Smartfon, który zastąpi twoje wymarzone okulary rentgenowskie

Chcesz zobaczyć, jaką bieliznę założyła dziś twoja koleżanka?

Widywane, jak dotąd, głównie w komiksach

Widywane, jak dotąd, głównie w komiksach

Dwóch naukowców z politechniki California Institure of Technology opracowała metodę na wykorzystanie zwykłego aparatu w smartfonie jako urządzenia rentengowskiego. Rzecz jasna, chodzi tu o potoczne rozumienie „rentgena”, bowiem z tym prawdziwym narzędziem, wykorzystywanym powszechnie w medycynie, nie ma za wiele wspólnego. Co ciekawe, całe rozwiązanie jest względnie tanie i… działa!

Wynalazek profesora Aliego Hajimiriego i doktoranta Kaushika Sengupty potrafi „widzieć” przez tkaniny, kartony i skórę. Wykrywa też ładunki wybuchowe, broń chemiczną i narkotyki.

Urządzenie oparte jest o tanią matrycę CMOS i fale terahercowe, które „przebijają się” przez dostatecznie cienką powierzchnie, a ich odbicie zapewnia „niesamowicie dokładny” obraz. Para układów CMOS, dostrojona do odpowiednich częstotliwości, oraz inne modyfikacje pary naukowców, pozwoliły na wygenerowanie wiązki wysokiej częstotliwości, tak, by wykorzystać terahercowe pasmo widma elektromagnetycznego, czyli zakres długości fali pomiędzy mikrofalą a podczerwienią.

Obaj badacze twierdzą, że ich wynalazek będzie mógł być zintegrowany ze zwykłym, smartfonowym aparatem. Jak twierdzą, możliwości zastosowania są duże. Tego typu narzędzie pozwolić ma, na przykład, dermatologowi na błyskawiczną ocenę, czy pacjent nie cierpi na jakąś odmianę czerniaka. Samo terahercowe pasmo może też zostać wykorzystane do transmitowania danych. Niestety, na ekstremalnie niewielką odległość, ale za to z w wydajnością rzędu setek gigabajtów na sekundę.

Wynalazek jest również energooszczędny. Cytując samych wynalazców, „można sprawdzić zawartość paczki od kuriera wykorzystując jedynie 10 miliamperów”.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News