O tym, jak Polska zdobyła Mistrzostwa Świata w piłce nożnej

Za piłkami nożnymi nie przepadam jakoś wybitnie. Ale 2010 FIFA World Cup South Africa (uff, co za tytuł...) pozwoliła mi się zabawić na dłużej, niż tylko z kolegami na dwa pady.
2010 FIFA World Cup South Africa

2010 FIFA World Cup South Africa

Ostatnie gry z serii FIFA jakoś nie robiły na mnie szczególnego wrażenia. Jasne, jest śliczna grafika, świetny dźwięk, realizm, symulacje, i tak dalej, ale zapomniano o gościach takich, jak ja. Gościach, którzy nie chcą dłubać przy zmianach, przy ustawieniach, wymyślać szachowych strategii. Ja po prostu chcę odpalić grę i dać wycisk Niemcom reprezentacją Polski.

Najnowsza FIFA to lekki ukłon w stronę casuali. Kto chce, ten może dalej bawić się w menadżera. Ale też kto chce, może po prostu przystąpić do mistrzostw i się bawić. Mistrzostwa Świata jeszcze Polską nie zdobyłem (ach te obowiązki…), ale w końcu jest to jakaś FIFA, która mnie wciągnęła. Gra się bardzo przyjemnie, sterowanie jest bardzo intuicyjne. Dla mnie, który piłkę nożną lubi, ale się nie pasjonuje, to wielki plus. Oczywiście, kto chce, może dalej cieszyć się wszystkimi rozbudowanymi opcjami.

Nie oznacza to, że gra się łatwo. Podczas meczu Polska – San Marino, zanim nauczyłem się grać, dostałem łupnia 3:1:). Komputer nie oszukuje, ale za to dobrze kombinuje. Nieraz akcja przeciwnika zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie ze względu na finezję i ciekawy pomysł.

Oprawa audiowizualna jak zawsze na bardzo wysokim poziomie. Dźwięk EA Sports dopracowało już do perfekcji dawno temu, a gry z edycji na edycję robią się coraz ładniejsze. Poprawiono też nieco filmiki, są na tyle urocze, że praktycznie ich nie przewijam.

Integracja z Internetem (Xbox LIVE) jest fenomenalna. Gra na bieżąco pobiera wyniki wirtualnych lig, aktualne składy zespołów, szybko wynajduje sesje – fani multiplayera i piłki nożnej nie będą mieli prawa narzekać na nic. Absolutnie.

Gra trafiłaby w moje gusta w stu procentach, gdyby nie jeden brak. Brak, którego mi brakuje (sic!) od czasu FIFA World Cup 98. Chodzi o funkcję sterowanego komputerem trenera. Niech on się zajmuje zmianami, ustawieniami, ja chcę tylko grać:) Oczywiście, tak jak inne symulacyjno-zarządzające elementy FIFA-y, niech to będzie opcjonalne. Znam entuzjastów, którzy lubią dłubać. Mnie zabawa w menadżera nie pociąga.

Kontynuujemy nasz nowy zwyczaj – jeżeli jakieś komentarze przykują moją uwagę, będę je publikował w następnej notce. Ważna uwaga: komentarze do komentarzy (sic!) umieszczamy pod odpowiednią notką (czyli tam, skąd one pochodzą).  Mam nadzieję, że dzięki temu trochę postymuluję jeszcze dyskusję, zwłaszcza, że niejednokrotnie komentujący mają więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia, niż ja sam;)

Z notki pt.Po co mi Windows, skoro mam Firefoksa? wybrałem komentarz trurla, (polecam też całą dyskusję):

WItajcie!
Pomysł z „Chmurą: nie jest niczym nowym, Google chce ją tylko upowszechnić – i zbudować zależność od niej (czyli świadczonych przez nich usług).Czyli zamiast jednego monopolisty (MS) , będziemy mieli drugiego/innego (Google) – i to znacznie większego.
„Zamienił stryjek siekierkę na kijek”

Kłoni się

T.

PS. Mamy już „Pay per View”(lub „Video on Demand”) ,teraz kolej na „Pay per Use” -też zresztą stary pomysł.
T.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.