Rockstar Games kpi z użytkowników Androida

Mało jest w Internecie osób, które nie kojarzą kultowej już gry Max Payne. Opisuje ona przygody nowojorskiego gliniarza, który podczas ataku na swój dom traci żonę i córkę, a następnie udaje się w pogoń za ich zabójcami. Gra ta w zeszłym miesiącu doczekała się już drugiej kontynuacji, na którą producent kazał fanom czekać aż 8 lat. Na początku kwietnia br. Rockstar Games wydał port pierwszej części MP na urządzenia z systemem iOS, a dwa tygodnie później miała ukazać się wersja na Androida. Niestety, mija już półtora miesiąca, a o Max Payne for Android wciąż nic nie wiadomo.

Bardzo się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że Rockstar Games ma zamiar wydać pierwszą część Max Payne’a na urządzenia mobilne. Pamiętam jeszcze, jak niedługo po polskiej premierze kupiłem tę grę (która nawiasem mówiąc powalała świetną jak na tamte czasy grafiką i efektami) i pierwszy raz uruchomiłem ją na swoim komputerze. Na początku podchodziłem do niej dość sceptycznie, potem przesiadywałem długie godziny na strzelaninach, wydostawaniu się z napadu na bank, błądzeniu po zakątkach umysłu Maksa będącego pod wpływem tajemniczego narkotyku, lub po prostu uciekaniu przed dawnymi współpracownikami głównego bohatera z NYPD.

Kilka lat po osiągnięciu światowego sukcesu wydano kontynuację przygód Payne’a. Jeszcze lepszą, jeszcze lepiej zrealizowaną, z jeszcze lepszą fabułą. Ona też stała się hitem, a cała seria na stałe wyryła się w pamięci graczy na całym świecie. Pewnie właśnie dlatego Rockstar Games zdecydował się umożliwić użytkownikom iOS i Androida przypomnienie sobie historii zbuntowanego policjanta wydając mobilne wersje pierwszej gry Max Payne.

Wersja dla iPhone’ów oraz iPadów pojawiła się zgodnie z planem – 12 kwietnia 2012r.. Wersja dla telefonów i tabletów wyposażonych w Androida miała ukazać się dwa tygodnie później – 26 kwietnia 2012r.. Tego właśnie dnia tysiące fanów serii zebrało się w Google Play, wyszukując co chwilę frazę „Max Payne” z nadzieją, że w końcu na liście wyników pojawi się wyczekiwana pozycja. Niestety, nie pojawiła się. Zamiast tego na Twitterze @RockstarGames pojawił się tweet, wg którego deweloperzy ciągle pracują nad przystosowaniem gry do działania na większej liczbie urządzeń i zostanie ona wydana „next week or so”. Od tamtej pory minął ponad miesiąc. Wiele osób pyta na Twitterze, wiele osób pyta w komentarzach na stronie Rockstata, wiele osób (w tym ja) pyta drogą emailową. Niestety, żaden z pytających nie otrzymał (jeszcze) odpowiedzi.

Max Payne Mobile

Max Payne Mobile

Pomijając już fakt, że jest to istny PR-owy strzał w stopę, to zagranie takie wydaje się być trochę niepoważne. Rozumiem, że Rockstar Games jest teraz zajęty premierą Max Payne’a 3, ale przecież to nie jest firma, w której zatrudnionych jest 20 osób, którzy przy każdym zdarzeniu biegają od serwerowni do swoich komputerów dbając o to, by wszystko działało, a dopiero w drugiej kolejności zajmując się deweloperką. Z pewnością wyznaczony został zespół, którego zadaniem było wydanie portu gry na platformy mobilne i który z pewnością został podzielony na androidowców oraz iOSowców. O ile ci drudzy świetnie wywiązali się ze swojego zadania (miałem okazję pomacać grę na iPhonie), o tyle ci pierwsi wydają się stroić sobie żarty z czekających coraz mniej cierpliwie fanów.

Tłumaczenie, że deweloperzy pracują nad przystosowaniem gry do działania na większej ilości urządzeń jest wyjątkowo nieprzemyślane. Jeśli podaje się deadline, to trzeba się przed im wyrobić. Oprócz tego istnieje też coś, co nazywa się aktualizacjami. Bez problemu można wydać wersję, która działa na mniejszej ilości smartfonów, a później, po przystosowaniu kodu wypuścić aktualizację wnoszącą wsparcie dla kolejnych. Proste i dobrze rozegrane PR-owo.

Czemu więc Rockstar tak nie postąpił?

Niestety, nie znam odpowiedzi. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to to, że opóźnienie spowodowane jest czymś zupełnie innym, a nie problemami z kompatybilnością. Jeśli tak jest, to istnieje szansa, że my – androidowcy, Max Payne’a się nie doczekamy. A to by producenta bardzo, bardzo zabolało…

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.