
W tym miejscu, dzięki współpracy prestiżowego Uniwersytetu Technicznego w Monachium (TUM) i firmy NEURA Robotics, setki humanoidalnych maszyn będą uczyć się prozaicznych, ludzkich czynności pod okiem trenerów z krwi i kości. Inwestycja opiewająca na blisko 20 milionów dolarów ma jeden cel: sprawić, by roboty przestały być sztywnymi automatami z fabryk, a stały się zwinnymi asystentami, którzy poradzą sobie z bałaganem dnia codziennego.
Dlaczego roboty potrzebują „siłowni”?
W świecie sztucznej inteligencji panuje obecnie pewien paradoks. Modele językowe, takie jak ChatGPT, karmią się miliardami słów dostępnych w internecie, co pozwala im na błyskotliwe konwersacje. Jednak dla tzw. „ucieleśnionej AI”, czyli inteligencji zamkniętej w mechanicznym ciele robota, internet jest niemal bezużyteczny. Jak zauważa prof. Achim Lilienthal z TUM, filmy na YouTube pokazujące robotyczne ramiona w akcji to rzadkość, a cyfrowe symulacje wciąż są zbyt mało precyzyjne, by oddać fizyczne niuanse dotyku czy balansu.

RoboGym ma rozwiązać ten problem poprzez generowanie gigantycznych ilości realnych danych treningowych. W tej przestrzeni to ludzie będą nauczycielami – dosłownie pokazując maszynom, jak chwytać delikatne przedmioty, jak składać kartonowe pudełka czy montować skomplikowane komponenty. Nie chodzi o zaprogramowanie każdej śruby, ale o nauczenie robota ogólnych umiejętności, które będzie potrafił samodzielnie zaadaptować do nowych sytuacji w realnym świecie. Jak twierdzi David Reger, szef NEURA Robotics, w dzisiejszej robotyce to nie mechanika, lecz wysokiej jakości dane decydują o tym, kto wygra wyścig o stworzenie inteligentnej maszyny.
Europejska odpowiedź na globalny wyścig zbrojeń AI
Projekt RoboGym ma jednak drugie dno – geopolityczne. W czasach narastającej rywalizacji między Wschodem a Zachodem, Europa desperacko potrzebuje własnej, niezależnej infrastruktury w kluczowych technologiach. Inwestycja rzędu 17 milionów euro (z czego 11 milionów wyłożyła strona komercyjna) ma umocnić europejską suwerenność technologiczną. Prof. Lorenzo Masia, dyrektor wykonawczy MIRMI, podkreśla, że monachijskie centrum stanie się unikalnym w skali globu hubem, gdzie studenci i inżynierowie będą mogli testować najbardziej śmiałe podejścia do robotyki.

Co dokładnie będzie się działo wewnątrz tych 25 tysięcy stóp kwadratowych?
- Trening umiejętności ogólnych — roboty będą powtarzać setki razy te same czynności (np. manipulowanie przedmiotami o różnej wadze i teksturze), budując „pamięć mięśniową” swojej AI.
- Interakcja człowiek-maszyna — naukowcy będą badać, jak najskuteczniej uczyć roboty poprzez demonstrację, co ma skrócić czas szkolenia nowych modeli.
- Skalowanie populacji robotów — obiekt jest przygotowany na jednoczesną pracę setek jednostek, co pozwoli na zbieranie danych z wielu czujników w tym samym czasie.
Prezydent TUM, Thomas F. Hoffman, jest przekonany, że humanoidy dawno opuściły już sferę science-fiction. W jego wizji, która ma ziścić się już w najbliższej przyszłości, te maszyny staną się integralną częścią naszej codzienności, wspierając nas w zadaniach, które dla nas są nudne lub zbyt trudne. RoboGym to fundament tej przyszłości – miejsce, gdzie teoretyczna wiedza akademicka spotyka się z brutalną fizyką i komercyjnym doświadczeniem. Jeśli plan się powiedzie, to właśnie z tej „siłowni” wyjdą pierwsze generacje robotów, które zamiast stać przy taśmie montażowej, będą potrafiły pomóc nam w domu czy w szpitalu.
Źródło: NEURA Robotics