Trójca po raz drugi

Każdy z nas, niezależnie od wieku, chciałby choć raz przenieść się do świata baśni - czy to w rodzaju "Niekończącej się Opowieści", czy bardziej klasycznych braci Grimm lub orientalnych z "Tysiąca i jednej nocy". Pierwsza część "Trine" zabierała nas w taki właśnie magiczny świat, w którym dobro walczy ze złem w otoczeniu zapierających dech w piersiach krajobrazów i choć była niewielką grą niezależną od razu podbiła serca wielu Graczy. Na jej sequel czekaliśmy prawie dwa lata i śmiało mogę stwierdzić, że Frozenbyte nie próżnowało w tym czasie.

Dla tych, którzy nie mieli okazji zagrać w tę uroczą grę szybkie przypomnienie. „Trine” to platformowa gra 2D z dużą ilością zagadek logicznych i domieszki action RPG. To co ją wyróżniało to wspaniała oprawa audio-wizualna, klimat przenoszący nas w czas dzieciństwa i trójka bohaterów o unikalnych właściwościach. „Trine 2” ma to wszystko i jeszcze więcej! Studio Frozenbyte obiecywało fanom, że sequel wgniecie nas w fotele. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam zwiastun części drugiej, wiedziałam, że nie były to czcze przechwałki. Czekałam jak zawsze niecierpliwie na premierę gry, ustawiłam parametry na najwyższe detale, odpaliłam „New Game” i…

Tak bardzo zauroczyłam się szatą graficzną, że fabuła nawet mnie nie zainteresowała, bo… jest prawie identyczna jak w części pierwszej. Magiczny artefakt Trine wzywa znów trzech śmiałków do ratowania królestwa od zła. Bardziej banalnie się nie da, ale powiem szczerze, że nawet się z tego ucieszyłam. Zamiast skupiać się na narratorze (tak, znów został obdarzony zmysłowym, ciepłym głosem przywodzącym na myśl kochanego staruszka, który opowiada dzieciom bajki wręczając kubek ciepłej czekolady) biegniemy po prostu w prawo, eksplorując fantastyczny świat, którego nigdy nie ma się dość. I na tym polega urok Trine – otwieramy usta ze zdziwienia, cieszymy oczy i pragniemy obejrzeć następne lokacje, na których czekają coraz to wymyślniejsze zagadki.

Za górami, za lasami…

Trine 2 to dla mnie najładniejsza platformówka zeszłego roku. Paleta barw po prostu oszałamia. Gra światłocienia wywołuje ciary na plecach. W lasach wibruje życie,a przebogata roślinność dodaje baśniowości. We wnętrzach zamków i tajemnych jaskiń ilość detali sprawia, że mamy ochotę ucałować grafików z radości. W Trine 2 wszystko się pięknie animuje – wodne bańki unoszą się w powietrzu i uginają pod naszym ciężarem, liście i kwiaty rozwijają się pod wpływem magicznej substancji, nawet w wodzie pływają rybki i falują kolorowe wodorosty, a zwłokami naszych przeciwników możemy miotać jak szatan;) .

Już na początku uginają się nam kolana, gdy zmuszamy żabę do wysunięcia języka, by wykorzystać go jako pomost- a takich smaczków w grze jest dużo więcej… Na statycznych screenach gra wygląda zjawiskowo, ale w ruchu pokazuje całą swoją moc. Aż chce się zanucić stary przebój „Bo fantazja, fantazja jest od tego aby bawić się na całego…” 😉 Podczas 13 etapów odwiedzimy lokacje takie jak: Zamek Morskiego Głazu, Bagno Światłomchu, Cieniste Komnaty, Twierdzę Strażnika Lodu czy Skamieniałe Drzewo. Gra, choć krótka, zapewni każdemu entuzjaście fantasy moc wrażeń. Do tego znów w tle przygrywa klimatyczna ścieżka dźwiękowa.

