„Heroes of Neverwinter” , czyli lochy i smoki na platformie Zuckerberga

Wiem, że większość z Was nie toleruje gier z Facebooka, zwłaszcza w pokroju "social games", którego aspekt społecznościowy sprowadza się jedynie do molestowania swoich znajomych o free gifty. Mi też cierpnie skóra na widok tych wszystkich Cityvilli, Simsów, Mafii i tym podobnych. Chciałam dzisiaj jednak zwrócić Waszą uwagę na pozycję, która od niedawna występuje na "Fejsie" w wersji open beta i która kandyduje do miana najbardziej zajmującego RPGa na tej platformie. Czy jest nim istotnie?

Cóż… To chyba (poprawcie jeśli się mylę) w ogóle jedyny facebookowy RPG, zatem hasło reklamowe nie jest zbyt przekłamane. Gra przenosi nas do świata Forgotten Realms, znanego z serii Dungeons and Dragons. Na początku jak zawsze tworzymy naszego bohatera, wybierając jedną z 4 klas postaci: smoczego wojownika, elfickiego maga, ludzkiego kleryka lub niziołkowatego łotrzyka, różniących się między sobą stylem walki i umiejętnościami. Możemy też zmienić ich wygląd za pomocą 4 parametrów, wśród których mi osobiście brakuje opcji „płeć”. Choć grafika w grze stoi na dobrym poziomie, to same twarze bohaterów są jakieś bezbarwne… No, ale to nie Simsy, a RPG!

Pierwsze co widzimy to miasteczko, w którym możemy: przejrzeć swoje achievementy w naszym domu i wylosować codzienny prezent, odwiedzić zbrojownię i sklep z magicznym ekwipunkiem, zajrzeć do tawerny, gdzie rekrutujemy towarzyszy podróży, stworzyć lochy według własnego uznania i udostępnić je innym graczom (od poziomu 10) oraz oczywiście wyruszyć na wyprawę. Do naszej drużyny możemy przydzielić maksymalnie 3 bohaterów wybierając ich wśród znajomych lub rekrutować graczy online za odpowiednią ilość złota. I mówię z góry – wypuszczanie się w pojedynkę to misja samobójcza.

Heroes of Neverwinter to gra turowa, wymagająca w końcu od użytkownika Facebooka używania mózgu. Wrogowie atakują grupowo i mają różne strategie. Czasami ich ilość znacznie przewyższa naszą drużynę, ale tylko pozornie. Wystarczy dobrze się rozejrzeć by zauważyć, że większość z nich możemy położyć jednym strzałem. Czasami jest ich niewiele, ale są bardzo silni, a na dodatek daleko położeni od siebie, co sprawia, że musimy trochę inaczej pokombinować. Nie wszystkie postacie mają ataki dystansowe. Niektóre też w swojej turze mogą przesunąć się tylko o niewielką liczbę pól terenu. Różnorodność ataków, wrogów czy strategii w rozegraniu pojedynku sprawia, że mimo podobnych scenerii gra się bardzo przyjemnie. To pierwsza gra tego typu, która podniosła mi ciśnienie, gdy któryś raz z rzędu zawaliłam misję. A to wszystko przez punkty akcji, których mamy do dyspozycji jedynie 20, co nie pozwala nam na uczestniczenie w więcej niż dwóch questach dziennie. Dzięki takiemu rozwiązaniu gra nie pochłania naszego czasu, jak pozostałe gry społecznościowe i nie postawi nas raczej w takiej sytuacji;) :

Oczywiście za walutę premium, możemy odnawiać nawet w nieskończoność punkty akcji, ale wtedy moim zdaniem gra traci urok. To samo można powiedzieć o rare itemach, których tu również nie zabrakło. Na szczęście spokojnie można grać bez takich ulepszaczy. Natomiast z pewnością w osiągnięciu sukcesu pomoże nam większa ilość przyjaciół, dzięki którym zaoszczędzimy złoto potrzebne do rekrutacji nieznajomych. Dla mnie większą przyjemnością byłoby granie ze znajomymi online, każdy swoją postacią. Wtedy mielibyśmy już prawdziwe RPG. Ale pewnie i na to kiedyś przyjdzie pora. Póki co sądzę, że warto spróbować w nią zagrać i przekonać się na własne oczy, że Atari przygotowało pozycję z dobrym potencjałem. Ja trzymam kciuki za jej rozwój.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.