Wakacyjny cud fotograficzny!

Zostałem zaskoczony, a teza jaka zaczyna do mnie docierać, jednocześnie mnie przeraża i raduje.

Wszystkiemu winny jest Canon, wraz z premierą aparatu PowerShot G11.  Odchylany wyświetlacz – jest. Optyczna stabilizacja obrazu – jest. Format zapisu RAW – jest. Nagrywanie filmików – jest. Złącze HDMI – jest. Wydaje się, że jest wszystko co potrzeba w aparacie. Brakuje Wam czegoś? Na pierwszy rzut oka nie.

Zerknijmy na ostatnie głośne premiery kompaktów. Projektor w aparacie, aparat z funkcją robienia zdjęć trójwymiarowych, drugi ekranik LCD. Najgłośniejsze nowinki technologiczne jak detekcja uśmiechu, czy dotykowy wyświetlacz. O tym wszystkim słyszymy. Brakuje Wam czegoś? Na pierwszy rzut oka nie.

Pamiętacie premiery nowych lustrzanek? Ich najważniejsze funkcje to oczywiście: nagrywanie filmików, systemy wykrywania twarzy, odchylane wyświetlacze, ostatnio rzadko słyszy się o live view, bo to już standard. Słyszymy też o ilości pól autofocusa, czy jak w przypadku Nikona D5000, wprowadzeniu sensora światłoczułego CMOS. Brakuje Wam czegoś? Na pierwszy rzut oka nie.

Zerknijmy jeszcze głębiej w historię w czasy, gdy nie było wyżej wspomnianych bajerów. Co pamiętamy z tamtych premier? Choćby Olympus – SP-570 UZ, z olbrzymim zoomem sięgającym w dal  20 krotne. Co jeszcze? Oczywiście megapiksele. Dostajemy ile chcemy. 12, 14, 15 co nowszy aparat to więcej.

Wróćmy teraz do naszego bohatera, czyli do Canona PowerShot G11. Dzisiaj, żeby dowiedzieć się ile aparat ma megapikseli, musimy trochę przeczytać. Ułatwię – 10Mpx. Wydaje się, że sporo, ale zobaczymy jak rozwijała się kariera modeli serii G. Canon G7 – 10Mpx Canon G9 – 12Mpx, Canon G10 – 14Mpx. Wydawało by się, że 14 to absolutne minimum jakie powinien nam zaoferować Canon.

Czyżby wyścig na megapiksele osiągnął koniec i wreszcie zaczniemy dostawać aparaty, które zaczną mniej szumieć? Czy te najbardziej nieużyteczne dodatki, których na szczęcie możemy nie używać, okazały się punktem zwrotnym w historii fotografii? Może w końcu zaczniemy dostawać aparaty w których najważniejsze będzie matryca i ilość megapikseli  na niej upchanych, a niepotrzebne dodatki zostaną wykorzystane do zareklamowania aparatu? Mam nadzieje że tak się stanie, że kompakty zaczną robić zdjęcia w pomieszczeniach i trudniejszych warunkach oświetleniowych.

Pomimo mojej fatalnej opinii o przydatności najnowszych technologii upychanych w kompaktach, muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

Canon G11

Canon G11
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.