Najlepszą grą 2012 roku jest…

Długo się zastanawiałem nad tym, co właściwie było najlepsze w tym roku. Konsolowy Wiedźmin? Nowe Call of Duty? A może Diablo III? Ciężko mi się eliminowało kolejne tytuły. To był dobry rok.

Żyjemy we wspaniałych czasach dla graczy. Z jednej strony branża gier wideo zarabia gigantyczne pieniądze. Mamy więc gry, których budżety to dziesiątki milionów dolarów. Prawdziwe blockbustery, tworzone przez profesjonalistów, z oszałamiającą oprawą audiowizualną, narracją, fabułą, infrastrukturą multiplayer.

Z drugiej jednak strony rynek się nieco zmęczył drogimi grami. Mamy więc renesans twórców gier niezależnych. Tak zwane Indie Games ku zdumieniu nawet samych ich twórców sprzedają się w setkach tysięcy egzemplarzy. Limbo, Minecraft, Super Meat Boy, Fez, to tylko przykłady.

A najpiękniejsze jest w tym wszystkim to, że skończył się wyścig na gigaherce i podzespoły. Jasne, istnieją wciąż gry dla entuzjastów, które wymagają Core i7, kilkunastu gigabajtów RAM-u i kilku kart graficznych, by móc cieszyć się pełnią ich możliwości. Ja jednak mam kilkuletniego Xboxa 360 i nie czuję, bym coś stracił. Konsole nieco przyhamowały rozwój, ale też wymusiły na deweloperach konieczność staranniejszej optymalizacji kodu.

Jest więc co robić, czym się bawić. A w tym roku ciężko mi było wybrać Jeden Najwspanialszy Tytuł. Zredukowałem listę, w bólach i trudach, do dwóch gier. Próbowałem potem odrzucić którąś z nich, ale się poddałem. Stwierdziłem, że w tym roku tytuł „Gry Roku wg Maćka” otrzymają, ex equo, dwie gry.

XCOM Enemy Unknown

XCOM: Enemy Unknown

XCOM: Enemy Unknown

Była kiedyś sobie gra. Nazywała się UFO: Enemy Unknown i ukradła moje dzieciństwo. Absolutnie przewspaniały tytuł. Turowa strategia z idealną mechaniką gry, wspaniałym klimatem, zapewniająca nieskończoną ilość zabawy. Doczekała się bardzo przyzwoitej kontynuacji XCOM: Terror from the Deep. A potem… potem seria upadła. O kolejnych grach nie będę wspominał. Szkoda pamięci tych pierwszych.

Po wielu, wielu latach jednak coś zaczęło się dziać. 2K Games zapowiedział wskrzeszenie marki. Gra XCOM miała być… shooterem. Wbrew powszechnemu rozgoryczeniu, nie ciskałem przekleństwami w stronę wydawnictwa. Ja shootery, tak po prostu, bardzo lubię, a to co prezentowano na pierwszych zwiastunach było bardzo intrygujące. Nie muszę jednak tłumaczyć, że zdecydowanie „to nie to”.

Twórcy Cywilizacji postanowili jednak dać szansę „turowej” wersji XCOM. Zapowiedzieli, jako studio Firaxis, że wspólnie z 2K Games będą robić, niezależnie od wyżej wspomnianego shootera, klasyczną wersję XCOM-a, jako turowa strategia. Oczy mi się zaświeciły.

Już to, co widziałem na konferencji Cenegi, która stanęła na wysokości zadania i zorganizowała spotkanie z twórcami, spowodowało opad szczęki. Gra nie tylko zapowiadała się równie dobrze, co klasyk, ale też znacznie lepiej. I to nie tylko dzięki oprawie audiowizualnej. Wyeliminowano wszystkie skomplikowane elementy poprzednika, które nie utrudniały gry tak, by trzeba było więcej kombinować, a tylko zwiększały ilość klików myszką w sposób irytujący i frustrujący.

Efekt końcowy? Klimatyczna, wciągająca, inteligentna gra od której nie mogę się oderwać do dziś. Do Xboxa od kilku tygodni nie wpadła żadna inna płytka. XCOM: Enemy Unknown nie pozwala się nudzić nawet przez chwilę. Stawia co rusz nowe wyzwania przed graczem. Jest dopracowana, świetnie zbalansowana i powodująca zgon następnego dnia w pracy (bo w nocy „oj, jeszcze jedna misyjka, no tylko jedna i wyłączam konsolę!”, co oczywiście nigdy się nie sprawdza, bo „misyjek” jeszcze musi być kilka;-)). XCOM: Enemy Unknown przypomniał mi jak emocjonujące i pełne wartkiej akcji (!) potrafią być gry turowe (!!!). Firaxis, biję brawo!

