Kazik kontra Internet

Kazik Staszewski, kultowy (sic!) polski artysta rockowy, wzbudził niemałe poruszenie wśród internautów. Zażądał od twórcy fanowskiej witryny staszewski.art.pl usunięcia reklam. Wielu fanów jest oburzonych.

Kazik Staszewski na koncercie El Dupy, 2008

Kazik Staszewski na koncercie El Dupy, 2008

Kazik Staszewski, legendarna postać polskiej muzyki alternatywnej już drugi raz szokuje polskich internautów. Za pierwszym razem Kazik pozwał autora bloga „Konsument mówi, że je aby jeść”. To znany cytat z piosenki Kazika i temu najwyraźniej nie spodobało się to, że Piotr Mączyński, autor owego bloga, wykorzystuje to hasło do celów promocyjnych. Internauci już wtedy zareagowali ostro, tłumacząc, że Mączyński, jak i Agora S.A., która hostowała bloga, nie czerpały z niego korzyści materialnych. Sprawa jednak została załatwiona dość szybko – bloger usunął cytat z piosenki i przestał nią firmować swój kącik. Sprawa ucichła.

Teraz wybuchła jednak nowa awantura. Każdy fan Kazika, Kultu, KNŻ i innych zespołów Staszewskiego z pewnością kojarzy witrynę staszewski.art.pl. To nieoficjalny portal traktujący o wszystkim, co dotyczy twórczości i koncertów tego muzyka. Strona jest wypozycjonowana bardzo wysoko w Google, jest zrobiona profesjonalnie, starannie, jest bogatym kompendium wiedzy na temat Staszewskiego. I… wyświetla reklamy.

Po dziesięciu latach funkcjonowania witryny Kazik postanowił ponegocjować z twórcą portalu. Poprosił o dostęp do Strony o sobie na Facebooku i o usunięcie reklam, gdyż, jak stwierdził, nie życzy sobie firmować swoim nazwiskiem, tu cytujemy, „cheeseburgerów, mediamarktów, czegokolwiek”. LeeQS, czyli twórca staszewski.art.pl nie zareagował. Kazik wystosował więc pismo bardziej formalne i stanowcze, grożące konsekwencjami w sądzie, jeżeli autor witryny nie zastosuje się do jego żądań. LeeQS zdecydował się nie usuwać reklam, a… zamknąć całą witrynę, publikując list otwarty do Kazika i krytykujący, zdaniem LeeQS-a, pazerność artysty. Jak nietrudno się domyślić, na Kazika spadła fala krytyki.

Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, iż nie widzę już możliwości dalszego istnienia serwisu internetowego o osobie, która grozi mi sądem czy wymusza na mnie decyzje o tym, kto będzie moją stroną zarządzał. W moim świecie wartości, przyjaciół nie szczuje się psami, a nieznajomym pod przymusem nie powierza się kluczy do swojego domu — czytamy we fragmencie oświadczenia LeeQS-a.

Trudno jest oczekiwać, że będziemy w nieskończoność tolerować reklamowanie hamburgerów, samochodów, wycieczek czy innych przeróżnych produktów na nieoficjalnej stronie jemu poświęconej. Dla nas jest to rażące – o czym byłeś już dawno parokrotnie o tym informowany. Delikatnie mówiąc mijasz się z prawdą ogłaszając wszem, że wytaczamy od razu ciężkie działa. Prosiliśmy Cię o to wielokrotnie przez ostatnie chyba 3 lata. Pomimo naszych próśb o usunięcie tych reklam nic się nie zmieniało. W związku z brakiem reakcji z Twojej strony rok temu wysłałem do Ciebie oficjalnego maila w tej sprawie. Zignorowałeś go, nie raczyłeś nawet na niego odpowiedzieć — ripostują osoby reprezentujące Staszewskiego.

Czyja wolność została tu naruszona? Kazika, który nie chce, by na jego nazwisku i twórczości ktoś zarabiał? Czy może LeeQS-a, którego witryna niewątpliwie promuje twórczość Staszewskiego? Internauci stoją murem za LeeQS-em, aczkolwiek są i osoby broniące stanowiska Kazika (jak na przykład Kominek, legenda polskich blogów, w swojej najnowszej notce).

Zastrzegamy: powyższe informacje opieramy tylko i wyłącznie na zeznaniach obu stron (wymiana zarzutów ma charakter otwarty, zarówno na staszewski.art.pl (ze strony LeeQS-a), jak i na oficjalnym forum Kultu (ze strony Kazika). I jesteśmy bardzo ciekawi waszej opinii.

0
Źródło: Korespondencja otwarta
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.