury, to można to efektownie wykorzystać.

Pilotażowy projekt nad szybem i pytanie o skalę

Cumberland nie startuje od obiecywania, że ogrzeje wszystko. Najpierw jest myślenie o instalacji pilotażowej, która będzie powiązana z przebudową kluczowych terenów gminnych, wliczając w to budynki publiczne. Miasto przyznaje wprost, że nie ma własnego zaplecza inżynierskiego do takiego projektu, więc wsparcie akademickie i analityczne jest tu warunkiem w ogóle rozpoczęcia rozmowy o kosztach i ryzykach. Dopiero jeśli wstępna instalacja się obroni, wtedy pojawi się największa nagroda: skala. Sieci ciepłownicze mają to do siebie, że lubią zagęszczenie odbiorców, bo im więcej budynków w zasięgu, tym łatwiej rozłożyć koszty infrastruktury. W teorii rozległy system tuneli pod Cumberland działa jak wielki wymiennik gruntowy, więc w dyskusji pojawia się wizja “wspólnego zasobu” dla większej części miejscowości.

Czytaj też: Chiny budują “super akumulator”. Największy taki obiekt na świecie powstanie w górach

Pierwszy haczyk tego typu pomysłu jest techniczny i bywa brutalny – woda kopalniana nie zawsze jest “czysta”. Jej skład chemiczny może wymuszać filtrację, zabezpieczenia antykorozyjne i rozwiązania ograniczające osady, bo inaczej cała infrastruktura będzie musiała być regularnie serwisowana. Drugi haczyk jest energetyczny – “prawie zerowa emisja” nie bierze się znikąd. Jeśli region ma czystą energię elektryczną, bilans wygląda dobrze, ale jeśli źródło prądu jest wysokoemisyjne, to część przewagi z tego typu projektu znika. W tym konkretnym przypadku o prąd ma jednak zadbać hydroelektrownia w rejonie. Wisienką na torcie jest cena infrastruktury i koszty związane z nowym dostępem do ciepła, bo konkretów aktualnie brakuje, a sieć ciepła to inwestycja w infrastrukturę, która wiąże budynki na dekady.

Zalane kopalnie już są wykorzystywane, ale i tak trudno przewidzieć wszystko

Co ciekawe, w Kanadzie (przy Springhill w Nowej Szkocji) znajdują się opuszczone kopalnie, które są od lat wskazywane przez rząd prowincji jako pionierski przykład wykorzystania geotermii z zalanych wyrobisk. W jednym z opisów systemu pojawia się też konkret w postaci oszczędności rzędu około 45000 dolarów kanadyjskich rocznie i około 600000 kWh energii. Co to mówi o najnowszych planach na Wyspie Vancouver? Niewiele, bo nie jest to coś, co można przerzucać 1:1 na inne rejony oraz inwestycje.

Źródła: The Village of Cumberland, UVic.ca, Canada Commons, Government of Nova Scotia

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni. Wiadomości kieruj na: [email protected]
Specjalizacje
MilitariaRecenzje sprzętuGry wideoGry planszoweRowerySamochody