Max Payne 3

Max Payne 3

Max Payne 3

Max Payne to jedna z najlepszych gier akcji w historii rozrywki elektronicznej. Fińskie studio Remedy Games słynie bowiem nie tylko z opracowywania świetnych technicznie i „miodnie” tytułów, ale również z tego, że arcyważnym dla tego studia punktem gry jest scenariusz, fabuła, świat i klimat. Max Payne i jego sequel to nie tylko zabawa w strzelanie. To też głęboka historia walki detektywa nowojorskiej policji z zorganizowaną przestępczością, mordercami jego rodziny i demonami w jego głowie, które po gwałtownej śmierci najbliższych nękają jego duszę.

Wszystko w Max Payne było dopracowane jak tylko się da. Od silnika gry, poprzez mechanikę samej zabawy, aż po muzykę, postacie trzecioplanowe. Nawet napisy końcowe opatrzone są klimatycznym utworem. Historia jednak została zamknięta. Remedy skupił się na Alanie Wake’u (

polecam! mistrzostwo! ). Max is dead. Or is he ?

Rockstar Games, twórcy Grand Theft Auto i Red Dead Redemption, a także wydawcy poprzednich Payne’ów, postanowili wznowić serię. I tak jak wspominałem wyżej przy okazji XCOM-a, że od pierwszego zwiastunu „jarałem się” niemiłosiernie, tak po zobaczeniu materiałów promocyjnych Rockstara zrobiło mi się… smutno. „Popsują to!” – myślałem. Widać w nich było palmy, łysego Maxa i dużo strzelania. To nie jest „mój” Max Payne. To tępa strzelanka.

Potem jednak zaproszono mnie, bym razem z twórcami gry zobaczył wczesną jej wersję deweloperską. I nabrałem entuzjazmu. Nagle okazało się, że fotosy promocyjne z gry to nie retuszowane Photoshopem rendery, a faktyczne zrzuty ekranu. Na dodatek prezentacja odbyła się na konsoli Xbox 360 zamiast na „wypasionym” PC. Nie pozwolono mi zagrać, ale mogłem patrzeć przez 20 minut, jak gra jeden z deweloperów. Wyglądało to całkiem nieźle.

Kupiłem grę w dniu premiery. I wsiąkłem. To nie tylko gra roku. To najlepsza gra na tę generację konsol. Podobno wersja na PC jest gorsza z uwagi na absurdalne wymagania sprzętowe. Nie wiem, nie gram na PC. Ale to, co jest na Xbox 360 (i, jak mniemam, na PlayStation 3) to prawdziwe, perfekcyjne arcydzieło. Ta gra, tak po prostu, nie ma wad.

To prawdziwa jazda bez trzymanki. Szczegóły takie, jak perfekcyjna oprawa audiowizualna pomijam (aczkolwiek nie widziałem takiej perfekcji w żadnej innej grze, zarówno pod kątem grafiki, jak i dźwięku i muzyki). Fabuła. Oprawa. Mechanika. Dynamika. To, jak ta gra „płynie”. To niesamowita przygoda i obowiązkowy tytuł dla każdego fana zręcznościówek. XCOM nie każdemu podejdzie, bo fanów turowych strategii jest stosunkowo mało. Ale jeżeli masz konsolę, to zapewne nie stronisz od gier akcji. A Max Payne 3 to pozycja, tak po prostu, obowiązkowa.

Posłowie

Ktoś może zauważyć, że oba tytuły to „odgrzewane kotlety”. To nie jest innowacja na miarę ich pierwowzorów. Powiem więcej, w tym roku pojawiło się dużo więcej innowacyjnych gier. Może to jest tak, że „najlepsze są te piosenki, które już znamy”, ale cóż poradzę: w te gry grało mi się po prostu niesłychanie wybornie. Pominąłem też w całym tekście gry mobilne, a te również stają się coraz ważniejsze.

Dlatego też komentarze mile widziane. Piszcie o grach, które was zachwyciły. Czy to mini gierka z humble bundle, czy coś fajnego na smartfon, czy też super gra wyciskająca ostatnie poty z twoich obu GeForce’ów. Wysil się i napisz coś więcej. Zachęć mnie i innych Czytelników do tej gry. Na pewno będę z uwagą czytał to, co napiszesz!

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.