Microsoft prezentuje własne modele AI. MAI-Voice-1 i MAI-1-preview to wyraźny sygnał zmian

Sercem sztucznej inteligencji Microsoftu od początku jest opracowywany przez OpenAI ChatGPT. Firma wyłożyła na jego rozwój miliardy dolarów, to jednak nie znaczy, że zaprzestała prac nad własnymi rozwiązaniami. Efektem są dwa nowe autorskie modele AI, które są pokazem własnych możliwości i zarazem sygnałem, że gigant z Redmond wcale nie musi być uzależniony od technologii z zewnątrz.
...

MAI-Voice-1. Szybka generacja mowy z ograniczeniami

Pierwszy z modeli skupia się na generowaniu głosu. MAI-Voice-1 potrafi wygenerować minutę audio w mniej niż sekundę, wykorzystując do tego zaledwie jeden procesor graficzny. System ma prowadzić naturalne rozmowy, dostosowując intonację i rytm wypowiedzi do kontekstu. I robi to – Microsoft już testuje go w praktyce. Copilot Daily używa nowego modelu do narracji wiadomości, a Copilot Audio Expressions oferuje różne głosy i style.

MIcrosoft

AI może przeczytać to, co jej podamy, albo zinterpretować zadany temat i zamienić go w głosową interpretację – najlepiej sami spróbujcie na stronie Copilot Lab. Problem? Oczywiście – model działa jak na razie wyłącznie po angielsku, co dla polskich użytkowników oznacza, że (znowu) na pełne wykorzystanie przyjdzie jeszcze poczekać.

MAI-1-preview. Baza pod codzienne zastosowania

Drugi model to MAI-1-preview, działający w technice „mieszanki ekspertów”. Do jego wytrenowania użyto około 15 000 kart NVIDIA H100 i ma służyć przede wszystkim przeciętnym użytkownikom, odpowiadając na pytania i wykonując instrukcje w codziennych sytuacjach. Obecnie testowany jest przez grono zaufanych testerów (mają też do dyspozycji API), a w najbliższych tygodniach ma trafić do dostępnego dla wszystkich Copilota.

Czytaj też: Microsoft atakuje odwieczny problem audio w Windows. Gracze i użytkownicy Teams będą zachwyceni

Microsoft zabezpiecza się na przyszłość

Nazwa MAI nie jest przypadkowa – to połączenie Microsoft i AI. Ten intrygujący zwrot akcji sugeruje, że firma chce zmniejszyć zależność od OpenAI – Google ma Gemini, Meta rozwija Llamę, a teraz Microsoft dołącza do wyścigu z własnymi rozwiązaniami. Czy to oznacza koniec współpracy z OpenAI? Raczej nie, w każdym razie do momentu, gdy obie strony na tym dobrze wychodzą. Na pewno Microsoft zabezpiecza się na przyszłość i trudno mu się dziwić – chętnych na zakup OpenAI nie brakuje i trudno przypuszczać, by firma z Redmond nie chciała być przygotowana na taki scenariusz.