Złodziejka, mag i rycerz ruszają mózgownicami…

Narrator tak przedstawia nam bohaterów: ” Pierwszym z trójki był Amadeusz, czarodziej. Być może nie najodważniejszy czy najpotężniejszy, ale sprytny i rozsądny. Był też Poncjusz, rycerz mężny, obrońca królestwa kochający dobre jedzenie, napitek i ogień bitwy. Trójcę zamykała Zoya złodziejka. Spowijała ją tajemnica i była prawie niewidzialna, niczym cień pochmurną nocą…”

Każdy z nich, tak jak w wersji pierwotnej obdarzony jest unikalnymi właściwościami. Amadeusz używa siły lewitacji do przesuwania przedmiotów oraz magii do tworzenia skrzynek i kładek. Nie posiada natomiast żadnej zdolności bitewnej. Złodziejka strzela z haka, huśta się na linach, skacze najwyżej z grupy i walczy na dystans strzelając z łuku. Rycerz to typowy tanker, który walczy mieczem oraz młotem, a także broni się tarczą. Sterowanie odbywa się również identycznie. W każdej chwili możemy zmienić naszego bohatera na jednego z dwóch pozostałych. Odjęto jedynie pasek mocy magicznej, zostawiając sam poziom zdrowia przez co możemy do woli czarować czy strzelać z ognistych strzał.

W tej części czeka na nas o wiele więcej zagadek logicznych, którym ustępuje walka potraktowana tu dość po macoszemu – co zaliczam na plus, gdyż nie była ona specjalnie intrygująca, a czasami wręcz monotonna. „Trine 2” przyprawi nas momentami o zawrót głowy i zgrzytanie zębami, gdyż poziom zagadek jest dość wysoki. Pojawiły się nowe elementy otoczenia, takie jak zwierciadła-portale, rury, z których wydmuchiwane jest powietrze, olbrzymie bańki czy grzyby-trampoliny. Stosując zasady fizyki oraz dokonując akrobacji zręcznościowych przemierzamy kolejne etapy, od czasu do czasu walcząc z pająkami i goblinami.

W „Trine 2” czekają nas również poszukiwania ukrytych skarbów, w postaci krótkich, wierszowanych fraszek lub concept artów z gry. Za 50 znalezionych niebieskich buteleczek otrzymamy punkt umiejętności, którą rozdziela się na drzewku rozwoju postaci. Są one niemal takie same jak w części pierwszej. Mag może używać do 4 magicznych przedmiotów, Zoya może strzelać ognistymi i lodowymi strzałami, a także być niewidzialną przez 10 sekund, Poncjusz natomiast zyskał atak szarży i rzut ognistym młotem niszczący grupki wrogów.

Ręka w rękę na ekranie…

W części pierwszej brakowało nam wszystkim trybu multiplayer. Tryb kooperacji w „Trine 2” jest tak naprawdę najważniejszą zmianą i zarazem najlepszym trybem rozgrywki. Teraz możemy wspólnie z przyjaciółmi rozwiązywać zagadki, które okazują się dużo łatwiejsze niż w pojedynkę. Tworząc magiczny pomost czarodziejem, możemy wskoczyć na niego Zoy’ą i wykorzystując zdolność lewitacji maga śmiało dostać się w ukryte wcześniej miejsca. Tak samo Pontius używając tarczy może zbudować dla nas schodek. To naprawdę upraszcza zabawę i daje dużo satysfakcji ze wspólnej gry. Grając w trójkę przyjdzie nam od początku do końca sterować tym samym bohaterem, natomiast grając w dwie osoby będziemy mogli dowolnie przełączać się na trzecią postać. Można również grać 3 czarodziejami czy rycerzami jednak będzie to sporym utrudnieniem, gdyż zazwyczaj zagadki są tak ułożone, by wykorzystać kooperacje przynajmniej dwóch herosów. Niewątpliwie tryb co-op podwaja (lub raczej potraja) nam radość z zabawy i powoduje, że można przejść grę na parę sposobów.

Czas już na podsumowanie…

Wszystkich fanów części pierwszej nie muszę namawiać do jej sequela. Gra jest co prawda krótsza o parę rozdziałów, jednak spędzimy w niej więcej czasu dzięki trudniejszym zagadkom. Pozostałych Graczy serdecznie namawiam, zwłaszcza, jeśli macie przyjaciół, którzy kochają światy fantasy. Trine 2 ma wszystko czego oczekujemy od dobrych platformówek: przebogatą grafikę, satysfakcję z pokonywania przeszkód, sympatycznych bohaterów, tryb co-op i magię, która wypływa z ekranu. To perełka w swoim rodzaju i dla mnie osobiście najpiękniejsza gra roku…

Ocena: 90/100

Plusy:

+ tryb co-op online

+ dużo lepszy silnik graficzny i różnorodne lokacje

+ ciekawe zagadki, trudniejsze niż w cz.1

+ baśniowy klimat

+ ścieżka dźwiękowa

+ humor

Minusy:

– długość kampanii to około 9 godzin gry

– brak funkcji automatycznego obracania obiektów ( trzeba rzucać nimi o inne elementy)

Więcej recenzji,newsów i zapowiedzi gier na

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.