Facebook ułatwia poznawanie ludzi, ale wymaga ogromnej ostrożności

Największy konkurent Facebooka w Polsce to…

Nie, nie chodzi o Google+.

Facebook jest w Polsce gigantem. Kto mu dorównuje?

Facebook jest w Polsce gigantem. Kto mu dorównuje?

Interaktywnie.com w nowym raporcie przeanalizowało szereg trendów i nowości w mediach społecznościowych. Facebook jest już niezaprzeczalnym liderem – w maju osiągnął spektakularny sukces – wyprzedził YouTube.pl i po raz pierwszy w historii stał się drugą siłą w polskiej sieci. Więcej realnych użytkowników – 17,6 miliona – ma tylko Grupa Google jako całość. A przecież w tym mieści się również armia użytkowników najpopularniejszej w naszym kraju wyszukiwarki internetowej.

Czy można zatem już zaryzykować tezę, że „jeśli nie ma cię w internetowych społecznościach, w sieci nie istniejesz?” –

To stwierdzenie spokojnie można było zaryzykować już rok temu – uważa Edyta Narbutowicz, strategy director w Livebrand. – Chociaż nadal nie uważam, że na Facebooku powinni być wszyscy. A jeżeli już naprawdę chcą na nim być, to błagam, z głową!

Nie wszyscy jednak podzielają tę opinię. –

Z pewnością pomijanie Facebooka przy planowaniu strategii obecności marki online jest błędem. I nie chodzi tutaj o modę, ale o względy czysto praktyczne – zasięg, skuteczność prostych narzędzi promocyjnych, umożliwiających dotarcie do precyzyjnie określonej grupy docelowej i przede wszystkim przyzwyczajenia internautów, dla których Facebook to już nie tylko rozrywka, ale źródło codziennej informacji — mówi dla Interaktywnie.com Magdalena Kurylak, strategic planner w agencji marketingu interaktywnego GoldenSubmarine.

Nieobecność na Facebooku nie oznacza jeszcze nieobecności w sieci — uspokaja Norbert Kilen, strategy director w agencji Think Kong. –

Równie popularna jest NK, a w jej przypadku nikt nie stawia takich tez. W Polsce na Facebooku są już zupki w proszku, papiery toaletowe, parówki, banki, sukienki i dezodoranty.

Czy to ma sens? Czy to jest budowanie społeczności wokół tych marek? Moim zdaniem coraz mniej ma to wspólnego z jakąkolwiek społecznością. To po prostu zasięg. Tak samo jak buduje się go na stronie głównej Onetu albo w blokach reklamowych w telewizji – robi się to teraz na FB — komentuje Mariusz Pełechaty, head of social media w Lemon Sky.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News