wymiana baterii iPhone

Ewakuacja Apple Store, straż pożarna, policja i karetki – z powodu baterii

Apple prowadzi program zastępowania starych baterii nowymi w kilku modelach swoich smartfonów. W sklepie w Zurychu podczas takiej operacji z iPhone'a zaczął wydobywać się dym. Klienci zostali ewakuowani, a na miejscu interweniowały służby. Ucierpiał pracownik Apple Store.

Większy niż zwykle ruch w sklepach Apple wynika z akcji wymiany akumulatorów w niektórych smartfonach z Cupertino. To skutek doniesień o sztucznym obniżaniu wydajności starszych telefonów, o czym pisaliśmy w CHIP-ie. Wymiana nie jest bezpłatna, niemniej wielu klientów zdecydowało się na nią, wiedząc, że operacja została przeceniona z 79 na 29 dolarów (100 złotych). Oczywiście wielu użytkowników było oburzonych tym, że Apple ukrywało fakt programistycznego spowalniania starszych modeli. Niektórzy nawet zdecydowali się pozwać amerykańskiego producenta. Ostatecznie Apple zaproponowało, że pomoże klientom z wymianą baterii w iPhone’ach 6, 6S, 7 i SE oraz ich powiększonych wersjach Plus – za obniżoną cenę.

Na to zdecydował się właśnie jeden z posiadaczy modelu 6S Plus, który przyszedł do Apple Store w Zurychu. Wymiana niestety nie poszła tak, jak powinna. Kiedy pracownik sklepu wyjmował starą baterię, urządzenie zapaliło się i zaczęło dymić, co z kolei wywołało panikę wśród pozostałych klientów. W efekcie 50 osób – personel i klienci sklepu – zostało ewakuowanych, a na miejsce przyjechały jednostki straży pożarnej, policja i kilka karetek pogotowia. Pracownik serwisu Apple miał poparzoną dłoń, siedem osób na miejscu przebadano. Zdaniem szwajcarskiej policji, obsługa placówki zachowała się prawidłowo, natychmiast zasypując zapalającą się baterię piaskiem kwarcowym i zwiększając moc systemu wentylacji sklepu, żeby wydmuchać nagromadzony dym.

iPhone wymiana baterii
Wymiana baterii to pozornie banalna czynność, ale akumulatory litowo-jonowe mogą sprawiać niespodzianki (fot. Ifixit)

Ogniwa litowo-jonowe, powszechnie stosowane w urządzeniach mobilnych, są potencjalnie niebezpiecznym źródłem zasilania. Przekonał się o tym Samsung po wprowadzeniu na rynek feralnego modelu Galaxy Note 7, w którym właśnie ogniwo elektryczne, zasilające urządzenie, zapalało się. Z kolei Apple zdecydowało się sztucznie obniżać wydajność starszych iPhone’ów, żeby – jak to ujął koncern – „zapewnić klientom maksymalnie wydłużony czasu pracy na baterii, mimo spadku jej pojemności”. | CHIP