Wiedźmin 2 dla Xboxa 360: gra, która błyszczy na tle zachodniej konkurencji

Pamiętam, jak kiedyś ocenialiśmy (a raczej starsi koledzy to robili) polskie gry... wiele im wybaczając. Bo to nasze, trzeba pomóc. Konsolowy Wiedźmin 2 nie potrzebuje takiej specjalnej troski. To Amerykanie mogą się od nas uczyć.
Przygotuj się na wielką przygodę

Przygotuj się na wielką przygodę

Od kilku lat całkowicie rzuciłem granie na PC. Obraziłem się po tym, jak po wydaniu ponad tysiąca złotych na komponenty, które doradzał twórca gry, owa gra dalej nie działała poprawnie. Wkurzyłem się i następnego dnia zamówiłem Xboxa, który służy mi do dziś jako jedyna platforma do gier. Swojej decyzji nie żałuję. Dlatego też, jak wyszedł pierwszy i drugi Wiedźmin, z zaciekawieniem czytałem recenzje, jednak bezpośredni kontakt z grą miałem bardzo symboliczny. Pograłem z kwadrans, by zobaczyć jak to wygląda, i tyle. Nie byłem pod wrażeniem, ale widziałem, że być może to fajna gra, a ja po prostu trafiłem na mało widowiskowy moment.

Mijają dni, miesiące, aż w końcu CD Projekt zapowiada, że zrobi port Wiedźmina 2 na Xboxa 360. Co więcej, zapowiada, że nie będzie to bezczelna przeróbka, a bardzo starannie wykonana konwersja, z poprawionym silnikiem, oprawą graficzną, interfejsem, no i przede wszystkim sterowaniem. Pokiwałem głową, mając w pamięci wszystkie hasełka marketingowe wszystkich wydawców i spokojnie poczekałem na konferencję CD Projektu, na której zaproszonym dziennikarzom rozdano przedpremierowe kopie gry.

Po wielu dniach grania wiem jedno: Bulletstorm nie był wyjątkiem. Polacy, jeśli im się odpowiednio zapłaci, są jednymi z najlepszych projektantów gier na świecie. Wiedźmin 2 w wersji dla Xboxa 360 nie musi wstydzić się absolutnie niczego, a pod wieloma względami wręcz ją przewyższa.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, to cena. Gra w normalnej edycji kosztuje nieco ponad sto złotych. Czyli dwa razy taniej, niż konkurencja. Z kolei w edycji kolekcjonerskiej, którą posiadam, kosztuje tyle… co normalna gra, w normalnej edycji od konkurentów. A owa edycja kolekcjonerska to prawdziwa uczta, a nie tylko kilka plastikowych gadżetów. Świetnie zrobione pudełko, w środku dwie płyty DVD z grą, jedna płyta DVD z filmem dokumentalnym o powstawaniu gry, płyta CD z muzyką z gry, mapa świata, potężna instrukcja (a nie byle jaka wkładeczka z ostrzeżeniem o epilepsji), wspaniale wydana we wspaniałej oprawie księga ze szkicami koncepcyjnymi gry, strasznie fajny medalik wiedźmiński, naklejki, gadżety, bajery… brawo!

Najważniejsza jest jednak sama gra. I tu, raz jeszcze, niski pokłon. Zacznijmy może od samej fabuły. Może i nie jestem największym fanem Sapkowskiego na świecie, ale saga mi się podobała. Nie znam jej na pamięć, jak większość moich znajomych, ale bardzo podobał mi się „brud” tego uniwersum, pewien specyficzny klimat, dzięki czemu Wiedźmin jak najbardziej należy do gatunku fantasy, nie jest jednak ani baśniowy, ani groteskowy jak dark fantasy. To realny, średniowieczny, skorumpowany świat. Tyle, że są w nim smoki, czarodzieje, wiedźmini i potwory. I w grze również to czuć. Fabuła jest liniowa, co mi akurat zupełnie nie wadzi. Liniowość pozwala na opowiedzenie dobrej, dopracowanej historii, pełnej umiejętnej narracji i reżyserii. Zapewniam: udało się. Przy czym wyrażenie „liniowa” moim zdaniem nie jest tu najszczęśliwsze. Wiedźmin 2 postawi cię przed całą masą wyborów i rozwidleń fabularnych. Nieraz zdefiniuje twoją moralność. Więc pisząc „liniowy” mam na myśli to, że gra nie jest sandboxem. Aczkolwiek, przyznaję, tworzy niezłą iluzję wolności. Miasta tętnią życiem, jest mnóstwo pobocznych questów, a mapy są zróżnicowane, śliczne i zapewniam, jest gdzie się powłóczyć i zmierzyć się z bandytami czy potworami. Nie brakuje też świetnie stworzonych postaci z rewelacyjnie zrobionym polskim dubbingiem.

Nieraz ci szczęka opadnie

Nieraz ci szczęka opadnie

Gra nie jest łatwa. Nie jestem ekspertem jeśli chodzi o nowoczesne fantasy RPG, a mimo to potrafiłem się „zaciąć” w pewnych miejscach grając nawet na najłatwiejszym poziomie trudności. Miejscami bywało to frustrujące, bo oznaczało to, że jestem za słaby na to, by wykonać dane zadanie, więc muszę najpierw się pokręcić gdzie indziej, a potem wrócić tam, gdzie nie mogłem sobie wcześniej poradzić. Cóż mogę rzec, nowoczesne gry nieco mnie rozleniwiły;-) Walka odbywa się fajniej, niż myślałem. CD Projekt zadbał o to, by wszystko było dostępne w jak najłatwiejszy sposób. Jedyne, nad czym jeszcze bym posiedział, to menu z ekwipunkiem, mapą, rozwojem postaci, i tak dalej. Bywa nieczytelnie. Walka mieczem, rzucanie czarów, alchemia, wszystko to przypomina dobrze zrobionego slashera. Brakuje właściwe tylko super efektownych combosów. Z drugiej jednak strony, Sapkowski kochał szermierkę i nie sądzę, by wyobrażał sobie Geralta jako stwora podobnego do Kratosa. To, co widzimy na ekranie, jest wiarygodne.

A skoro już mówimy o patrzeniu… Wiedźmin 2 jest jedną z najładniejszych gier zrobionych na Xboxa 360. Koniec i kropka. Widziałem jeszcze piękniejsze gry, a Wiedźmin 2 ma pecha, bo zająłem się nim tuż po skończeniu Mass Effect 3. Mimo to byłem pod wrażeniem. Wszystko jest ostre, niepowtarzalne i płynne. Światło pracuje cały czas dynamicznie. Pole widzenia jest bardzo odległe (a zdarzają się piękne krajobrazy). W przeciwieństwie do niektórych innych portów z PC, Wiedźmin 2 wygląda na konsoli równie dobrze, jeśli nie lepiej. Oprawa dźwiękowo-muzyczna również na najwyższym poziomie.

Podsumujmy więc:

  • Fantastyczna cena
  • Fantastyczne wydanie
  • Świetna fabuła
  • Świetny klimat
  • Fantastyczna oprawa audiowizualna
  • Fajne, wygodne sterowanie
  • Wiele godzin wciągającej zabawy

Czemu jeszcze nie kupiłeś / nie kupiłaś? Marsz do sklepu! A panowie i panie z Electronic Arts, Bethesdy i innych mają konkurenta, który pokazał im jak szanować gracza i robić świetne gry.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.