Pełnometrażowe filmy w 4D

W ciągu najbliższych miesięcy w jednym z warszawskich kin Cinema City pojawi się pierwszy ekran 4D. Nowa koreańska technologia umożliwi oglądanie filmów z efektami specjalnymi, takimi jak powiew wiatru czy krople wody. Firma liczy, że to pomoże przyciągnąć do kin więcej widzów niż w ubiegłym roku. Chociaż zaplanowane na ten rok premiery sprawiają, że kina raczej nie martwią się o sprzedaż biletów.
Jeszcze więcej wrażeń

Jeszcze więcej wrażeń

Niedługo, i tu niespodzianka dla widzów, będziemy instalować pierwszy ekran 4D w Warszawie

– zapowiada w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Joanna Kotłowska, dyrektor relacji inwestorskich Cinema City International. –

Kryje się pod tym najnowsza koreańska technologia.

Technologia, dzięki której podczas oglądania filmu w zależności od tego, co się dzieje na ekranie widzom będą towarzyszyły różne efekty specjalne, generowane przez urządzenia zainstalowane w sali.

Można by sobie wyobrazić taki film jak „Avengers” czy „Spiderman”, gdzie Państwo siedzicie na ruchomych fotelach, odczuwacie wiatr, wodę i dziesiątki innych efektów, które są generowane przez te wszystkie urządzenia

– wyjaśnia Joanna Kotłowska.

Zapowiada, że ekran powinien być gotowy w ciągu najbliższych miesięcy. Od sierpnia taka sala działa już w jednym z kin Cinema City International w Izraelu. Wkrótce firma będzie instalować ekrany 4D w Pradze, Budapeszcie i Sofii.

To ma być dobry rok dla polskich kin

Kina będą kusiły widzów nie tylko nowinkami technologicznymi, ale również ofertą filmową.

Lista filmów na 2013 rok sugeruje, że to będzie dobry rok, prawdopodobnie lepszy niż 2012, jeśli chodzi o sprzedaż biletów

– mówi Joanna Kotłowska.

W zeszłym roku kina Cinema City i należące do nich Imax sprzedały na swoich siedmiu rynkach (Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Bułgaria, Rumunia, Izrael) 36,3 mln biletów, co oznacza wzrost o 2,5 proc. w porównaniu z 2011 rokiem.

Spośród wszystkich rynków Cinema City International, Polska jest zdecydowanym liderem pod względem liczby sprzedanych biletów. W ubiegłym roku wyniosła ona blisko 13,5 mln sztuk. W 2011 roku wynik ten był o 1,3 mln lepszy.

Wyniki spółek kinowych zależą od filmów, od liczby tych filmów, od wielkości produkcji, które wchodzą na ekrany. Akurat w Polsce w 2012 roku mieliśmy dosyć mocną reprezentację filmów międzynarodowych, ale mniej filmów produkcji lokalnej – stąd ten spadek

– wyjaśnia Joanna Kotłowska.

Łącznie w zeszłym roku do kin przyszło o 1,3 proc. mniej widzów niż w 2011 roku, przy czym sam 2011 rok był wyjątkowo dobry. Przeniesiono na niego większość premier polskich filmów z 2010 roku, co dało łączną ich liczbę ponad 40. Na ekrany weszły wówczas m.in.: „Weekend”, „Och Karol 2”, „1920 Bitwa warszawska” czy „Baby są jakieś inne”.

Można powiedzieć, że polski rynek, który w całości sprzedał około 38,5 mln biletów, czyli niewiele mniej niż w zeszłym roku, generalnie zachował się bardzo dobrze

– twierdzi dyrektor w Cinema City International.

Polskie kino kontra megaprodukcje

Dużej liczby polskich produkcji branża kinowa spodziewa się także w tym roku. W zeszłym przychody ze sprzedaży biletów na rodzimy film dały średnio 4 mln zł, czyli o blisko 170 proc. więcej niż wyniosła średnia dla wszystkich zeszłorocznych produkcji.

Zdecydowanie polskie tytuły cieszą się popularnością. Średnio 25 proc. wszystkich sprzedanych biletów w Polsce to są te sprzedane na polskie tytuły

– mówi przedstawicieli Cinema City. –

Mamy dosyć silny także ten rok pod względem polskich produkcji z filmem „Wałęsa” na czele, a także wiele innych. Teraz na ekranie gościmy „Bejbi Blues”, „Sęp”, a za chwilę wchodzi „Drogówka”.

Frekwencję w kinach w tym roku zapewnić mają także megaprodukcje z „Hobbitem” na czele, a także – tradycyjnie już – filmy nominowane do Oscarów.

Jeżeli film jest właśnie na ekranie i otrzymuje nominacje do prestiżowego tytułu, a później wygrywa, to na pewno pomaga mu w sprzedaży biletów i nawet można by powiedzieć, przedłuża jego byt i życie w kinach. Zdarza się też tak, że film, który uzyskuje nominacje wchodzi dzięki temu na ekrany naszych multipleksów

– przyznaje Joanna Kotłowska.

0
Źródło: NEWSERIA
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.