Molyneux wprowadza nowe opcje rozgrywki w Curiosity

Mikropłatności, które uprzykrzą zabawę innym graczom? Ludzie to łyknęli...

W listopadzie zeszłego roku ruszył wielce zapowiadany eksperyment Petera Molyneuxa, który jest pierwszym z 22 projektów, jakie zamierza przeprowadzić. Gra jak sama nazwa wskazuje ma przetestować ciekawość graczy. W środku ogromnego sześcianu zbudowanego z milionów mniejszych kosteczek znajduje się link do wideo, które w jakiś tajemniczy sposób ma zmienić życie zwycięzcy. Ten zaś może być tylko jeden. Grę wygra ta osoba, która jako pierwsza dotrze do jądra sześcianu. Sama rozgrywka zaś polega po prostu na pukaniu w dotykowy ekranik naszego smartfona i zrywaniu tym samym kolejnych kostek. Im wykonujemy to szybciej i dokładniej tym otrzymujemy więcej wirtualnej waluty, za którą możemy wykupić tymczasowe bonusy. Oczywiście jeśli nie mamy cierpliwości możemy wydać też trochę wirtualnej gotówki – w końcu Molyneux musi zarobić choćby i na same serwery.

Zadziwiające jest, że ludzie nadal w to grają – zdarli już 260 powłok sześcianu i jeszcze im się to nie znudziło. A zanosi się na to, że cała zabawa może potrwać o wiele dłużej ponieważ studio wprowadziło właśnie nowe opcje rozgrywki.

Za „jedyne” 3,30 zł/ 24 zł/36 zł można

dokupić

10/100/500 tysięcy wirtualnych kostek, które zostaną dodane do powłoki całego sześcianu, a tym samym oddalą potencjalnego zwycięzcę od wygranej. Oczywiście dodano też drugą opcję, która ma odwrotne właściwości, czyli po prostu zdejmuje tyle samo kostek z powierzchni. O ile ta druga możliwość ma logiczny sens, to ta pierwsza wydaje się przeczyć idei gry, którą jest jak najszybsze odkrycie sekretu. Tymczasem na chwilę obecną użytkownicy DODALI już 4,68 mln sześcianików… Rzeczywiści, po co Molyneux ma sam dodawać nowe powłoki, skoro znajdują się naiwni gracze/ wybitni stratedzy / psy ogrodnika – którzy jeszcze mu za to zapłacą.

Powyższe bonusy zostaną wykluczone z zabawy na 2 płaszczyzny przed końcem gry. Obstawiam, że nieprędko o nim usłyszymy…