Biurko na ekranie

Obecnie większość użytkowników komputerów nie umie sobie nawet wyobrazić pracy bez jakiegoś interfejsu graficznego. Historia okienek jest dłuższa, niż sądzicie, sięga bowiem lat... sześćdziesiątych.

Za takich uważa się Ivana Sutherlanda, który w 1963 roku przedstawił program Sketchpad, oraz Douglasa C. Engelbarta, twórcę systemu NLS. Sketchpad – uważany dziś za pierwszy GUI (Graphical User Interface) – pozwalał na rysowanie na ekranie przedmiotów, a następnie ich przemieszczanie, obracanie, powiększanie i kopiowanie za pomocą nietypowego już dziś urządzenia, zwanego piórem świetlnym. Z kolei oNLine System Engelbarta, pokazany w 1968 roku, wykorzystywał pierwszą w historii myszkę oraz nakładające się okienka.

To, co dla nas jest chlebem powszednim, wtedy było nie lada zaskoczeniem. Nie zapominajmy, iż pierwsze komputery skonstruowane w latach 40. były mechaniczno-elektryczne. Ich programowanie polegało z grubsza na przełączaniu kabelków, a naprawianie na wyszukiwaniu wśród tysiąca lamp próżniowych jednej uszkodzonej.

Ewolucja interfejsu

Później wkroczyły karty perforowane z wycięciami odpowiadającymi instrukcjom języka maszynowego, a następnie nastała era terminala w oryginalnym tego słowa znaczeniu – maszyny do pisania, będącej urządzeniem wejściowym, i drukarki mozolnie „wypluwającej” kolejne odpowiedzi komputera. Dopiero w latach sześćdziesiątych na scenę weszły monitory, chociaż zasada przetwarzania komend „linijka po linijce” pozostała taka sama i spotykamy ją do dziś w postaci linii poleceń.

Każda z przedstawionych generacji interfejsów umożliwiała wygodniejsze korzystanie z komputera. Użytkownikami pierwszych maszyn byli właściwie tylko ich twórcy, później dołączyli do nich eksperci, a następnie – dzięki interfejsom pełnotekstowym (znanym chociażby z Nortona Commandera) – z programów mogli korzystać także bardziej zaawansowani „niekomputerowcy”. Prawdziwa rewolucja miała jednak dopiero nastąpić.

Biurko na ekranie

W 1973 roku w legendarnym laboratorium Xeroksa w Palo Alto powstała prototypowa maszyna Alto, która doczekała się z czasem pierwszego kompleksowego interfejsu graficznego, zrealizowanego osiem lat później w komercyjnym produkcie Star. Interfejs Xerox Alto/Star bazował na osiągnięciach Sutherlanda i Engelbarta, ale znacznie je rozwijał, wprowadzając pojęcia i założenia, które goszczą w naszych komputerach do dziś.

Przede wszystkim wynalazcy z Xeroksa zastosowali bardzo skuteczny zabieg, polegający na porównaniu ekranu komputera do powierzchni biurka. Skoro właściwie każdy wie, jak „obsługiwać” biurko i jak wyglądają dokumenty oraz przechowujące je teczki, to czemu nie wykorzystać tej wiedzy i nie uprościć korzystania z komputera?

W ten sposób powstała tzw. metafora biurka. Na ekranie znalazły się pulpit z teczkami i kartkami, kalkulator, a nawet kosz na śmieci… W przypadku dawnych systemów bardziej dbano o zwizualizowanie rzeczywistych przedmiotów niż obecnie – aby np. stworzyć nowy dokument, odrywało się nową kartkę z wirtualnego notatnika!

Co więcej, w przeciwieństwie do interfejsów tekstowych nie opisywaliśmy tego, co chcemy robić, a po prostu wskazywaliśmy myszką element na ekranie i manipulowaliśmy nim. Mniej naturalną kolejność „czynność > obiekt” (np. DEL *.*) zastąpił wariant „obiekt > czynność”. Nie trzeba się już było orientować w dziesiątkach trudnych do zapamiętania komend i ich parametrach – wystarczyło kliknąć wybrany obiekt, a dostępne opcje same pchały się pod kursor o charakterystycznym kształcie strzałki.

Korzystanie z komputera ułatwiły programy działające zgodnie z ideą WYSIWYG (What You See Is What You Get), czyli założeniem, że obraz na ekranie ma być identyczny z tym, co otrzymamy na wydruku. I znowu: w dzisiejszych czasach to naturalna sprawa, lecz dla każdego, kto próbował napisać coś estetycznego w tekstowym edytorze, udogodnienie to było na wagę złota.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.