Wyniki ankiety

Waszym zdaniem: łapy precz od naszej prywatności!

Zapytaliśmy was, czy zgodzilibyście się na zainstalowanie w waszym mieście systemu inwigilacji w imię wyższego dobra. Większość z was woli ryzykować starcie z bandziorami, niż z władzą!

O różnych eksperymentach dotyczących monitorowania codzienności obywateli słyszymy nie od dziś. System podsłuchu Echeleon, monitorowanie sieci p2p a nawet Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych czy porozumienie ACTA. Wszystko to ma ograniczać naszą wolność, ale w zamian za to zapewnić nam większe bezpieczeństwo. Do zadania wam tego pytania skłonił nas eksperyment w meksykańskim miasteczku Leon. Tam władza postanowiła zainstalować wszędzie czujniki biometrzyczne, by monitorować aktywność mieszkańców Projekt jest prowadzony przez rząd i firmę Global Rainmakers, której skanery biometryczne oczu są w stanie rozpoznać 50 ruszających się osób na minutę. Skanery znajdują się wszędzie. W autobusach, pociągach, na przystankach, na ulicach. Mają za zadanie „pomóc w walce z przestępczością”.

Nie życzę sobie!

Większość z was (72,81 procent, czyli 608 głosów) jest zdecydowanie przeciwna takim pomysłom. Trudno się dziwić. Po pierwsze, nie oszukujmy się, każdy z nas ma niejeden „grzeszek” na sumieniu. Ktoś zapalił trawkę, ktoś inny pobrał film z Internetu. Skuteczny system monitoringu wychwytywałby nie tylko bandziorów, ale też osoby popełniające mniejsze wykroczenia. Ale to był najsłabszy argument. Przede wszystkim: nie ufacie władzy! Nie chcecie, by ktoś się wami opiekował do tego stopnia. Nie wierzycie, że podglądający was ludzie mają stricte szlachetne intencje. Nie chcecie, by wiedziano, jakie strony przeglądacie, o czym gadacie z kolegami, gdzie robicie zakupy i jaką macie trasę porannego joggingu. Zdecydowanie wolicie inne walki z przestępczością, nawet jeśli okazałyby się mniej skuteczne. Szczerze mówiąc – nie dziwimy się, wszak „władza broni nas przed występkiem, tylko co nas broni przed władzą?”.

Nie mam nic na sumieniu, więc czemu nie?

Niektórzy z was (23,23 procent, czyli 194 głosy) uważają, że skoro nie ma nic na sumieniu, to nie ma też żadnych przeszkód przed takowym monitoringiem. Przecież i tak „Google wie wszystko”, miasta i tak już mają kamery przemysłowe. Skoro ma to pomóc w łapaniu bandziorów, to czemu nie? I ciężko też nie rozumieć takiego sposobu myślenia. Okolice naszej redakcji po zmroku nie są zbyt przyjemne do spacerów. Broni nie mamy, a i tak gdyby była legalna, pewnie nie wiedzielibyśmy jak jej użyć, a trochę szkoda, że te 4 000 zł za iPhone’a 4 poszły do piachu, bo akurat dresowi nas mijającemu również spodobał się ten telefon… a monitoring pozwoliłby ująć bandytę a może nawet i odzyskać telefon.

Nie wiem, waham się, dajcie mi spokój

Niezdecydowanych w naszym głosowaniu było bardzo niewiele. Raptem 3,95 procent (33 głosy). Ale i tę grupę rozumiemy w stu procentach. Problem jest istotnie poważny. Nikt z nas nie życzy sobie być podglądanym. Nikt z nas nie ma gwarancji, że podglądacz (czytaj: przedstawiciel służb, władzy, itd.) ma czyste intencje. Ale też przestępczość kwitnie na całym świecie. Ileż morderstw, kradzieży czy gwałtów uchodzi na sucho. Może warto poświęcić część swojej wolności dla swojego spokoju? A może wolność to najważniejsza wartość naszej cywilizacji? W istocie, problem jest bardzo złożony. A nas bardzo ucieszyło wasze zaangażowanie w tej dyskusji.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.